Bieda zagląda w oczy klubom sportowym z Podhala

Halina Kraczyńska, Łukasz Razowski
Teresa Marasek i Michał Sitarz z AZS Zakopane pokazują trofea zdobyte przez sportowców klubu
Teresa Marasek i Michał Sitarz z AZS Zakopane pokazują trofea zdobyte przez sportowców klubu Halina Kraczyńska
Zakopane kilka dni temu przegrało organizację mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w 2015 r. Jak jednak zapowiadają władze miasta, będą się starać o następne. Mamy więc co najmniej siedem lat. W 2017 r. na pewno nie wystartuje już Adam Małysz, Justyna Kowalczyk, Tomasz Sikora. Kto ich zastąpi?

W Zakopanem już zaczęła się wielka dyskusja, jak szkolić przyszłych mistrzów, którzy staną na podium podczas mistrzostw świata w naszym mieście. Tymczasem w zakopiańskich klubach sportowych po kilka razy oglądają każdą złotówkę, zanim ją wydadzą. Brakuje na wszystko. A dziś sport - jak zauważają w klubach - jest wyjątkowo kosztownym przedsięwzięciem. Bez pieniędzy nie wychowasz mistrza.

Wiceburmistrz Zakopanego, Jan Gąsienica Walczak, odpowiedzialny za sport w mieście, uważa, że nie mamy się tu czego wstydzić. - Od kilku już lat zajmujemy pierwsze miejsce w kraju wśród miast liczących do 50 tysięcy mieszkańców - przypomina. - Gmina sporo wydaje na ogólny rozwój młodych ludzi, finansując między innymi lekcje pływania.

Owszem, nasza młodzież zdobywa medale na mistrzostwach Polski, ale to mało. Skoro Zakopane chce organizować mistrzostwa świata, musi mieć i sportowców, którzy coś na tych mistrzostwach pokażą - przekonuje radny Marek Donatowicz. Najlepiej byłoby, gdyby stanęli na podium.

Tymczasem w największym zakopiańskim klubie - AZS mówią, że brakuje na wszystko i nie ukrywają, że z niepokojem patrzą w przyszłość. Bo czekają ich podwyżki cen za wstępy np. do sal gimnastycznych czy na wyciągi.

- Szkolimy obecnie ponad 150 sportowców w pięciu sekcjach: narciarstwie alpejskim, skokach, biegach, snowboardzie, łyżwiarstwie szybkim - wyjaśnia Teresa Marasek, przedstawiciel zarządu AZS Zakopane. - W opinii innych klubów jesteśmy bogatym klubem. Dostajemy środki za osiągnięcia, bo robimy wyniki i dla powiatu, i dla Zakopanego. Nasi sportowcy zdobywają ponad 80 medali rocznie na mistrzostwach Polski. Od lat jesteśmy w pierwszej dziesiątce wśród trzech tysięcy klubów w Polsce. Ale - nie ma co ukrywać - i my liczymy każdy grosz i zastanawiamy się, na co nam starczy.

Jak dodaje pani Teresa, nie wszystkie zawody czy szkolenia, nie mówiąc o sprzęcie, klub jest w stanie swoim podopiecznym zapewnić. - A sponsorów dziś nie ma. Ci pojawiają się dopiero, jak zawodnik dostanie się do kadry i ma wyniki - podkreśla Teresa Marasek. - Do tego czasu głównie rodzice muszą finansować dzieci.

Dobrze, jak ci są zamożni. Jak rodziców nie stać na finansowanie tak kosztownego zainteresowania pociechy, prędzej czy później dziecko zrezygnuje ze sportu i zajmie się... np. komputerem (to dziś bardzo poważna konkurencja dla sportu).

Jak twierdzi Maciej Wasylkowski, prezes SN PTT 1907, najstarszego zakopiańskiego klubu, dziś wytrenowanie juniora w narciarstwie tak, by reprezentował wysoki poziom, to wydatek rzędu 30 tysięcy złotych rocznie. I ten klub boryka się z problemami natury finansowej. Brakuje między innymi na sprzęt dla zawodników i kosztowne wyjazdy w lecie.

- Nie jest dobrze, pieniędzy jest mało - przyznaje prezes Wasylkowski.

Klub ratują sponsorzy, o których, niestety, jest coraz trudniej. Pomaga też działalność gospodarcza.
- Prowadzimy kemping w okresie letnim - wyjaśnia Wasylkowski. - Wynajmujemy też pomieszczenia. To, czego klub nie jest w stanie pokryć, dofinansowują rodzice.

Obecnie w klubie ćwiczy kilkudziesięciu zawodników. To głównie łyżwiarze, których jest 50. Do tego dochodzi 15 narciarzy oraz kilku downhillowców (zjazdy na rowerze górskim) i skialpinistów.

- Dobre wyniki w sporcie to renoma dla miasta - zauważa Maciej Wasylkowski. - Jego władzom powinno więc zależeć na tym, by je promować.

Dodaje, że owszem, miasto stara się pomagać klubom, ale niestety, w sposób niewystarczający. Pieniędzy ciągle brakuje.

Teresa Marasek, która opracowuje wnioski do gminy o przyznanie dotacji klubowi, mówi, że jest to majstersztyk. - Naprawdę trzeba się nieźle natrudzić, pokonać tyle obwarowań, aby dostać dotację, że nie dziwię się, iż niektóre kluby narzekają albo muszą zwracać przyznane środki - zaznacza.

Wiceburmistrz Walczak broni się, że to nie jest wymysł gminy, ale przepisów ustawy. Być może urząd miasta zorganizuje szkolenie dla klubów w pisaniu wniosków i i rozliczaniu dotacji.

- Niestety, nie możemy finansować jednej dziedziny sportu, na przykład narciarstwa czy skoków. Wspierać musimy wszystkie kluby i wszystkie dyscypliny - zaznacza Krzysztof Wiśniowski, przewodniczący komisji sportu i turystyki.

W ten sposób, niestety, mistrza na podium raczej się Zakopane nie doczeka. A po co nam mistrzostwa świata, gdy nie usłyszymy Mazurka Dąbrowskiego?

Teresa Marasek opowiada, że do klubu wpadła ze swoim brązowym medalem z igrzysk w Vancouver łyżwiarka, Luiza Złotkowska, ich wychowanka. - Dotykaliśmy tego medalu i naprawdę było to wzruszające - wspomina.

Jeżeli w Zakopanem nie zmieni się system kształcenia sportowców i nakłady na kluby nie zostaną zwiększone, takich wzruszeń możemy nie doświadczać...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie