Argentyna akceptowała prostytucję jako mniejsze zło

Marek Lubaś-Harny
Elsa Drucaroff  spotka się w czwartek z czytelnikami
Elsa Drucaroff spotka się w czwartek z czytelnikami Adam Wojnar
Z Elsą Drucaroff, autorką książki "Piekło obiecane", rozmawia Marek Lubaś-Harny

Opisane w Pani powieści losy żydowskiej prostytutki, w latach 20. wywiezionej z Polski do Buenos Aires przez żydowskich handlarzy żywym towarem z gangu Zwi Migdal, to historia dość niezwykła.
Jednak oparta na prawdziwych wydarzeniach. Byłam dzieckiem, kiedy przejeżdżając z dziadkami samochodem przez Buenos Aires, usłyszałam, jak dziadek mówi do babci: "Tu mieszkają źli ludzie, oni się wzbogacili na Zwi Migdal". Długo nie mogłam się dowiedzieć, co to takiego, bo o tym się w porządnych żydowskich domach nie mówiło. A proceder trwał przez kilkadziesiąt lat, aż do wojny.

Organizacja Zwi Migdal, nazywana też Towarzystwem Wzajemnej Pomocy "Warszawa", historykom jest znana. Jednak w literaturze ten temat był dotychczas wstydliwie przemilczany. Czy Pani się nie bała, że da w ten sposób argument antysemitom: "Proszę, jacy są Żydzi"?
Tak, to ryzykowny temat, ale właśnie przez to ciekawy. Mam nadzieję, że nikt mnie z tego powodu nie posądzi o antysemityzm. Kocham swoje żydowskie korzenie. Kto czytał książkę, wie, że ona nie porusza problemu złych Żydów, tylko problem biedy i bogactwa. Afera Zwi Migdal nie była żydowską aferą, ten proceder mógł się rozwijać, bo Argentyna była bogata,
a wschodnia Europa biedna. Jeszcze biedniejsze były żydowskie sztetle w Polsce
i na Ukrainie. I właśnie dlatego rodzice tak łatwo oddawali swoje córki oszustom, choć nie byli zupełnie nieświadomi, co się z nimi stanie. Istniało powiedzonko, przytoczone w mojej książce, którym rodzice straszyli nieposłuszne córki: "Bo skończysz w Buenos Aires".

Pani powieść określana jest też jako feministyczna...
Nie wypieram się tego, że jestem feministką, ale powieść jest przede wszystkim utworem artystycznym, a nie manifestem ideowym. Oczywiście, dramat Diny, mojej bohaterki, miał swoje źródła w patriarchalnej rodzinie żydowskiej, w dyskryminacji kobiet i w tym, że istniał popyt na kobiece ciało. Ale także w postawie Argentyny, katolickiego kraju, który zaakceptował prostytucję jako mniejsze zło, mające chronić rodzinną moralność. Państwo argentyńskie opodatkowało burdele, więc ono także czerpało korzyści z nieszczęścia tych dziewcząt.

Ale musiała mieć Pani świadomość, że w Polsce Pani powieść może być odbierana przez pryzmat motywów żydowskich. Bohaterka pochodzi z Polski, a jej tragedia zaczęła się od tego, że zgwałcił ją polski kolega z klasy...
W Polsce byłam pierwszy raz w roku 2007, zaproszona na Festiwal Kultury Żydowskiej w Krakowie i odkryłam, że w waszym kraju toczy się teraz dyskusja wokół skomplikowanej historii Żydów w Polsce. Wielu Polaków, zwłaszcza młodych, pyta samych siebie, co się stało z Żydami, którzy tu kiedyś żyli. Mam nadzieję, że moja książka będzie małym, nieśmiałym głosem w tej dyskusji. Oczywiście, jest możliwe, że zostanie fałszywie zrozumiana. Ale to już nie moja sprawa, jak wy zrozumiecie moją książkę.

Pani bohaterka zostaje uratowana przez miłość młodego anarchisty. W Polsce Żydzi też często szukali wsparcia w organizacjach lewicowych. Czy to zbieg okoliczności?
Nie. Ja też pochodzę z lewicowej tradycji. Moi dziadkowie, którzy wyemigrowali do Argentyny z małego sztetla na Ukrainie, działali w partii komunistycznej. Do dziś jestem czasem na nich wściekła, że wspierali te straszne rzeczy. Dlaczego? Przecież to byli dobrzy ludzie, nie robili tego dla pieniędzy. Ale jeszcze raz powtórzę, że moja powieść nie jest o polityce.

A o czym?
Podobnie jak dwie moje wcześniejsze książki, osadzone dla odmiany w realiach XIX-wiecznej Argentyny, i ta jest o kobiecie, która musi zmierzyć się z sytuacją ekstremalną. Staram się używać narzędzi rodem z popularnych gatunków literackich: romansu, thrillera, melodramatu, aby opowiadać po prostu o ludziach. Nie o Żydach, prostytutkach, sutenerach czy anarchistach, ale o żywych ludziach, uwikłanych w dramatyczne sytuacje.

W czwartek o godz. 17 w Księgarni Hiszpańskiej "Elite" przy Małym Rynku 4 odbędzie się spotkanie z Elsą Drucaroff poświęcone powieści "Piekło obiecane".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie