Gmina Bochnia szuka pieniędzy na remonty

Małgorzata Więcek-Cebula
Powódź wyrządziła w gminie Bochnia straty szacowane na kilkadziesiąt milionów złotych
Powódź wyrządziła w gminie Bochnia straty szacowane na kilkadziesiąt milionów złotych Małgorzata Więcek-Cebula
Budynek po byłym hotelu Florian zakupiony kilka miesięcy temu przez samorząd gminy Bochnia znów pójdzie pod młotek. Tak zdecydowali miejscowi radni.

- Wystąpiłem z takim wnioskiem, choć przyznam szczerze, że była to trudna decyzja, podjęta z krwawiącym sercem. W tej chwili jednak pilnie potrzebne są pieniądze na usuwanie skutków powodzi - przyznaje Jerzy Lysy, wójt gminy Bochnia.

Straty powodziowe w infrastrukturze drogowej i mostowej na terenie gminy Bochnia oszacowano na kilkadziesiąt milionów złotych. Samorząd, na ich usunięcie kilka dni temu dostał... 2 miliony.

- Nie wiem na co mamy te pieniądze przeznaczyć, potrzeb jest przecież tak wiele - mówi samorządowiec.

W tej sytuacji pojawił się pomysł, aby sprzedać dopiero co zakupiony budynek po byłym hotelu Florian. Samorządowcy planowali wyremontować obiekt, zaadaptować i przenieść do niego urząd gminy, który obecnie zajmuje niewielką kamienicę przy głównej ulicy miasta. O tym, że jest w nim ciasno nikogo specjalnie nie trzeba przekonywać. Doświadczył tego nie jeden z petentów. Radni gminy wielokrotnie apelowali, by coś z tym problemem zrobić.

Rozważane były różne warianty. Także budowa nowej siedziby urzędu. Gdy jednak właściciel byłego hotelu wystawił obiekt na sprzedaż - samorząd zareagował błyskawicznie. Cenę wywoławczą ustalono na 2,7 miliona złotych. Gmina zaoferowała nieco więcej i została właścicielem obiektu.

Wszystko wskazuje na to, że na nowy lokal przedstawiciele samorządu i mieszkańcy gminy Bochnia będą musieli jeszcze poczekać.

- W tej chwili są ważniejsze sprawy - przekonuje Jerzy Lysy. - Bardzo pilnie trzeba naprawić drogi, chodniki, przepusty, mosty i mostki. Przywrócić ludziom normalność .

Wójt jest rozczarowany rządową pomocą, jaka dotarła do gminy w ostatnich dniach. Podkreśla, że obiecywano dużo więcej.

- Proszę sobie wyobrazić, że z wnioskowanych 2 milionów 240 tysięcy złotych na wypłaty dla powodzian, obcięto nam 900 tysięcy złotych. Decyzja zapadła zza biurka, nikt z Krakowa nie przyjechał i na miejscu nie zweryfikował naszych realnych potrzeb - dodaje z żalem wójt.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie