Bartosz Ślusarski: trwa walka o pozostanie Cracovii w lidze

Redakcja
Bartosz Ślusarski (w środku) niedawno wrócił do gry po przerwie spowodowanej kontuzją, ale jest w coraz lepszej formie
Bartosz Ślusarski (w środku) niedawno wrócił do gry po przerwie spowodowanej kontuzją, ale jest w coraz lepszej formie
- W ostatnim czasie na pewno nie rozpieszczaliśmy kibiców. Ten mecz zaczęliśmy bardzo dobrze i mieliśmy dwa rzuty karne, a to nieczęsto się zdarza. Ale były to jak najbardziej słusznie podyktowane "jedenastki". - mówi w wywiadzie dla Jacka Żukowskiego Bartosz Ślusarski, napastnik Cracovii.

Wreszcie Cracovia zaczyna zdobywać punkty, w poprzedniej kolejce przywieźliście punkt z Lubina, teraz trzy wywozicie z Bytomia.
Pokazaliśmy wreszcie siłę charakteru. Jest tak, że nie zawsze mecze wychodzą i się wygrywa. W ostatnim czasie na pewno nie rozpieszczaliśmy kibiców. Ten mecz zaczęliśmy bardzo dobrze i mieliśmy dwa rzuty karne, a to nieczęsto się zdarza. Ale były to jak najbardziej słusznie podyktowane "jedenastki". W przerwie nawet zapytałem arbitra o ocenę tej sytuacji, kiedy to podyktował rzut karny za faul na mnie. Sędzia powiedział, że choć bramkarz dotknął piłkę, to potem mnie staranował.

Drugi z tych karych nie został wykorzystany...
Tak, na dodatek straciliśmy jeszcze bramkę "do szatni". To miało duży wpływ na grę po przerwie. Prowadziliśmy 1:0, trzeba zatem było dograć spokojnie do przerwy, odpocząć i poukładać sobie grę, ale "dostaliśmy" bramkę i dlatego w drugiej połowie grało się nam już ciężko.

Był taki czas, kiedy Polonia bardzo mocno przycisnęła i o mało co nie zdobyła bramki. Pewnie remis bardzo by was w tym kontekście ucieszył?
Nikt nam na pewno nie zarzuci, że nie chcieliśmy tego meczu wygrać. Według mnie, zagraliśmy najlepszy mecz wiosną, nie wiem, czy dziennikarze i kibice zgodzą się z tym, lecz tak uważam. Szczególnie w pierwszej połowie mieliśmy okresy bardzo ciekawej gry, dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, co wcześniej rzadko się nam zdarzało. W drugiej połowie długo kontrolowaliśmy grę, choć to gospodarze rzeczywiście mieli fragment gry, w którym dominowali, osiągnęli znaczną przewagę, zwłaszcza po stałych fragmentach mogli strzelić bramkę. Ale my również mieliśmy kilka okazji bramkowych.

Te trzy punkty są niezwykle ważne w kontekście wtorkowego meczu z Odrą Wodzisław.
Nie możemy być spokojni, bo walka o utrzymanie trwa dalej. Ale na pewno zrobiliśmy kolejny krok do tego, by zostać w lidze. Przyznam się, że jadąc do Bytomia, myślałem sobie po cichu, że bardzo dobrze byłoby przywieźć stąd punkty. Tak się stało i z tego się bardzo cieszę, bo punkty nam dużo dają.

Wygrana mogła przyjść o wiele łatwiej - wspomnieliśmy już o niestrzelonym rzucie karnym, ale była też jeszcze jedna sytuacja, w której Matusiak uderzył nad bramką, zamiast podać do lepiej ustawionego Pawlusińskiego. Mogliście już wtedy prowadzić 3:0...

Gdyby Radek lepiej "zabrał się" z piłką, to ta akcja miałaby większe tempo. Zszedł do środka i szukał strzału. W drugiej połowie ja też miałem podobną sytuację, mogłem jeszcze być bliżej bramki, lecz nie miałem już siły, niedokładnie zagrałem.

Ale to Pana bramka przesądziła o wygranej Cracovii.
Pojawiła się taka myśl, żeby jeszcze raz wejść na krótki słupek, a może Derbich wrzuci piłkę. I wrzucił. Uderzyłem głową i piłka wpadła do siatki.

Rozmawiał Jacek Żukowski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie