Hokej: decydujące starcia o finał dla Małopolski

Redakcja
Planowe dwa zwycięstwa Cracovia odniosła we własnej hali, ale w Sosnowcu nie będzie łatwo
Planowe dwa zwycięstwa Cracovia odniosła we własnej hali, ale w Sosnowcu nie będzie łatwo Andrzej Banaś
W poniedziałek i we wtorek zostaną rozegrane kolejne mecze półfinałowe w play-off o miejsca 1.-4. Mistrzom Polski do awansu brakuje tylko jednego zwycięstwa. Wojas Podhale musi wygrać dwa mecze. Ale najbliższe dwa spotkania gra we własnej hali.

Pierwsze konfrontacje obu drużyn z sosnowieckim zagłębiem i tyskim GKS-em były bardzo wyrównane. Małopolskie drużyny zrealizowały swoje plany - Cracovia wygrała oba spotkania we własnej hali, nowotarżanie zaś jedno w Tychach.

- Play-off to zupełnie inna gra niż mecze ligowe - powiedział trener Cracovii Rudolf Rohaczek. - Trudno się nam grało przeciwko dobrze zorganizowanej obronie rywali. W pierwszym spotkaniu wystarczyła chwila nieuwagi przy stanie 3:1, i zrobił się horror. Mam pretensje, że tak doświadczona drużyna jak Cracovia pozwala sobie na chwile dekoncentracji.

Trzecia tercja już lepiej wyglądała. Podziękować muszę szczególnie Bondarevsowi i Laszkiewiczowi za to, że świetnie wykonali karne. W drugim spotkaniu bardzo ważny był jego początek. Później gra wyrównała się i kontrolowaliśmy mecz. Jednak w drugiej tercji, przez nasze faule, sprawiliśmy, że przeciwnik wrócił do gry. Podobnie w trzeciej tercji, gdy przytrzymywaliśmy krążek, a nie graliśmy szybko do przodu.

Rywal wykorzystał nasze błędy i ponownie było gorąco w końcówce. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy te dwa mecze. Zdajemy sobie sprawę, że w Sosnowcu będzie trudno. Przeciwnik, jeżeli chce nadal powalczyć o awans, musi atakować.

Krakowianie do Sosnowca wyjadą w identycznym składzie, w jakim grali pierwsze spotkania, gdyż żaden z zawodników nie uskarża się na poważniejsze urazy. Drużyna mistrzów Polski jest w bardzo korzystnej sytuacji. Aby awansować, wystarczy jej wygrać tylko jeden mecz.

Podopieczni Milana Jancuski w Tychach byli bardzo bliscy wypełnienia planu w 200 procentach. Po znakomitym pierwszym spotkaniu w drugim prowadzili po dwóch tercjach 1:0. Niestety, w trzeciej stracili cztery gole i w efekcie przegrali spotkanie. Nie wiadomo, na ile przyczyną tak ambitnej gry gospodarzy w ostatnich minutach była wizyta, w przerwie między drugą a trzecią tercją, w szatni kibiców GKS-u, którzy "zaapelowali" do hokeistów o ambitniejszą grę. Faktem jednak jest, że tyszanie w trzeciej tercji walczyli niczym Kanadyjczycy z Rosjanami.

Szkoda. Albowiem hokeiści "Szarotek" rozegrali świetne dwie tercje. Kontuzji doznał Krzysztof Zapala, co zmusiło nowotarskiego szkoleniowca do gry trzema formacjami. Gospodarze całe spotkanie rozgrywali czterema piątkami i zachowali w trzeciej tercji zdecydowanie więcej sił. Do tego trochę dała znać o sobie stara przypadłość podopiecznych Milana Jancuski - brak skuteczności.

Gdyby ta była minimalnie lepsza, to po dwóch tercjach mogło być po meczu. Teraz najważniejsze jest, aby uraz Zapały nie wykluczył go z najbliższych spotkań (podejrzewa się, że odnowiła się kontuzja kostki). Center pierwszej formacji Podhala znajduje się w znakomitej formie w play- off i jego brak byłby niepowetowaną stratą (nie gra też kontuzjowany Dariusz Gruszka).

Tyszanie wystąpią w optymalnym składzie. Kibice w Nowym Targu liczą, że ich ulubieńcy zachowają dobrą passę. W obecnym sezonie GKS nie wygrał jeszcze nad Dunajcem - przegrał wszystkie cztery mecze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie