Jazowsko: właściciel prawie zagłodził stado owiec

Arkadiusz Arendowski
Owce zdechłyby, gdyby nie życzliwi sąsiedzi i gruba sierść
Owce zdechłyby, gdyby nie życzliwi sąsiedzi i gruba sierść Arkadiusz Arendowski
Do redakcji "Gazety Krakowskiej" dotarła informacja od Czytelnika o zaniedbanych, wychudzonych i pozostawionych samym sobie owcach na posesji pewnego mieszkańca Jazowska w gminie Łącko. Według Czytelnika, właściciel nie interesuje się zwierzętami.

Nie dba o nie i gdyby nie sąsiedzi, którzy co jakiś czas dokarmiają owce i podają im wodę, zwierzęta nie przetrwałyby tegorocznej zimy. Sprawdziliśmy. Doniesienia się potwierdzają. Zaniedbane owce przebywają w zamkniętej zagrodzie, a w domu nikogo nie ma.

- Właściciel bardzo rzadko się tutaj pojawia. W zimie był może dwa dni, zaraz potem wyjechał - opowiada pani Justyna, mieszkająca w sąsiedztwie opuszczonej posesji. - Naprawdę szkoda tych biednych zwierząt. Co jakiś czas podajemy im przez siatkę siano i wodę. Prawdopodobnie były tam i młode, ale nie wiadomo, co się z nimi stało, może po prostu pozdychały - dodaje kolejna sąsiadka, pani Maria.

Podwórko, na którym przebywają zwierzęta, jest zaniedbane i zaśmiecone, a one same - brudne i niestrzyżone. W dodatku budynki na posesji to kompletne rudery z sypiącymi się dachami i dziurawymi ścianami. - W zimie owce z głodu zaczęły podgryzać korę drzew na podwórku - mówi pani Maria.
Świadom całej sytuacji jest również sołtys Jazowska: - To już trwa od dłuższego czasu. Sam nieraz prosiłem sąsiadów i okolicznych gazdów, by w miarę możliwości dostarczali paszę tym biednym zwierzętom - zapewnia Ryszard Gańko. - Najgorsze jest to, że nie ma się jak skontaktować z właścicielem. Nawet nie wiemy, gdzie przebywa jego rodzina. To bardzo utrudnia jakiekolwiek działania - dodaje sołtys.

Wójt gminy Łącko widzi problem, ale jednocześnie nie chciałby podejmować radykalnych działań: - Właściciel to starszy i schorowany mężczyzna, z którym ciężko się dogadać - informuje Franciszek Młynarczyk. - Nasz pracownik trzyma rękę na pulsie i w razie czego natychmiast będziemy interweniować - zapewnia wójt.

Sprawie obiecali się także przyjrzeć przedstawiciele sądeckiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami:
- Zajmiemy się tym i na pewno przez cały czas będziemy monitować podejmowane przez gminę działania - mówi Alicja Hebda. Sprawdziliśmy też na policji. Do tej pory do sądeckiej komendy nie wpłynęły żadne interwencje dotyczące owiec z Jazowska. Jak nas poinformowała Justyna Basiaga z zespołu komunikacji społecznej policji w Nowym Sączu, za brak należytej opieki nad zwierzętami grozi areszt lub grzywna do 5 tys. zł.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie