Borzęcin. W kilkanaście minut stracili dom. Spłonął jak pudełko z zapałkami

Małgorzata Więcek-Cebula
Małgorzata Więcek-Cebula
Z pożaru drewnianego domu została tylko cała masa spalonych desek. Teraz trzeba to wszystko posprzątać
Z pożaru drewnianego domu została tylko cała masa spalonych desek. Teraz trzeba to wszystko posprzątać Małgorzata Więcek-Cebula
Pięcioosobowa rodzina z małymi dziećmi z Borzęcina w pożarze straciła dach nad głową Teraz pilnie potrzebują pomocy, bo dom nie nadaje się do remontu. Trzeba postawić nowy

W nocy z 19 na 20 kwietnia 40-letnia Grażyna Śleziak nie spała spokojnie. Może dlatego, że w wieczornych wiadomościach usłyszała, iż ma być śnieżna zawierucha. A może po prostu coś przeczuwała?

- Kręciłam się z boku na bok, w końcu wstałam z łóżka, podeszłam do okna i zobaczyłam łunę ognia - wspomina.

Paliła się kotłownia. Płomienie odbijały się w niewielkich okienkach budynku gospodarczego. Pani Grażyna szybko wybiegła na podwórko. To, co zobaczyła, przeraziło ją, zimnej krwi jednak nie straciła.

- Tomek, pali się! - krzyknęła do męża.

Szybko wybrała jeszcze numer straży pożarnej i pobiegła ratować dzieci: 3-letnią Madzię, 5-letniego Mateusza i 10-letniego Kacpra.

- Wybiegliśmy w piżamach. W tym pośpiechu i zdenerwowaniu zdążyłam jeszcze tylko założyć córce i synom kurtki - wspomina.

Wsiedli do samochodu zaparkowanego przed domem i odjechali w kierunku domu teściowej.

Cud, że wszyscy żyją

Starsza pani o pożarze już wiedziała. - Sąsiadka mnie obudziła tą przerażającą informacją - tłumaczy Danuta Gwizdoń.

- To straszne nieszczęście, dobrze jednak, że nikomu nic złego się nie stało. Wszyscy żyjemy, jesteśmy zdrowi i to jest najważniejsze - podkreśla pani Danuta.

Po pożarze przygarnęła rodzinę jej syna. Wszystko wskazuje, na to, że zostaną u niej, póki nie uda się odbudować domu. Dziś już wiadomo, że trzeba go będzie postawić od nowa.

Duże straty

To co ogień nie zdołał strawić w pożarze, zniszczyła woda. Drewniana konstrukcja nie nadaje się do niczego. Wszystko trzeba wyburzyć.

- Szkoda tego, dopiero co zakończyliśmy remont. Sporo rzeczy mąż sam robił - tłumaczy pani Grażyna.

Dom był na szczęście ubezpieczony. Rodzina czeka teraz na wizytę przedstawiciela firmy, która wypłaci odszkodowanie. To na dobry początek. A co z całą resztą?

Pieniędzy na odbudowanie całego domu nie ma. Rodzina utrzymuje się bowiem tylko z jednej pensji pana Tomasza. Jego żona nie pracuje zawodowo, zajmuje się dziećmi i domem.- Tuż przed tym pożarem tak sobie pięknie posprzątałam podwórko i wyplewiłam koło domu, pierwsze kwiaty, już kwitły na grządkach - mówi pani Grażyna.

Potrzebna pomoc

Ciężko jej jest pogodzić się z tym, co się stało. Ma problemy ze snem. Niespokojne są także dzieci.

- Chciałyby wrócić do domu, położyć się w swoich łóżeczkach - mówi ze łzami w oczach pani Grażyna.

Wsparcie w odbudowie domu deklaruje Janusz Kwaśniak, wójt Borzęcina.

- Pierwsza pomoc już została wypłacona. To takie fundusze na najpilniejsze potrzeby - mówi.

Samorządowiec w najbliższych dniach wystąpi do przedsiębiorców i właścicieli firm budowlanych z terenu gminy Borzęcin z prośbą o wsparcie. Chodzi o materiał budowlany potrzebny do odbudowy domu.

- To wyjątkowa sytuacja, jestem przekonany, że będzie odzew. Do tej pory zawsze, gdy prosiliśmy o wsparcie w takich sytuacjach, otrzymywaliśmy je - zapewnia.

Pomoc dla rodziny można przekazywać, także za pośrednictwem naszej redakcji (m.wiecek@gk.pl lub tel. 14 613 53 79). Osoby zainteresowane przekazaniem materiałów budowlanych mogą się kontaktować także bezpośrednio z pogorzelcami pod nr tel. 502-465-503.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kampania STOP pożarom traw

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marcinek

A może ktoś chciałby tym ludziom pomóc ?? Ale nie, Gazeta Krakowska jest chciwa na kasę i najpierw trzeba wykupić dostęp do artykułu aby móc się dowiedzieć kto tej pomocy potrzebuje. Jesteście żałosne buce i tyle.

Dodaj ogłoszenie