David Villa chce mieć pomnik po zwycięstwie nad Portugalią

Przemysław Franczak
fot. EPA/HELMUT FOHRINGER
Hiszpanie nie mają mistrzowskiej formy, ale mają Davida Villę. Niepozorny napastnik (175 cm wzrostu, 69 kg wagi i ksywka "chłopiec") wprowadził wczoraj swój zespół do ćwierćfinału mistrzostw świata. Na stadionie w Kapsztadzie strzelił jedyną bramkę i pogrążył bezbarwnych Portugalczyków. Drużyna Vincenta del Bosque o półfinał zagra z Paragwajem.

- Jesteśmy gotowi stawić czoła każdemu. Mamy doświadczenie w trudnych meczach, już w eliminacjach pokazaliśmy, że mam mocne nerwy. W głowie mamy jeden cel: awans. Dopiero pokażemy, na co nas stać - przekonywał z entuzjazmem trener Portugalczyków Carlos Queiroz. Jak się okazało, na wyrost.

Hiszpanie od początku nie tracili czasu. Odważne szarże zbiły z tropu Portugalczyków, ale na ich szczęście brakiem gry wstępnej nie był zaskoczony bramkarz Eduardo. W krótkim czasie musiał obronić trzy niebezpieczne strzały rywali (Fernando Torres i David Villa chyba założyli się, który z nich szybciej w tym meczu zdobędzie gola) i przy każdym z nich pewnie odbijał nieprzewidywalną ponoć piłkę jabulani.
Co innego Iker Casillas. Zawodnik Realu Madryt nie miał swojego dnia. Interweniował niepewnie, lejąc wodę na młyn krytyków, którzy uważają, że bramkarza na mundialu rozprasza jego dziewczyna, reporterka hiszpańskiej telewizji, śliczna Sara Carbonero. Wczoraj znowu stała za bramką narzeczonego.

Czyżby dlatego raz prawie wrzucił sobie piłkę do bramki i koszmarnie zachował się przy rzucie wolnym Cristiano Ronaldo, kiedy próbował łapać piłkę, a ta odbiła mu się od klatki piersiowej? Kto wie, mimo sukcesu temat zapewne znów będzie prześwietlany w mediach.

Na samego Ronaldo też wszyscy patrzyli przez szkło powiększające. Jak świat długi i szeroki uparto się, że starcie z Hiszpanami ma zweryfikować faktyczną wielkość i skalę talentu portugalskiego gwiazdora. Przekonywano, że do tej pory nie sprawdzał się w konfrontacjach o takim ciężarze gatunkowym i jeśli czymś w nich błyszczał, to jedynie brylantowymi kolczykami. Wczoraj ich nie założył, ale brakowało mu też typowej dla niego swobody, siły przebicia. Gwoli ścisłości trzeba jednak dodać, że żaden z wielkich graczy, których na boisku przecież nie brakowało, nie wzniósł się ponad poziomy.

Fakt jest jednak faktem, że najbardziej oczekiwano tego właśnie od 25-letniego Portugalczyka. To on, nikt inny, jest przecież głównym bohaterem kampanii firmy Nike "Napisz przyszłość". W telewizyjnej reklamie wyobraża sobie, że za udane występy na mundialu stawiają mu pomnik. To kamienna postać unieruchomiona w charakterystycznej pozie; Cristiano szykujący się do strzału, z szeroko rozstawionymi nogami. Na razie nadal może tylko o takim pomarzyć.

Co ciekawe, niektórzy twierdzą, że na to niepowodzenie był skazany i całkiem serio mówią o klątwie, która dotknęła piłkarzy występujących w ostatnich spotach Nike'a. Ich gwiazdami obok Ronaldo byli Włoch Fabio Cannavaro, Francuz Franck Ribery, Anglik Wayne Rooney oraz reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej Didier Drogba. Wszyscy to wielkie gwiazdy, które na mundialu chciały uczynić krok do nieśmiertelności, stanąć na cokołach, a dla których impreza skończyła się całkowitą klapą. Jakby tego było mało, w reklamach czarował też technicznymi sztuczkami Ronaldinho, którego - jak twierdzą zwolennicy karkołomnej teorii - złe moce wzięły w ramiona już wcześniej. Brazylijczyk w ogóle nie zmieścił się w kadrze trenera Dungi.

W 63 minucie wczorajszego meczu historia z klątwą zyskała zapewne nowych wyznawców. Do portugalskiej bramki trafił niezawodny Villa i zespół Queiroza zaczął wisieć za burtą mundialu. W otchłań spadli pół godziny później. Ani Ronaldo, ani jednego koledzy nie byli w stanie zrobić nic, żeby odwrócić losy rywalizacji.

Być może więc przyszłość napiszą Hiszpanie. A na pomniku stanie Villa.
============04 (pp) Autor black(16436051)============

============11 (pp) Zdjęcie Autor(16436056)============

============06 (pp) Zdjęcie Podpis(16436053)============
W środku góry ułożonej z hiszpańskich piłkarzy jest David Villa. Napastnik Barcelony strzelił już na mundialu cztery bramki i jest bohaterem zespołu
============25 (pp) Cytat 11.5 Bd(16436055)============
W głowie mamy jeden cel: awans. Dopiero pokażemy, na co nas stać - zapowiadał trener Portugalii. Pomylił się
============41 (pp) Sport - Protokół - Tekst linia(16436046)============
Hiszpania - Portugalia 1:0 (0:0)
Bramka: Villa 63.
Sędziował: Baldassi (Argentyna).
Widzów: 66 500.
Hiszpania: Casillas - Ramos, Pique, Puyol, Capdevilla - Xavi, Busquets, AlonsoI, Iniesta - Villa (88 Pedro), Torres (58 Llorente). Trener: Vincent del Bosque.
Portugalia: Eduardo - CostaI[90}, Alves, Carvahlo, Coentrao - TiagoI, Pepe (72 Mendes), Meierles - Simao (72 Liedson), Almeida (58 Danny), Ronaldo. Trener: Carlos Queiroz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie