Gmina Tarnów traci miliony

Paweł Chwał
Iwona Wzorek zapewnia, że meldunek to nic skomplikowanego
Iwona Wzorek zapewnia, że meldunek to nic skomplikowanego Paweł Chwał
Gmina Tarnów traci rocznie nawet dwa miliony złotych tylko przez to, że około tysiąc nowych mieszkańców gminy nie dopełniło formalności meldunkowych.

Okoliczne wsie to sypialnia Tarnowa. Mieszkańcy od kilku lat masowo budują w nich swoje domy i przenoszą się tam, ale nie regulują tego w dokumentach. Mimo że mieszkają już poza miastem, wciąż są zameldowani w Tarnowie.

- Wpływy z podatku PIT, czyli ponad jedna trzecia podatku dochodowego od osób fizycznych "oddana" przez budżet państwa, zamiast do urzędu gminy trafia przez to niesłusznie do kasy miasta. Nieodebrane domy to także mniejszy podatek od nieruchomości, gdyż liczony jest on wyłącznie za działkę rolniczą - zauważa wójt gminy Tarnów Grzegorz Kozioł.

Weryfikacją tego, czy osoby mieszkają "na dziko" czy legalnie, zająć ma się powołana właśnie straż gminna. Konsekwencje mogą być dotkliwe. W przypadku, gdy okaże się, że ktoś zakończył budowę i mieszka w nowym domu, ale nie postarał się o zgłoszenie tego faktu w urzędzie, nadzór budowlany może nałożyć nawet pięć tysięcy złotych grzywny i nakaz zapłacenia podatku od nieruchomości za pięć lat wstecz.

- Naszą intencją nie jest ściganie i karnie osób, które wybudowały się u nas. Skoro jednak już zdecydowały się na taki krok, muszą dopełnić wszelkich formalności prawnych, związanych ze zmianą meldunku - mówi Grzegorz Kozioł. I dodaje, że dopiero jako prawowici mieszkańcy gminy mogą upominać się na przykład o wybudowanie czy remont drogi, oświetlenie jej czy odśnieżanie w zimie.

- Nierzadko właśnie ci mieszkańcy prezentują najbardziej roszczeniowe postawy, mimo że tak naprawdę nie wnoszą nic do budżetu. Oburza to zdecydowaną większość tych, którzy zadbali o odbiór domu i przemeldowali się - zauważa wójt.

Ci, którzy mieszkają w tym momencie w gminie "na dziko", bronią się, że chcąc załatwić wszystkie formalności trzeba wydać dużo pieniędzy i spędzić mnóstwo czasu w urzędach.

- Za świadectwo energetyczne trzeba zapłacić minimum 500 złotych, inwentaryzacja geodezyjna to wydatek co najmniej 600, a odbiór kominiarski 200 złotych od komina. Na swoje honorarium czeka też kierownik budowy, który wycenia swoją pracę nawet na 1500 złotych - wylicza właściciel jednego z nowo wybudowanych domów.

Wraz ze zmianą zameldowania w koszty trzeba wliczyć też wymianę dowodu osobistego czy prawa jazdy.

- Kiedyś i tak to trzeba będzie zrobić. Procedury nie są skomplikowane. Nadanie numeru i wypełnienie druku meldunkowego zajmuje najwyżej pół godziny - wyjaśnia Iwona Wzorek z referatu spraw społeczno-administracyjnych w Urzędzie Gminy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie