Australian Open. Bóg jest dobry. Jestem w szoku. Mirjana Lucić w półfinale

Hubert ZdankiewiczZaktualizowano 
Mirjana Lucić-Baroni
Mirjana Lucić-Baroni imago/PanoramiC/EAST NEWS
- Dla każdego półfinał wielkoszlemowy znaczy bardzo wiele, ale ja już wiem, że nigdy nie zapomnę tego dnia. Ostatnie tygodnie zmieniły moje życie. Wynagrodziły wszystko, co zdarzyło się w nim złego - powiedziała Mirjana Lucić-Baroni po zwycięstwie 6:4, 3:6, 6:4 nad Czeszką Karoliną Pliskovą i awansie do półfinału Australian Open. O finał 34-letnia Chorwatka zagra z Amerykanką Sereną Williams.

Takich rozstrzygnięć singlowego turnieju kobiet w tegorocznym Australian Open chyba nikt się nie spodziewał. Jedyną zawodniczką, której obecność w najlepszej czwórce nie dziwi nikogo jest Amerykanka Serena Williams. Pozostała trójka to jej starsza siostra Venus, która na tym etapie w Melbourne zagrała poprzednim razem w 2003 roku i inna Amerykanka, Coco Vandeweghe, dla której to w ogóle pierwszy w karierze wielkoszlemowy półfinał.

Największą niespodzianką - wręcz sensacją - jest jednak awans do półfinału Mirjany Lucić-Baroni, która pisze w Australii najpiękniejszy rozdział swojej tenisowej kariery. Przerywanej kontuzjami i problemami osobistymi (razem z rodziną musiała uciekać w pewnym momencie do USA przed swoim ojcem psychopatą). Kariery, która - tak się chyba wszystkim wydawało - nieuchronnie zbliża się do końca. Urodzona w Dortmundzie tenisistka za chwilę (9 marca) świętować będzie 35 urodziny. Dawno też przylgnęła do niej łatka zawodniczki chimerycznej, grającej z nadmiernym ryzykiem i przegrywającej mecze przede wszystkim we własnej głowie.

W Melbourne na razie gra jednak jak natchniona (w drugiej rundzie pokonała Agnieszkę Radwańską, co wtedy wydawało się dużą wpadką naszej tenisistki), choć i teraz zdarzają jej się słabsze momenty. Zdarzały się również w jej środowym ćwierćfinale z Karoliną Pliskovą, który zaczął się od prowadzenia Czeszki 3:1. Chorwatka rozkręcała się jednak z każdym gemem. Odrobiła stratę, a przy stanie 5:4 po raz kolejny przełamała rywalkę.

W drugim secie obie zawodniczki na zmianę przegrywały swoje gemy serwisowe, a od połowy seta Lucić-Baroni stanęła. Zaczęła częściej się mylić, a Pliskova natychmiast to wykorzystała. Wydawało się, że teraz to ona ma więcej szans na końcowy sukces. Przy prowadzeniu Czeszki 4:3 Chorwatka wzięła jednak przerwę medyczną (w środę wyszła na kort z obandażowanym udem), a po powrocie z szatni najpierw wyrównała stan meczu (do zera, serwując trzy asy), a potem (również bez straty punktu) przełamała Pliskovą. To kompletnie odebrało Czeszce ochotę do dalszej walki, a po jej dwóch forhendowych błędach mecz dobiegł końca.

A szczęśliwa Lucić-Baroni najpierw pobiegła w stronę trybun, by podziękować swojemu trenerowi i reszcie teamu. Następnie uklękła na korcie, kryjąc twarz w dłoniach. - Nie mogę w to uwierzyć. To szalone. Bóg jest dobry. Jestem w szoku. Kiedyś może opowiem o wszystkim, co mi się zdarzyło. Teraz powiem tylko, że nigdy nie marzyłam o tym, żeby znów tutaj zagrać - przyznała chwilę później łamiącym się ze wzruszenia głosem.

W półfinale jej rywalką będzie Serena Williams, która pokonała 6:2, 6:3 Johannę Kontę. Po dość jednostronnym pojedynku, przed meczem wydawać by się mogło, że będąca w świetnej formie Brytyjka (tuż przed Australian Open wygrała turniej w Sydney, pokonując w finale Radwańską) będzie trudną rywalką dla byłej numer jeden damskiego tenisa. Amerykanka nie dała jej jednak szans, a po ostatniej piłce Konta nie była w stanie ukryć łez.

- Jestem bardzo emocjonalną osobą. Nigdy tego nie ukrywałam - przyznała. Dodała jednak również, że mecz z Sereną był "najprawdopodobniej jednym z najlepszych jej doświadczeń". - Teraz wiem, ile jeszcze muszę poprawić w swojej grze - przyznała.

Nie do końca zadowolona ze swojej postawy była również Williams, która w przypadku zwycięstwa w Melbourne odzyska prowadzenie w rankingu WTA. - Nie trafiałam dziś często pierwszym serwisem, a po błędach byłam trochę zdenerwowana, nawet sfrustrowana. Powiedziałam sobie jednak: "Serena, przestań narzekać, nie bądź Babyrena" - przyznała.

Nie szczędziła również komplementów swojej półfinałowej rywalce. - Jestem dumna z Mirjany. Ostatni raz spotkałyśmy się prawie dwie dekady temu. Dobrze jest widzieć ją w półfinale, bo jest dla mnie prawdziwą inspiracją. Niezależnie od tego, kto wygra, jedna z tenisistek powyżej 34. roku życia znajdzie się w finale. To niesamowite - przyznała.

Australian Open na żywo w Eurosporcie 1, Eurosporcie 2 i usłudze Eurosport Player

Wideo

Materiał oryginalny: Australian Open. Bóg jest dobry. Jestem w szoku. Mirjana Lucić w półfinale - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3