Bruk- Bet: pierwszoligowcy nikogo nie oszczędzają i wygrywają

Andrzej Mizera
andrzej mizera
Ciśnienie zeszło, gramy dla siebie i o swoją przyszłość. Lider drugiej ligi po zapewnieniu sobie w środę awansu do pierwszej ligi zapowiadał, że nie odpuści w kolejnym spotkaniu. Mimo że w takich sytuacjach pokusa luzu jest bardzo duża, to niecieczanie suchą stopą chcieli przejść przez dwie ostatnie kolejki drugiej ligi.

- Nie przegraliśmy w ostatnich dziewięciu meczach. Chcemy dalej kontynuować tę passę - mówił przed meczem jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Bruk-Betu Artur Prokop.
W podobnym tonie wypowiadał się też kapitan zespołu Marcina Jałochy, Andrzej Wójcik.

- Nie myślimy o tym, co wydarzyło się w środę. Koncentrujemy się przed ostatnimi kolejkami. Chcemy bezapelacyjnie pokazać, że byliśmy w nich najlepsi - przekonywał.

I tak też się stało - niecieczanie wygrali kolejny mecz. Dla nich był to zarazem dziesiąty mecz bez porażki. Przed nim zawodnicy zdawali sobie sprawę, że warto teraz pokazać się z jak najlepszej strony. Obecnie każdy z ich gra nie tylko dla jak najlepszego bilansu drużyny, ale też dla siebie. W Niecieczy bowiem od dziś mają rozpocząć się pierwsze przymiarki do krojenia nowego pierwszoligowego garnituru. - Wspólnie z zarządem klubu przeanalizujemy postawę zawodników w poszczególnych meczach. Z pewnością zmiany w kadrze będą. Nie należy spodziewać się rewolucji - mówił po spotkaniu z Pelikanem trener Marcin Jałocha.

Niecieczanie przed wyjazdem do Aleksandrowa Łódzkiego nieoczekiwanie znaleźli się na celowniku ekipy Faktów TVN. Telewizja w sobotę kręciła krótki reportaż o ich awansie.
W niedzielę jednak zespół musiał odpierać ataki walczącego o utrzymanie Sokoła. Zespołowi ma w tym pomóc od niedawna szkoleniowiec tej drużyny Bogdan Jóźwiak. Tak się jednak stało, że tym przegranym pojedynkiem Sokół pożegnał się z drugą ligą.
Nie zrobił tego w przekonywającym stylu. Spotkanie w Aleksandrowie Łódzkim od początku odbywało się pod dyktando gości. Oni kontrolowali wydarzenia. Kilka razy jednak sytuacja wymknęła się im spod kontroli. Tak było w 24 min, w zamieszaniu podbramkowym Czarny miał faulować jednego z zawodników gości. Arbiter wskazał na wapno.

Karnego pewnie wykorzystał Słyścio. Po tym trafieniu gospodarze mieli jeszcze jedną okazję, ale w dobrej sytuacji przestrzelił Bartos. Niecieczanie wzięli się do odrabiania strat w drugiej części pojedynku. Podobnie jak w pojedynku z Pelikanem Łowicz zasługę w tym miał wprowadzony na boisko Łukasz Szczoczarz.
W 52 min zamknął ładne podanie i z kilku metrów trafił do siatki. Kilka minut po tym trafieniu "Szczota" miał ponownie świetną okazję, ale w sytuacji sam na sam z golkiperem Sokoła źle się zachował. To się jednak nie zemściło.

W 82 min niecieczanie podwyższyli wynik. Stało się to po ładnym zagraniu z wolnego Prokopa, które przejął Cios. obrońca Bruk-Betu pokonał bezradnego bramkarza Sokoła
Sokół Aleksandrów Łódzki - Bruk-Bet Nieciecza 1:2 (1:2)
Bramki: Słyścio 24 - Szczoczarz 52, Cios 84.
Sędziował: Śledź (Lublin).
Widzów: 100.
Sokół: Chachuła 3 - Noga 2, Słyścio 3, Turek 2(73 Karp), Woźniczak 2 (67 Jałocha) - Kukiełka 3, Białek 3, Obi Uche 2 I, Bartos 3 - Iheanacho 2 (60 Tarkowski), Świętosławski 2I).Trener: Bogdan Jóźwiak.
Bruk-Bet: Budka 3 - Jacek 3, Czarny 3, Cios 4, Wójcik 3 I - Szałęga 3 I, Prokop 4, Cygnar 3 (60 Dzierżanowski), Kwiek 2 (46 Kot 3 ) - Smółka 3 (46 Szczoczarz 4), Ryguła 3 (66 Fijał). Trener: Marcin Jałocha
Piłkarz meczu: Jan Cios.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie