Grupa krakowskich taksówkarzy walczy z limitami cen

Piotr Rąpalski
Stowarzyszenie Taxi Centrum Bosacka chce wozić klientów drożej, niż pozwala na to prawo. Jeśli w sądzie uda mu się unieważnić uchwałę rady miasta, wprowadzającą limity cen, wszyscy krakowscy taksówkarze będą mogli sami dyktować stawki w swoich aucie.

Uchwała, o którą toczy się spór zabrania taksówkarzom policzyć za "trzaśnięcie drzwiami" więcej niż 7 zł, a za przejazd 1 km w dzień powszedni więcej niż 2,80 zł. Jak twierdzą kierowcy TCB, takie stawki prowadzą ich do bankructwa, bo mają ekskluzywne, a więc i droższe w utrzymaniu taksówki. Zwracają też uwagę, że limity nie zmieniły się, choć ceny paliwa od czerwca ubiegłego roku poszły w górę.

Stowarzyszenie TCB liczy ok. 30 taksówkarzy. Nie są zrzeszeni w żadnej korporacji. Klientów zabierają z okolic dworca kolejowego i autobusowego. Sprytnie, przy ulicy Bosackiej, wynajęli teren od PKP i ulokowali swój postój między wyjściami z obu dworców a położonymi nieco dalej miejskimi przystankami dla taxi. Dzięki temu łatwiej im pozyskać klienta.

Faktycznie auta są wyczyszczone na błysk. Sporo wśród nich ekskluzywnych marek i vanów, które mogą zabrać duże bagaże i nawet sześć osób. Ruchu w interesie jednak nie widać. Samochody tłoczą się na ulicy. - Do zakończenia sprawy w sądzie nie udzielamy komentarzy - usłyszeliśmy od taksówkarzy.
Ostrożne są też korporacje taksówkarskie. - Opinie wśród nas są różne. Nie chcę dzielić ludzi na tych "za" i "przeciw" uchwale - mówi wiceprezes radiotaxi "Barbakan", Stanisław Grzybowski. - Czekamy na wyrok sądu - dodaje.

Urząd miasta będzie bronić obowiązujących przepisów. - Projekt uchwały został zaopiniowany przez trzy działające w Krakowie związki zawodowe taksówkarzy. Limity mają chronić klientów przed nadużyciami taksówkarzy - argumentują urzędnicy w piśmie do sądu.

Sęk w tym, że sami radni są podzieleni w sprawie limitów. - Głosowałem przeciwko tej uchwale. Weszła w życie w momencie, kiedy ceny same spadały, bo taxi zaczęło konkurować z firmą przewozu osób - mówi Grzegorz Stawowy (PO), radny miejski z komisji infrastruktury. - Aby wyeliminować nadużycia, trzeba było ustalić sztywne granice stref, a ceny pozostawić wolnemu rynkowi.

Proces w sądzie administracyjnym miał rozpocząć się w kwietniu, ale z powodu problemów formalnych został odroczony. Prawdopodobnie ruszy w maju.Jeśli stowarzyszenie wygra, każdy taksówkarz w mieście będzie mógł sam dyktować ceny w swoim aucie. Pod warunkiem, że wystawi cennik w widocznym miejscu. W przeciwnym razie popełni przestępstwo.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie