Dwa scenariusze sukcesji, kandydatów dużo więcej. Kto zastąpi Putina?

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
Od 2000 roku w Rosji było tylko dwóch prezydentów. Czy to się nie zmieni także po odejściu Putina?
Od 2000 roku w Rosji było tylko dwóch prezydentów. Czy to się nie zmieni także po odejściu Putina? kremlin.ru
Udostępnij:
Przewrót pałacowy Władimirowi Putinowi nie grozi. Ale chyba też nie grozi Rosji i światu, że ten satrapa będzie panował na Kremlu aż do 2036 roku – co umożliwia zmieniona niedawno konstytucja. I wiek już nie ten, a przede wszystkim zdrowie. Wszyscy zwrócili uwagę na mowę ciała Putina podczas spotkania z Siergiejem Szojgu. Czyżby więc scenariusz jelcynowski? A może już nawet wcześniejsza emerytura?

Zacznijmy od tego, że Władimir Putin ma już 69 lat. Obecna kadencja prezydencka kończy się w maju 2024 r. Druga z rzędu (a czwarta w ogóle), więc byłaby ostatnia. Dlatego zmieniono w 2020 r. konstytucję. W efekcie, gdyby Putin zdecydował się ponownie na udział w „wyborach”, mógłby najpierw rządzić do 2030 roku, a następnie 2036 roku. Ale miałby wtedy już… 84 lata. To nierealne. Zwłaszcza biorąc pod uwagę stan zdrowia Putina. Choć Kreml robi wszystko co może, by nic na ten temat nie wyciekało na zewnątrz, już po samych zdjęcia i nagraniach wideo z udziałem prezydenta, także tych ostatnich, widać, że ma naprawdę poważny problem. Jedni mówią o nowotworach, inni o kręgosłupie, jeszcze inni o chorobie Parkinsona. Oczywiście to wszystko nie poparte konkretami spekulacje. Ale z pewnością na zdrowego Putin nie wygląda.

Kwestia czasu

Wydaje się, że uznał wojnę z Ukrainą za swoją ostatnią misję. Zniszczeniem lub przynajmniej trwałym osłabieniem i upokorzeniem Ukrainy oraz zdobyczami terytorialnymi dla Rosji Putin chce uwieńczyć swoje wieloletnie panowanie. Jeśli zdecyduje się odejść w 2024 roku, pod względem długości rządów, od czasów cara Aleksandra II, ustępował będzie jedynie Stalinowi, który panował 28 lat. Gdyby zwyciężyła opcja 2024, Putin zapewne ponownie sięgnąłby do scenariusza sukcesji zastosowanego już w 2008 roku. Tyle że wtedy pozwolił Dmitrijowi Miedwiediewowi zasiadać na Kremlu tylko przez cztery lata. Teraz byłoby to dla Putina już definitywne odejście. Oczywiście wciąż też trzeba jednak pod uwagę to, że obecny rosyjski dyktator będzie chciał rządzić tak długo, jak mu zdrowie pozwoli. A więc w 2024 roku zgłosi raz jeszcze swą kandydaturę i oczywiście wygra. Pytanie tylko, jak długo z tej kolejnej kadencji czasowo uszczknie. Niezależnie od tego, czy będzie to rok, dwa czy trzy lata, w końcu trzeba będzie zastosować rozwiązanie z 1999 roku, gdy schorowany i zapity Borys Jelcyn uznał, że nie będzie czekał do końca kadencji i pół roku wcześniej przekazał obowiązki Putinowi właśnie.

Niezależnie od tego, który wariant zostanie zastosowany, czy Putin odejdzie z Kremla po zakończeniu kadencji, czy weźmie jeszcze jedną i odejdzie w jej trakcie, niezależnie od tego, czy zastąpi go nowy prezydent wybrany w wyborach (opcja nr 1) czy p.o. prezydenta do czasu wyborów (opcja nr 2), Putin niewątpliwie będzie chciał zapewnić sobie dwie rzeczy przed opuszczeniem murów Kremla. Po pierwsze, absolutnie pewne (zapisane w prawie) gwarancje bezpieczeństwa dla niego osobiście, dla jego bliskich a zapewne też szeregu współpracowników, jak też dla ich majątków. Po drugie, utrzymanie stworzonego przez niego modelu rządów – dyktator odchodzi, ale dyktatura pozostaje, zaś następca czy następcy zawsze już pozostają w cieniu ojca-założyciela reżimu.

Skoro już przyjmujemy, że Putin nie zostanie obalony siłą, lecz sam zadba o proces przekazania władzy, to warto się zastanowić, czy już teraz jest lista jego potencjalnych następców? Kim są? Jakie mają szanse? Który z zarysowanych wyżej scenariuszy sukcesji jest dla nich korzystniejszy, i dlaczego? Dlaczego w tym gronie nie ma Siergieja Szojgu, który jeszcze niedawno był typowany na możliwego następcę Putina? Po pierwsze, porażki na wojnie z Ukrainą. Po drugie, problemy ze zdrowiem nie mniejsze niż Putina. Po trzecie, należy do tego samego pokolenia, co Putin, więc długo by nie rządził. Po czwarte, jest w połowie Tuwińcem, a nie prawosławnym Rosjaninem.

Powrót do przeszłości

Z prawnego punktu widzenia jest jasne, co powinno się stać, gdyby Putin niespodziewanie opuścił urząd: zgodnie z konstytucją, jeśli prezydent „nie jest w stanie wykonywać swoich obowiązków”, premier staje się p.o. prezydenta na okres nie dłuższy niż trzy miesiące, do czasu zorganizowania przyspieszonych wyborów. Kto jest premierem? Obecnie to Michaił Miszustin. Jako urzędujący - choć pełniący obowiązki - prezydent Miszustin miałby dużą przewagę w walce o sukcesję. Jest on jednym z niewielu polityków, którzy pod względem zaufania publicznego niewiele ustępują Putinowi. Cieszył się wysoką aprobatą, nawet zanim wojna na Ukrainie spowodowała gwałtowny wzrost jego notowań. Pod pewnymi względami Miszustin przypomina Putina z 1999 r. Mianowany premierem w styczniu 2020 roku, był wcześniej szefem Federalnej Służby Podatkowej. Został powołany, aby nadzorować kwestie gospodarcze i poprawić efektywność rządu, ale udało mu się nawiązać więzi z innymi kluczowymi graczami i zwiększyć swoją wagę polityczną. Brak politycznej charyzmy może być postrzegany jako atut przez innych lojalistów Putina, którzy mają nadzieję kontrolować go jako prezydenta, podobnie jak względny brak doświadczenia Putina zjednał mu niektórych oligarchów i urzędników ekipy jelcynowskiej, którzy sądzili, że mogą go kontrolować. Na niekorzyść Miszustina może paradoksalnie działać jego stosunkowo młody wiek - 56 lat. Stara gwardia jest w rzeczywistości dość stara i wielu z nich może woleć jednego z nich od młodszego i potencjalnie ambitnego prezydenta.

Sprawdzone najlepsze

Jednym z takich bezpiecznych kandydatów może być Dmitrij Miedwiediew. Prawda, wcale nie jakiś stary, bo równolatek Miszustina. Ale już sprawdzony. Wszak to jemu Putin zdecydował się powierzyć na cztery lata Kreml. I to mimo że Miedwiediew był w konflikcie z dużą częścią siłowików. Zresztą siłowika Siergieja Iwanowa pozbawił wtedy nadziei na prezydenturę (Putin rok przed wyborami wskazał, że wybierze z pary Miedwiediew-Iwanow). Dima okazał się posłusznie realizować politykę reżimu i gdy Putin powiedział, że wraca, posłusznie się podporządkował. Panowie zamienili się miejscami: Miedwiediew z prezydenta na premiera, a Putin z premiera na prezydenta. Mimo wszystko Dimę wielu lekceważyło, uznając, że jest zderzakiem reżimu, a jego jedynym zadaniem jest już świecenie twarzą za niepopularne reformy (jak ta emerytalna z 2018). Gdy zaś w styczniu 2020 Miedwiediewa zastąpił na czele rządu Miszustin, niemal powszechnie uznano, że to koniec kariery. Miedwiediewowi stworzono specjalnie stanowisko wiceprzewodniczącego Federacji Rosyjskiej. Nawet w ostatnich wyborach do Dumy, będąc formalnym szefem Jednej Rosji, nie był twarzą kampanii, lecz Szojgu i Ławrow. Długo pozostawał w cieniu, ale gdy Putin poszedł na starcie z Zachodem i Ukrainą, to właśnie Miedwiediew okazał się jednym z polityków najostrzej atakujących. To może sugerować, że Putin wcale nie postawił na nim krzyżyka i może go wziąć jednak pod uwagę przy wyborze następcy.

Wojny z Zachodem cd

Na niekorzyść Miszustina i Miedwiediewa przemawia jednak fakt, że nie wywodzą się z siłowików, którzy stanowią dziś o obliczu reżimu. Tutaj akurat największą przewagą cieszyć się może inny potencjalny kandydat na następcę Putina, Aleksiej Diumin. Choć jeszcze młodszy od Miszustina i Miedwiediewa, jest czekistą, wyszedł ze służb. Był oficerem ochrony osobistej Putina, robił karierę w Federalnej Służbie Ochrony, elitarnej formacji, do której Putin ma zaufanie jeszcze większe niż do FSB. Od lat Putin steruje karierą Diumina (w słynnych hokejowych meczach przyjaciół Putina zajmuje miejsce w bramce), w pewnym sensie jest politycznym ojcem 49-latka. Z FSO Diumin trafił do wojska, tam zdobywał doświadczenie, m.in. będąc jednym z autorów operacji aneksji Krymu. Później trafił do Tuły. Jako gubernator zdobywa z kolei jakże potrzebne dla rządzenia doświadczenia z administracji cywilnej. Mógłby liczyć na wsparcie służb specjalnych, a poza tym w jego przypadku młody stosunkowo wiek jest zaletą, a nie wadą, jak w przypadku Miszustina i Miedwiediewa – z punktu widzenia siłowików. Diumin mógłby rządzić przez wiele lat – co jest ważne dla beneficjentów reżimu chcących bezpiecznie żyć i korzystać z majątku. No a przede wszystkim wybór tego czekisty na następcę Putina oznaczałby kontynuację polityki konfrontacji z Zachodem. Jeśli faktycznie obecny dyktator podjął ostateczną decyzję o zwrocie Rosji ku Chinom i uczynieniu z Rosji izolowanego autorytarnego zmilitaryzowanego państwa, to właśnie Diumin jest idealnym następca.

Czarne konie?

Oczywiście polityka autorytarnego państwa jest mało przewidywalna. Zwłaszcza Rosji. Może się okazać, że następca Putina nie będzie żaden z wymienionej wyżej trójki. Ani żaden z trójki poniższej: Wiaczesław Wołodin, Siergiej Sobjanin, Dmitrij Kozak. Równie dobrze, w ciągu najbliższych 2-3 lat, może wyłonić się postać zupełnie dziś niedostrzegana. Kluczowe jest, w jakim stopniu zdoła utrzymać oblicze reżimu i jaka będzie wtedy polityka Rosji wobec sąsiadów i Zachodu. Wracając do wspomnianej trójki „czarnych koni”. Z pewnością największym jastrzębiem wśród nich jest Wołodin, przewodniczący Dumy FR, wcześniej zajmujący różne ważne stanowiska w administracji związanej z Putinem. Jest sprawnym technokratą, dość młodym, a zarazem ma radykalne poglądy stawiające go w jednym z rzędzie z siłowikami, choć sam formalnie do nich nie należy. Wiadomo też, że ma ogromne ambicje. Inaczej sprawa wygląda z Sobjaninem i Kozakiem. Ich wybór na gospodarza Kremla oznaczać mógłby, że elity po czasach putinowskich wojen, chcą jednak wyhamować nieco agresywną politykę zewnętrzną i skupić się na wzmocnieniu wewnętrznym (także gospodarczym) kraju. Różnica między merem Moskwy a wiceszefem administracji kremlowskiej jest taka, że o ile Kozak ma bogate doświadczenia zarówno na polu polityki wewnętrznej (był już wcześniej np. przedstawicielem prezydenta na Kaukazie Północnym) jak i zagranicznej (autor projektu rozwiązania konfliktu w Mołdawii, teraz jedna z kluczowych postaci na dyplomatycznym odcinku ukraińskim), to Sobjanin jest raczej typowym gospodarzem, czyli sprawy wewnętrzne, zarządzanie, gospodarka.

Umarł car, niech żyje...

Oczywiście wszelkie sukcesyjne plany może pokrzyżować choćby gwałtowna śmierć Putina lub szybkie pogorszenie się stanu zdrowia i krótka choroba zakończona zgonem – uniemożliwiające staranne przygotowanie procesu następstwa, a przede wszystkim zabezpieczenia dziedzictwa reżimu. Widać to choćby na przykładzie Stalina, którego wielkim admiratorem jest Putin. Więc powinien wyciągnąć wnioski i w tej sprawie. Wydaje się jednak, że nie wyciągnął. Być może nawet wbrew jego intencjom, model rządów, który zbudował, stał się szczególnie w ciągu ostatniej dekady tak bardzo spersonifikowany, że trudno sobie wyobrazić obecny reżim zachowany po odejściu Putina „jeden do jednego”, tylko z innym liderem. To właśnie wydaje się dziś głównym zagrożeniem dla obecnej władzy.

W przypadku śmierci Putina lub jego nagłego odejścia z urzędu sojusze między elitami będą miały co najmniej takie samo znaczenie jak formalne zasady przy ustalaniu osoby następcy. Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że premier Michaił Miszustin (jeśli wciąż nim wtedy jeszcze będzie) zostałby pełniącym obowiązki prezydenta, jak nakazują przepisy formalne, a wyższa izba rosyjskiego parlamentu miałaby dwa tygodnie na rozpisanie wyborów. W tym czasie w kuluarach toczyłaby się zacięta walka o wyłonienie zgodnego kandydata spośród kluczowych graczy. Chyba bezpieczniejsza z punktu widzenia reżimu i Putina opcja to po prostu formalne zakończenie kadencji z wcześniejszym wskazaniem następcy. Jeśli Putin chce zachowania dziedzictwa jego rządów i przejścia reżimu w nową fazę istnienia, już bez jego osobistej władzy, musi teraz o to zadbać. Musi zdążyć wszystko przygotować, zanim stanie się niezdolny do rządzenia. Jeśli nie zdąży, Rosję może czekać głęboki wewnętrzny kryzys i walka o władzę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Nowe podejście NATO wobec zagrożenia ze strony Rosji

Wideo

Materiał oryginalny: Dwa scenariusze sukcesji, kandydatów dużo więcej. Kto zastąpi Putina? - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie