ZGH „Bolesław” otrzymał nową koncesję na wydobywanie rud cynku. To szansa na pracę. Przedsiębiorstwo uruchamia także instalację do przetwarzania odpadów pogórniczych.

Od kilku lat spółka Zakłady Górniczo-Hutnicze „Bolesław” przygotowuje się do zamknięcia kopalni „Pomorzany”. To wiąże się m.in. ze zwolnieniami górników, a za kilka lat podtopieniami okolicznych terenów, bo podniesie się poziom wód gruntowych. Na szczęście, zakończenie wydobycia rudy dotąd planowane na koniec 2017 r., przesunęło się o trzy lata.

Autorka: Katarzyna Ponikowska

Jest dodatkowe złoże
Dwa tygodnie temu ZGH otrzymały koncesję z Ministerstwa Środowiska na wydobycie rud cynku i ołowiu z terenu pomiędzy Kluczami a Pustynią Błędowską, na północ od kopalni „Pomorzany”.

Tydzień temu został zatwierdzony tzw. dodatek do planu ruchu, co pozwala rozpocząć prace nad udostępnieniem tego rejonu pod wydobycie. W sumie z tej części złoża będzie można wyeksploatować ok. 2 mln ton rudy.

Nowa koncesja pozwoli utrzymać wydobycie w kopalni „Pomorzany” do 2020 r. Zmniejszy się jednak wydobycie rudy z 2,45 mln ton do ok. 1,8 mln ton rocznie. Dzięki temu, że stare i nowoodkryte złoża będą eksploatowane razem, nie będzie konieczna budowa dodatkowej infrastruktury na powierzchni.

Zakłady mają to szczęście, że obecnie ceny cynku są na tak wysokim poziomie, iż ograniczenie wydobycia i tak się będzie opłacało. Gdyby ceby były niskie, to przedsięwzięcie nie kalkulowałoby się.

- Zakończyliśmy również wiercenia rozpoznawcze na złożu „Laski”. Teraz trwa opracowywanie raportu, który odpowie, czy także ten obszar kwalifikuje się do projektu górniczego - informuje Bogusław Ochab, prezes ZGH „Bolesław”.

Nie będzie zwolnień
To bardzo dobra wiadomość dla górników. Większość osób zachowa pracę. Zatrudnienie zostanie ograniczone jedynie o ok. 70 osób. Obecnie pod ziemią pracuje około tysiąc górników. Do tego drugie tyle zatrudnionych jest w spółkach współpracujących z ZGH.

- Widmo likwidacji kopalni wisi nad nami od kilku lat. Pracuję tu całe życie. Nie wiem, gdzie ja znajdę robotę, jak mnie zwolnią - nie ukrywa jeden z górników spotkany pod kopalnią w miniony poniedziałek. - Oby „Pomorzany” funkcjonowały jak najdłużej - dodaje. Jak podkreśla na utrzymaniu ma rodzinę.

Z koncesji cieszą się także związkowcy. - Złoża w kopalni „Pomorzany” muszą się kiedyś skończyć i niestety tego nie zmienimy. Ale to bardzo pozytywna wiadomość, że jeszcze chłopaki nie muszą szukać pracy i mają pewne zatrudnienie. W międzyczasie może jeszcze pojawić się kolejny pomysł na wykorzystanie innego złoża - komentuje Tomasz Zaborowski z NSZZ Solidarność w ZGH „Bolesław”. - W całym górnictwie jest teraz o tyle niewesoło, że wszędzie szykowane są jakieś redukcje. Może za trzy lata rynek się ustabilizuje i górnikom łatwiej będzie znaleźć stabilne zatrudnienie - ma nadzieję związkowiec.

Spółka podpisała już co prawda umowy z pięcioma kopalniami, które od stycznia 2018 r. miały przejąć ponad 500 osób. Chwilowo jednak sprawa jest nieaktualna i konieczne będzie sporządzenie aneksów do tych umów, przedłużające je o trzy lata. - Na szczęście nie trzeba będzie na razie z nich korzystać. Niestety, blisko Olkusza nie ma kopalń - dodaje Tomasz Zaborowski.

Cynk z odpadów
- Pamiętajmy, że jeszcze 10-15 lat temu cynk w hucie w Bukownie produkowało się w 100 proc. z koncentratu pochodzącego z naszej kopalni, dzięki czemu byliśmy samowystarczalni - przypomina Bogusław Ochab. - Ponieważ wydobycie od kilku lat jest coraz mniejsze, jednym z naszych priorytetów było i jest obecnie pozyskanie wsadu, czyli koncentratu cynkowego - dodaje.

W tym celu ZGH „Bolesław” wybudowały pierwszą na świecie instalację pozwalającą odzyskać cynk i ołów z tzw. odpadów poflotacyjnych nagromadzonych przy kopalniach cynkowych. W okolicach Olkusza na powierzchni około 100 hektarów znajduje się jakieś 60 mln ton odpadów pogórniczych. Wtórny ich przerób pozwoli odzyskać z nich resztki cynku.

Budowa instalacji trwała rok. Kosztowała w sumie 58 mln zł, ale inwestycja może się zwrócić za cztery lata. Obecnie jest w trakcie rozruchu. Zakłada się, że rocznie przerabiane będą 2 mln ton odpadów, z czego powstanie 20 tys. ton koncentratu cynkowego. „Zapasów” przy olkuskiej kopalni wystarczy więc na ok. 30 lat.

Zwiedzanie instalacji
- Najpierw odpady zostaną przesiane i przygotowane do procesu flotacji - tłumaczy Maciej Wójcicki, nadsztygar ds. technologicznych, który oprowadzał nas po nowej instalacji. Chodzi o to, aby odrzucone zostały większe przedmioty, jak np. cegły czy kamienie.

Potem urobek kierowany będzie do wielkiego młyna o średnicy 6 metrów, zasilanego silnikiem o mocy 1,5 MW, a następnie do serca instalacji, czyli maszyn flotacyjnych. Tam wydzielony zostanie koncentrat cynkowo-ołowiowy. Potem będzie on jeszcze zagęszczany i odwadniany w prasie filtracyjnej.

- Odpady po wtórnym przerobieniu, będą składowane z powrotem w eksploatowanym stawie osadowym - tłumaczy Maciej Wójcicki.

Stawiają na recykling
To już kolejna z dużych, nowoczesnych inwestycji ZGH „Bolesław”, która stawia na recykling. Na początku 2013 r. oddana została do użytku pierwsza na świecie instalacja odchlorowania i odfluorowania tlenku z odpadów. Tlenek ten produkuje spółka zależna Bolesław Recycling z pyłów stalowniczych. Te z kolei powstają w hutach przy okazji produkcji stali z ocynkowanych złomów.

- Pyły takie zawierają około 20-30 proc. cynku. Tak więc cynk, który wykorzystywany jest do powlekania elementów stalowych jako zabezpieczenie antykorozyjne, po wtórnym przerobie jest w części odzyskiwany - tłumaczy Bogusław Ochab.

- Wydaje się ogromne pieniądze na te inwestycje, ale to pokazuje, że zarząd ma wizję zakładu. Dzięki temu mamy przed sobą przyszłość, a to przekłada się na miejsca pracy - kwituje Tomasz Zaborowski.