Burmistrz Zakopanego: Płacę dobrze, żeby nie brali

Halina Kraczyńska
Czy burmistrz Zakopanego zbyt lekką ręką płaci swoim urzędnikom i nazbyt rozbudowuje administrację magistratu? Zarzucają mu to radni. Ten jednak się broni, że dobrze opłacany pracownik jest nie tylko wydajniejszy, ale też nie ma pokus, by przyjmować koperty.

- W ciągu ostatnich kilku lat nasze dochody do budżetu wzrosły o 30 procent, tymczasem wydatki na administrację aż o 80 proc.! W żadnym przedsiębiorstwie nikt sobie na to nie pozwala - podkreśla radny Leszek Dorula. Dodaje, że nie jest przeciwko dobremu wynagradzaniu urzędników, ale miasto - jego zdaniem - przeznacza na ich płace zbyt wiele w stosunku do swoich dochodów.

Rzeczywiście, płace w magistracie za burmistrza Janusza Majchra znacznie wzrosły. Trzy razy już podwyższał urzędnikom wynagrodzenia. W ubiegłym roku - o ok. 10 proc. W 2005 r. (za kadencji ekipy burmistrza Piotra Bąka) przy budżecie 57 mln 163 tys. zł przewidziano na wydatki magistratu blisko 7 mln zł, w tym na same wynagrodzenia urzędników - ponad 5 mln zł. Rok temu budżet miasta wyniósł 97 mln zł, z czego na urząd poszło 9,5 mln zł, w tym 7,3 mln przeznaczono na wypłaty.

W tym roku zaplanowano wydatki gminy na kwotę 126 mln zł, zaś wydatki na administrację wyniosą ponad 12,5 mln zł. Na wynagrodzenia pójdzie 9 mln 900 tys. zł. To o ponad 2 mln zł więcej, niż w roku poprzednim.

- Gdy przyszedłem do urzędu, urzędnicy zarabiali po dwa tysiące brutto - przypomina burmistrz Majcher. - Dziś już nie ma ani jednego takiego. Zarabiają ponad dwa tysiące, a niektórzy naczelnicy - ponad pięć. Myślę, że jeśli urzędnicy dobrze zarabiają, są mniej podatni na łapówki. Wiedzą, co mogą stracić, gdy przyjmą kopertę.

Jak zaznacza, dotychczas nie było w urzędzie przypadku, że zwolniono urzędnika za przyjęcie łapówki.
Majcher podkreśla, że nie jest rozrzutny, jednak pracy urzędnikom z roku na rok przybywa. I podaje przykłady: pięć lat temu pracowali nad 57-milionowym budżetem, dziś mają 126-milionowy. Do niedawna mieli 2-3 przetargi rocznie, dziś muszą przygotowywać ich kilkadziesiąt. - Od początku roku do minionego piątku wpłynęło 8840 spraw. To jest 115 spraw dziennie. Jesteśmy specyficznym miastem - tłumaczy burmistrz.

Mieszkańcom Zakopanego nie podoba się przeznaczanie tak dużych kwot na administrację. Zwłaszcza w kryzysie. - Gdyby wszyscy tyle zarabiali, to i oni niechby mieli te ponad dwa tysiące! Ale ja dostaję 1000 złotych i z tego muszę utrzymać pięcioosobową rodzinę - zaznacza jeden z zakopiańczyków.

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie