1/3 Zamknij

Chaos w małopolskim sanepidzie. Pan Artur: postąpiliśmy rozsądnie, a zostaliśmy pozostawieni sami sobie [13.08.]

Archiwum

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Następne

Pan Artur mieszka pod jednym dachem z córką, żoną i przyszłym zięciem. Ten ostatni pracuje w kopalni na Śląsku, gdzie miał kontakt z osobą zakażoną koronawirusem. - Przez kilka dni nie mogliśmy się skontaktować z sanepidem. Nie wiedzieliśmy w związku z tym, co mamy robić - mówi nam pan Artur, zirytowany jego zdaniem opieszałą pracą sanepidu. - Moim zdaniem zachowaliśmy się bardzo rozsądnie: nie chodzimy do pracy, zostaliśmy w domu, aby nikogo nie narażać. Brak informacji jest najgorszy. Przecież każdy z nas pracuje, szefostwo dopytuje, kiedy będziemy mogli znów wykonywać swoje obowiązki. A my co mamy powiedzieć: że od kilku dni nie wiemy, co robić, bo wszystkie linie w sanepidzie są zajęte? - dopytuje mężczyzna. Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy