Anna Komorowska: Potrafię mieć dystans do tego, co o mnie piszą

Redakcja
Zdaniem prezydentowej Anny Komorowskiej w    każdej szkole niezwykle ważna jest współpraca rodziców z nauczycielami
Zdaniem prezydentowej Anny Komorowskiej w każdej szkole niezwykle ważna jest współpraca rodziców z nauczycielami Fot. Łukasz Kaminski/KPRP
O tym, jaki jest przepis na dobrą szkołę, co jest najważniejsze w wychowaniu młodzieży i o czym rozmawiają ze sobą pierwsze damy, kiedy się spotykają - opowiada prezydentowa Anna Komorowska w rozmowie z Anitą Czupryn i Dorotą Kowalską.

W sierpniu minie rok, odkąd Pani życie stanęło na głowie...
Trochę się zmieniło, nie ukrywam, ale nie tak bardzo.

Jak się Pani odnajduje w nowym miejscu i nowej roli? Nadal chodzi Pani z pieskiem na spacer?
Chodzę, gdy to możliwe.

Potwierdziły się obawy, jakie Pani miała, kiedy mąż kandydował na prezydenta?
A miałam jakieś obawy?

Z osoby prywatnej stała się Pani osobą publiczną, ciągle pod obstrzałem mediów, na świeczniku. Pani, osobie skromniej, bardzo rodzinnej, chyba za bardzo się do tego nowego nie śpieszyło.
Nie obawiałam się zmiany. Byłam tego świadoma od momentu, kiedy mąż podjął decyzję o kandydowaniu. Wiedziałam, że nastąpią, i tak się stało. Mam jednak dystans do siebie i świata. To, co było i nadal jest aktualne, to obrona prywatności ważnej zawsze w życiu rodzinnym. Przyznam jednak...

Tak?
…że wyobrażałam sobie, że niektóre sprawy będą o wiele trudniejsze. Okazało się, że to nie taka znów różnica w byciu żoną ministra, marszałka Sejmu czy prezydenta.

Media Panią chwalą.
To miłe, ale - jak już powiedziałem - potrafię trzymać dystans do tego, co piszą, i nie przejmować się ani nie analizować przesadnie wszystkiego, co przeczytam o sobie w gazetach.

Jak wygląda dzisiaj Pani dzień?
Każdy dzień jest inny, jednak zawsze niezwykle intensywny. Budzę się dość wcześnie. Przed rozpoczęciem zajęć mam czas na przejrzenie prasy, słucham radia, cieszę się pięknym widokiem na Łazienki. Staram się codziennie rano popływać w basenie. Mam sporo obowiązków, w ich wypełnianiu pomaga mi bardzo dobry zespół współpracowników przygotowujących spotkania, wyjazdy krajowe i zagraniczne. Jest ich wiele, czasem są to spotkania indywidualne, a czasem w różnych instytucjach, np. szkołach, domach dziecka, szpitalach. Staram się sama czytać znaczną część korespondencji i zapoznać się z prośbami o patronaty.

Co jest dla Pani najbardziej męczące?
Chyba ta świadomość, że jest się permanentnie ocenianym. Siłą rzeczy, człowiek zawsze się wówczas trochę usztywnia. Najlepiej funkcjonuje się wtedy, kiedy się wie, że nie jest się nieustannie obserwowanym przez ludzi nie zawsze mu życzliwych.

Jak wielu ma Pani doradców, którzy dbają o to, aby sobie Pani radziła w tych trudnych momentach? Wiemy, że zatrudniła Pani stylistkę.
Formalnie nie istnieje taka funkcja jak doradca pierwszej damy, ale mam grono osób, z którymi się konsultuję. Korzystam z wiedzy doradców prezydenta głównie w zakresie problematyki społecznej i kultury.
A w sprawie makijażu, fryzury?
Czasem dobrze jest przejrzeć się nie tylko w lustrze... Wygląd jest oczywiście istotny,
w szczególności gdy pełni się funkcje publiczne. Trzeba mieć świadomość, że jest się bacznie obserwowanym i ocenianym.

Wahała się Pani, podejmując decyzję o objęciu patronatem pielgrzymki rodzin ofiar katastrofy do Smoleńska?
Ani przez chwilę. Nie miałam cienia wątpliwości, że powinnam się w nią zaangażować. Wiem, że dla rodzin ofiar było to niezwykle trudne doświadczenie znaleźć się w miejscu tragicznej śmierci najbliższych. Chciałam być z nimi i wspierać ich jak najmocniej, zwłaszcza że było tam wiele osób mi bliskich i znanych.

Jak widzi Pani dalej swoją rolę i dalszą aktywność? Po doświadczeniach, jakie miała Jolanta Kwaśniewska, pewnie nie myśli Pani o zakładaniu fundacji?
Każda z pierwszych dam wspierała inicjatywy, które uważała za najważniejsze, i poprzez takie działania, jakie uznała za najodpowiedniejsze. W Polsce podejmowanych jest wiele interesujących, ważnych i pożytecznych akcji, powstaje sporo fantastycznych inicjatyw godnych poparcia i chętnie je wspieram, gdyż mam świadomość, iż patronat prezydenta czy pierwszej damy wiele ułatwia. Przede wszystkim angażuję się w akcje prozdrowotne, inicjatywy propagujące rodzicielstwo zastępcze, aktywizację kobiet na rynku pracy, czytelnictwo, uniwersytety trzeciego wieku. Na razie o zakładaniu fundacji nie myślę.

Pierwsze oceny Pani działalności były takie, że bardziej skupia się Pani na wspieraniu męża niż prowadzeniu własnej, wyraźnej aktywności.
To zarzut? Rozmawiamy, dlatego że mój mąż został wybrany przez Polaków na prezydenta, a nie dlatego, że jakieś nadzwyczajne dokonania czy cechy charakteru zaprowadziły mnie do Pałacu Prezydenckiego. Wspieram męża, uzupełniamy się. Mam świadomość, że pewne działania łatwiej jest podjąć żonie prezydenta, np. wspomniane przez panie wyjazdy z rodzinami ofiar katastrofy pod Smoleńskiem czy rozmowy, które doprowadziły do rezygnacji z okupowania sali sejmowej przez pielęgniarki.

Radzi się Pani męża czy to raczej mąż przychodzi częściej do Pani po radę?
Każdy z nas ma swoje obszary aktywności, czasem są wspólne, poczynając od wizyt przyjmowanych czy składanych, bo są to wydarzenia, w których zazwyczaj uczestniczymy oboje. Ale to nie jest tak, że siadamy wieczorem czy rano i omawiamy nasze kalendarze. Nie mamy zbyt wiele wolnego czasu, więc każdą wolną chwilę staramy się wykorzystać dla rodziny.

Ale rzadziej się teraz widujecie?
Staramy się na tyle, na ile to jest możliwe, trochę tego czasu dla siebie znaleźć, ale to prawda, że jest go dużo mniej.
Jak Pani ocenia prezydenturę męża po tych 10 miesiącach?
Bardzo dobrze. Ale znacznie ważniejsze jest to, co myślą Polacy. Każdemu z polityków życzyłabym takich wyników sondaży, jakie ma mój mąż. Uważam, że polityka należy oceniać po tym, czy sprawdza się w trudnych czasach. Początki tej prezydentury przypadły na czas niezwykle trudny.

Uważa Pani tak również wtedy, gdy słyszy o jego gafach, jakie wciąż mu się wytyka?
Szczerze? Często się z tego śmieję. A z mówieniem o tych gafach jest tak jak z omawianiem lektur na lekcjach, gdy nauczyciel zamiast skupić się na meritum, większość czasu poświęca na roztrząsanie kwestii typu wzór sukienki drugoplanowej bohaterki w mało istotnej dla powieści scenie.
Nie przeraża Pani agresja, rynsztokowy język, jaki przez ten ostatni rok zapanował w polityce?
Rzeczywiście w naszym życiu nie tylko politycznym zbyt wiele jest języka agresji i - co gorsza - nienawiści, za dużo prostactwa.

Uruchomiła Pani w Belwederze scenę, na którą zaprasza kabarety, ale podobno nie wolno im dowcipkować z prezydenta.
To nie jest tylko scena kabaretowa. Zaczęło się we wrześniu od koncertu wszystkich polskich uczestników Konkursu Chopinowskiego. Ideą tych koncertów jest prezentacja polskich młodych artystów, których warto promować, muzyków laureatów konkursów krajowych i zagranicznych. Od czasu do czasu występują też kabarety. Ostatnio do Belwederu zostali zaproszeni artyści z Piwnicy pod Baranami. Były też dowcipy na temat prezydenta i rządu. Belweder stoi, a artyści żyją (śmiech). Warto przypomnieć tradycje występów przedwojennych kabaretów w Belwederze.

Zaprzyjaźniła się Pani z kimś ze świata wielkiej polityki? Polubiła szczególnie którąś z żon prezydentów?
Spotkanie z każdą pierwszą damą jest niezwykle cenne i wartościowe. Na razie trudno tu jeszcze mówić o przyjaźniach, ale rzeczywiście z niektórymi małżonkami prezydentów utrzymuję częstsze kontakty, i to nie tylko przy okazji oficjalnych wizyt.

Na spotkaniach plotkujecie też o swoich mężach?
Zdarza się, że rozmawiamy też o nich, ale przede wszystkim skupiamy się na tematach związanych z naszymi krajami, ich historią, kulturą, aktualnymi problemami. Prawie zawsze poruszamy kwestie relacji z dziennikarzami (śmiech).

Narzekacie, że są zbyt wścibscy?
Raczej mówimy o tym, jak z nimi współistnieć.

Którą wizytę najlepiej Pani wspomina?
Trudno powiedzieć. Takie wizyty to nie czas odpoczynku, ale ciężka praca. Trzeba wstać wcześnie, program zawsze jest napięty, ale owszem jest także element przyjemności - poznania kultury kraju, w którym się gości, nowych ludzi. Trudno mi jednak wskazać jakąś wyjątkową wizytę, która szczególnie utkwiła mi w pamięci.

Znalazła Pani czas, aby zaangażować się w naszą akcję "Szkoła bez przemocy". Dlaczego?
To ważna akcja. Obserwujemy przecież, na jak wiele zagrożeń narażone są młodzież i dzieci, i każdy pomysł, który te zagrożenia zniweluje, powoduje, że warto się w to zaangażować. Taka akcja to także przeciwdziałanie agresji, o której mówiłyśmy wcześniej.

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Rozmawiały Anita Czupryn i Dorota Kowalska

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Materiał oryginalny: Anna Komorowska: Potrafię mieć dystans do tego, co o mnie piszą - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 25

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

n
nezma

...do tego, co samemu sie mowi...

p
patriotka

utarte slogany,oczywista oczywistość to meritum każdej wypowiedzi pani Komorowskiej. A gdzie rzeczowość?? Mówiąc, że w każdej szkole ważna jest współpraca rodziców z nauczycielami...?? nic nowego,nic twórczego nic z czego miałoby coś wynikać.Pytam więc , dlaczego wielu w tym i ja nie znamy "dorobku" pani prezydentowej ??? Czyżby odpowiedż, że go nie ma była właściwa ??? Z szacunkiem

_JaC

„całą młodość byli po tamtej stronie barykady”.

Vlatko Mladic też czuje dystans...

g
gajowa

Kobieto, do garów, a nie na salony.

G
Gość

elegancka Pani ,miło popatrzeć a tych oszołomów ignorować

.................u

matka gromadki dzieci,wykształcona i na szczęście patrząca na tcy prymitwywów z sieci ,z PISu z dystansem.Podzwiam

P
Postępowy_Obywatel_ RP

Oto kobieta z KLASĄ , taką Panią Prezydentową, skromną, nie reagującą na chamstwa i niewybredne wpisy internetowe pachołków pis-uarowych (za pieniądze, dyżurnych - jak to już wykazały portale ) chcemy podziwiać i się Nią cieszyć, a przede wszystkim cieszyć się wybitnym Prezydentem RP (znającym języki obce i obytym w Świecie - vide wizyta Prez. Obamy) w przeciwieństwem do "prymitywnego uzurpatora J.K. (nie potrafiącego sobie nawet sznurówek zawiązać " - vide fotki z TV) nie godnego uczestnika współczesnej Europy jakimi czuje się 95% POLAKÓW. Brawo za odwagę Kluzik-Rostkowskiej, która w pełni ujawniła pełzających na garnuszek pis-u Kowala i Jakubiak oraz jej podobnych aby "załapać" się na listy wyborcze pis-u" p(o)słów za pensję posłową , dietę poselską i biuro poselskie = ca. 20.000 PLN miesięcznie!!! Czy możemy takich materialnie zainteresowanych p(o)słów wybierać??!! BO W CYWILU ONI NIC NIE POTRAFIĄ - pójdą na garnuszek podatników , czyli do POŚREDNIAKA!!! Czy ktoś może to w rzeczowy i racjonalny sposób obalić?? Z nawiedzonymi pis-uarami NIE DYSKUTUJĘ!!!

b
bubu.

... i cwaniaki z Budy Ruskiej.
Niech tam wracaja i to jak najszybciej.

a
ala

chamstwa i pogardy niech szuka u swojego buraka.odezwala sie kultura od sierpa i mlota.

k
krakauer

Wstyd! Może następnym razem?

P
POpieram

właśnie a PO to pełna kultura humor i dowcip. Najlepszy, to ten hrabiego Komorowskiego, o kobietach postury Anny Komorowskiej , że to kaszaloty.

g
gada

Pani Aniu, a tym Burakiem, co takie jak Pani nazywa kaszalotami to proszę się nie przejmować. Prostak i cham zawsze takim będzie, nawet jakby papiery hrabiego zdobył.

g
grypsowa

ciebie muszą wozić na specjalnej przyczapie, tak tłusta masz d..ę. Żresz warząchwią z kotła!!!

J
J-23,5 nadaje

Gajowy już wystarczająco skompromitował siebie i Polaków, postanowiono więc, że może gajowina podreperuje wizerunek małżonka.

w
wdowa

Jak sami opluwacie to wszystko w porzadku , jak ktos spoza waszego pisowskiego szamba pozwoli sobie na krytyke w waszym chamskim stylu to wrze na forum .
Jestescie zwyklymi , zakompleksionymi nieudacznikami , ktorzy poza chamska krytyka nic sensownego nie maja do powiedzenia . Krytykujecie Pania Prezydentowa , a z czym do ludu chamy i prostaki .

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3