Hokejowe mistrzostwo dla zdecydowanie najlepszych

Paweł Guga
Tak wielkiej radości zawodników z tytułu mistrzowskiego nie obserwowano od wielu lat
Tak wielkiej radości zawodników z tytułu mistrzowskiego nie obserwowano od wielu lat Wojciech Matusik
Przed wielkim finałem niemal każdy z indagowanych na tę okoliczność fachowców stawiał na Cracovię. Za nią przemawiało większe doświadczenie zawodników. Ich niemal w komplecie przeszłość reprezentacyjna.

Zgranie poszczególnych formacji. Wysokiej klasy duet bramkarzy. Oczywiście nikt nie odważył się z góry przyznawać tytułu mistrzowskiego "Pasom", gdyż hokej jest grą bardzo nieobliczalną, ale raczej oczekiwano trzeciego z rzędu mistrzostwa krakowskiego zespołu. Tymczasem finał zaskoczył wszystkich. Nie dość, że to "Szarotki" sięgnęły po złoto, to do tego wygrały finał do zera!

Dlaczego Podhale wygrało
- Nie zawsze o końcowym wyniku decydują tylko pieniądze - powiedział prezes Podhala Andrzej Podgórski. - To nie jest tylko jeszcze jeden slogan, ale nasi zawodnicy grają dla tych, którzy są na trybunach. Swoich rodzin, przyjaciół, znajomych. Ludzi, z którymi widują się na co dzień. I dlatego sport jest tak wspaniały.

- My byliśmy cały czas w grze, a rywal odpoczywał - powiedział trener Milan Jancuska. - Każdy kolejny wygrany mecz i wyeliminowany rywal w play- off dawał moim graczom coraz więcej pewności co do ich możliwości i umiejętności. Uwierzyli, że mogą pokonać faworyzowaną Cracovię. Do tego włożyli w grę wiele, wiele serca.

Wielka motywacja była na pewno jedną z przyczyn wygranej "Szarotek". Ale do tego dochodzą też względy czysto sportowe. W finale Podhale było drużyną kompletną, w której trudno doszukać się słabszych punktów.

Podhale tworzyło autentyczny zespół, który wszystkiego miał w swoim składzie liderów. I to bynajmniej nie nielicznych. Znakomicie w play-off spisali się obcokrajowcy. Marcin Kolusz i Krzysztof Zapała potwierdzili swoje wielkie możliwości. Tomasz Malasiński i Krystian Dziubiński to już nie "młode wilki", ale podstwowi gracze nie tylko Podhala, lecz i reprezentacji.

I kolejna grupa talentów - i to wybitnych - Piotr Kmiecik, Damian Kapica i Kacper Bryniczka. Obrońcy zagrali solidnie, zdecydowanie in plus zaskoczył wszystkich Krzysztof Zborowski. Dla mnie największym odkryciem nie tylko tego finału, ale całego sezonu jest 17-letni Damian Kapica. To talent, jakiego polski hokej nie miał od czasu Mariusza Czerkawskiego.

Dlaczego Cracovia przegrała
Od kilku lat Cracovia jest postrzegana jako ligowy krezus finansowy. Który kupuje najlepszych zawodników i wszystko może. Klub bez problemów. Tymczasem w obecnym sezonie tak naprawdę to jawił się jako "kolos na glinianych nogach". Zaskoczenie? Raczej nie. Nie tylko w innych klubach hokeiści mogą narzekać na "dość rzadkie" kontakty z włodarzami klubowymi.

Zawodników "Pasów" przed finałem też nikt nie odwiedził i nie wiedzieli do końca, o co grają. Zaległości finansowe?... Też kwestia znana w Cracovii. Do tej pory nie wypłacono zawodnikom 100 tys. za premie meczowe. Organizacja? Przecież w Cracovii nie ma działaczy hokejowych. Nie istnieje najskromniejszy nawet zarząd sekcji hokejowej.

Jest teoretycznie jeden działacz, ale dopiero uczy się hokeja. W efekcie drużyna przez cały sezon była pozostawiona sama sobie. To sztab drużyny i sami zawodnicy załatwiali sobie wszystko. Począwszy od wyjazdów, sprzętu, a na odżywkach skończywszy. A z tymi ostatnimi nie było łatwo. O kasę na nie trzeba było walczyć, co równocześnie przy ich cenach oraz budżecie drużyny zakrawa na ponury żart.

I strona sportowa. Trener Milan Jancuska nie mógł dysponować w finale kontuzjowanymi Łukaszem Batkiewiczem, Dariuszem Gruszką, Bartłomiejem Neupauerem i zawieszonym Dimitrijm Suurem. A nowotarski szkoleniowiec miał do dyspozycji w każdym meczy cztery piątki. W Cracovii chęć zdobycia mistrzostwa z 21-osobową kadrą plus bramkarze to było lawirowanie nad przepaścią.

Dobrze, że w drużynie przez cały sezon nie zdarzyły się przewlekłe kontuzje. Gdyby Rudolf Rohaczek nie mógł skorzystać z czterech graczy, to Cracovia nie grałaby nawet w finale! I dlatego srebro należy uznać za sukces drużyny. Przegrała cztery mecze finałowe, ale po walce. - Kluczem były spotkania w Krakowie - uważa Rudolf Rohaczek. - Gdyby Radziszewski bronił w nich tak jak w ostatnim meczu...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie