Bezczelni złodzieje grasują na sądeckim cmentarzu

Magdalena Jadach
Magdalena Jadach
Kwiaty, znicze, mosiężne uchwyty, a nawet krzyże - wszystko to pada łupem złodziei, którzy rozpanoszyli się na miejskim cmentarzu w Nowym Sączu.

Sygnał o tak bezczelnych kradzieżach dostaliśmy od Barbary Bodziony. Kobieta zauważyła, że w czasie weekendu z cmentarza zniknęło wiele mosiężnych uchwytów, dzięki którym można otworzyć grobowiec w czasie pochówku. - Uchwytów nie ma na kilku nagrobkach sąsiadujących z grobem mojego brata - mówi.

Nie dość że złodzieje są bezczelni, to jeszcze bezkarni. Nie ma świadków, są tylko dowody w postaci okradzionych grobowców. Osoby poszkodowane niechętnie zgłaszają się na policję. Elżbieta Gargas-Michalik, rzeczniczka prasowa sądeckiej policji, informuje nas, że od początku roku wpłynęło tylko jedno zgłoszenie o kradzieży na cmentarzu. - Apeluję, żeby wszyscy, którzy zostali poszkodowani lub mogą coś wiedzieć o tej sprawie, zgłaszali się do nas. Bez informacji o takich sytuacjach nie będziemy mogli działać - mówi rzeczniczka.

Pomysłu na rozwiązanie problemu nie mają w firmie SITA, administrującej sądeckimi nekropoliami. - Problem kradzieży rzeczywiście jest - usłyszeliśmy w spółce. - Jednak nie jesteśmy w stanie upilnować wszystkiego.

Tymczasem ludzie spotykani na cmentarzy nie kryją oburzenia. Pan Józef z Nowego Sącza opiekuje się kilkoma grobowcami. Doskonale wie, że złodzieje regularnie odwiedzają cmentarz. - Nikt ich nie powstrzyma. Jak ludzie nie mają sumienia, to nie straszne im kary. A policja i tak nie ma ich jak złapać. Przychodzą w nocy. Rano nie ma już po nich śladu. U mnie w rodzinie dwa groby już okradli - żali się mężczyzna. Nie chce podać nazwiska, bo boi się, że kolejne nagrobki jego krewnych ulegną dewastacji
Złodzieje kradną na cmentarzu, ponieważ mogą na nim znaleźć mosiądz, z którego wykonanych jest wiele przedmiotów, jak np. krzyże, uchwyty, ozobne kule. Cena na skupie złomu za ten stop to około 10 złotych za kilogram. Mosiężny uchwyt waży około 3 kilogramów. Dla złodziei to majątek.

Właściciel jednego ze skupów w Nowym Sączu straszy, że będzie jeszcze gorzej. - Cena złomu idzie w górę. Ludzie będą więc kradli. Mają swoje sposoby: rozbijają taki krzyż i nie można poznać, co to było. My nie przyjmujmy towaru, co do którego mamy podejrzenia. Nie zgłaszam tego jednak na policję, bo zanim przyjadą, to złodziej i tak już ucieknie - rozkłada ręce właściciel.

Mimo wszystko złodzieje muszą się liczyć z konsekwencjami. Złapani na gorącym uczynku mogą wylądować w więzieniu na czas od 3 miesięcy do 5 lat.
Policja i straż miejska zapowiadają wzmożone kontrole na cmentarzu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Ryszard

Właściciele punktów skupu wręcz współpracują ze złodziejami, ponieważ tzw. surowce wtórne są pozyskiwane głównie od złodziei, którzy kradną dosłownie wszystko, co można ukraść i sprzedać! Myślę, że Policjanci powinni regularnie „prześwietlać” punkty skupu, dlatego że przysłowiową piętą achillesową tego niecnego procederu są właśnie punkty skupu. Uważam, że cmentarze, ale nie tylko cmentarze są permanentnie okradane przez miejscowych tzw. drobnych złodziei oraz miejscowych bezdomnych,którzy muszą jakoś „zarabiać” na zaspakajanie swoich potrzeb związanych z konsumpcją używek typu: papierosy, alkohol

Dodaj ogłoszenie