Kasperczak: Odpowiedni ludzie już pracują, żeby Wisła była mocniejsza

Bartosz Karcz
Henryk Kasperczak wierzy, że wkrótce Wisła będzie mocniejsza
Henryk Kasperczak wierzy, że wkrótce Wisła będzie mocniejsza Andrzej Banaś
- Nawet po przegranym meczu z Koroną, cały czas wierzyłem, że zdobędziemy mistrzostwo. Utwierdziłem się w tym po spotkaniu z Legią. Później przyszła jednak 93 minuta meczu z Cracovią. Tę chwilę zapamiętam do końca życia... - mówi Henryk Kasperczak, trener Wisły Kraków dla "Gazety Krakowskiej".

Dokonał Pan już analizy kilku miesięcy swojej pracy w Wiśle?
Tak. Nie udało się zdobyć przede wszystkim mistrzostwa Polski. Okazało się, że piłka nożna jest bardzo nieprzewidywalna. Trudno jest w jednym zdaniu określić to, co się stało. Takie rzeczy, jakie przytrafiły nam się w przedostatniej kolejce, oczywiście w futbolu istnieją, ale trudno nam to przetrawić do dzisiaj. Nikt z nas nie brał pod uwagę takiego scenariusza. Ja, nawet po przegranym meczu z Koroną, cały czas wierzyłem, że zdobędziemy mistrzostwo. Utwierdziłem się w tym po spotkaniu z Legią. Później przyszła jednak 93 minuta meczu z Cracovią. Tę chwilę zapamiętam do końca życia... Mocno to odchorowałem, miałem kilka nocy nieprzespanych. Najważniejsze jednak, co musimy teraz zrobić, to patrzeć w przyszłość.

Myśli Pan, że ta dramatyczna końcówka poprzedniego sezonu może mieć skutki dla drużyny również w następnym?
Musimy szybko zareagować. Nie ma co już tego roztrząsać. Bez względu na to, czy odniesie się sukces, czy przychodzi przełknąć porażkę, trzeba myśleć o kolejnych wyzwaniach, bo tylko wtedy może nastąpić postęp. Wisła ma bić się o mistrzostwo w następnym sezonie i nie może zmienić tego fakt, że mieliśmy tytuł w rękach i wymknął się on nam w tak niecodziennych okolicznościach.

Zgodzi się Pan z opinią, że największym mankamentem Wisły był brak skuteczności? Na ten element często zwracał uwagę już Pański poprzednik Maciej Skorża.
Akurat ten element już udało nam się poprawić, ale tylko na wyjazdach. W kilku meczach strzeliliśmy przecież trzy, cztery bramki. Na obcych boiskach grało się nam jednak lepiej, bo gospodarze nie murowali bramki, przez co łatwiej nam było o okazje. W roli gospodarza grało się nam natomiast o tyle trudniej, że musieliśmy radzić sobie ze skomasowaną obroną. Weźmy np. taki mecz z Koroną. Kielczanie zagrali bardzo dobre spotkanie. Wyszli na nas agresywnie w pierwszej połowie i mieliśmy problem. W drugiej części już niby tylko się bronili, lecz robili to mądrze. Można oczywiście zastanawiać się, co by było, gdybyśmy w tym meczu strzelili bramkę wyrównującą. Problem jednak był rzeczywiście w tym, że nie potrafiliśmy wielu okazji wykorzystać. Trzeba pracować nad tym, żeby doprowadzić do takiej sytuacji, jaka była w Wiśle kiedyś. Wtedy gdy zespół wychodził na boisko w Krakowie, to w zasadzie było tylko jedno pytanie, ile strzeli bramek rywalowi. Na usprawiedliwienie trzeba jednak też koniecznie wspomnieć o tym, że Wisła rozegrała 30 spotkań na wyjeździe. To jest bardzo ważna sprawa, o której się zapomina. Ciekaw jestem, jak wyglądałby Lech, gdyby wiosną nie uciekł z Wronek... Terminarz też nas nie rozpieszczał. Powiedzmy sobie wprost, kalendarz gier został ułożony pod Lecha. Po niemal każdej kolejce poznaniacy mieli dzień, dwa więcej od nas na odpoczynek. A na końcu jak Ruch zaczął być groźny, to go przegonili w kilka dni po całej Polsce akurat przed meczem z Lechem. To było zrobione z premedytacją i mogę to udowodnić każdemu! Lech miał za sobą sympatię mediów i podświadomie również sędziów, co też miało wpływ na końcówkę ligi.

Sezon został przegrany. Jakie perspektywy widzi Pan przed zespołem w kontekście nowych rozgrywek?
Na pewno wszystkich interesują przede wszystkim transfery. W tej chwili za wcześnie, by mówić o szczegółach, ale jednego wszyscy mogą być pewni - właściciel klubu Wisły nie opuści! Bogusław Cupiał zrobi wszystko, żeby drużyna była mocniejsza. A o to, jak to będzie zrobione, proszę być spokojnym. Już nad tym pracują odpowiedni ludzie. Potrzeba jednak czasu, bo nie chcemy popełniać błędów z przeszłości i brać piłkarzy z przypadku, którzy w dodatku życzą sobie takich pieniędzy, że głowa boli.

Nie obawia się Pan, że straci kilku podstawowych graczy?
Jak ktoś odejdzie, to trzeba będzie takiego zawodnika zastąpić. Takie jest życie, że jedni odchodzą, a inni przychodzą. Będziemy na to gotowi. Nie ma jednak w tym momencie sensu "gdybać", bo większość spekulacji na temat transferów naszych piłkarzy to tylko fakty prasowe.

Obrona w poprzednim sezonie spisywała się dobrze. Czy zatem będziecie chcieli wzmocnić przede wszystkim siłę ofensywną?
To znów jest "gdybanie". A jak odejdzie np. Głowacki z Marcelo, to co? Będziemy musieli wzmocnić obronę. To nie są proste sprawy. Mamy swoją wizję budowy drużyny, ale jeśli okaże się, że nagle kogoś stracimy, będziemy musieli szybko zareagować. Przecież tutaj pracują rozsądni ludzie, którzy wiedzą, że jak straci się podstawowego zawodnika, to trzeba znaleźć w jego miejsce równie dobrego.

Żałuje Pan, że Arkadiusz Onyszko trafił do Polonii Warszawa, a nie do Wisły?
Życzę mu wszystkie najlepszego... Tak wybrał, jego sprawa. Nie będzie Onyszki, będzie ktoś inny i nie ma sensu nawet o nim w tej chwili rozmawiać.

Gdy został Pan ponownie trenerem Wisły, powiedział Pan, że będzie zajmował się tylko pierwszym zespołem, a nie transferami. Ma Pan w ogóle jakiś wpływ na dobór zawodników do drużyny?
Jestem jednym z tych, którzy mają prawo do wyrażania swojej opinii. Za szukanie piłkarzy odpowiada Zdzisiu Kapka. Później oczywiście dyskutujemy. Ja mam swoją wizję drużyny i wyrażam swoją opinię, a decyzje są podejmowane kolegialnie.

Chciałby Pan Macieja Sadloka i Artura Sobiecha z Ruchu Chorzów?
Chciałbym. Zobaczymy, jak rozmowy się zakończą. Mamy jednak w klubie tyle propozycji różnych piłkarzy, że trudno to sobie nawet wyobrazić.

Wolałby Pan mieć w drużynie tak jak kiedyś najzdolniejszych Polaków z naszej ligi czy graczy z zagranicy?
Chciałbym mieć przede wszystkim piłkarzy dobrych.

Wie Pan już, jak będzie wyglądał okres przygotowawczy?
Zaczynamy 14 czerwca. Pierwszy tydzień będziemy pracować w Krakowie, a zakończymy go sparingiem. Później pojedziemy do Zakopanego. To zgrupowanie również zakończymy meczem kontrolnym. 28 czerwca lecimy do Niemiec, gdzie będziemy trenować w Barsinghausen, w ośrodku, w którym do mistrzostw świata przygotowywała się cztery lata temu reprezentacja Polski. W Niemczech zagramy najprawdopodobniej z Hannoverem 96 i jeszcze z dwoma innymi rywalami, którzy nie zostali na razie ustaleni. Do Krakowa wrócimy tydzień przed pierwszym meczem w Lidze Europejskiej.

A w niej możecie trafić np. na Dinamo Tbilisi... Chciałby Pan, żeby historia zatoczyła koło?
Chciałbym, ale pod warunkiem że tym razem wygramy.

Rok temu i wiosną drużyna nie była najlepiej przygotowana do sezonu. Może Pan zapewnić, że teraz będzie z tym lepiej?

Módlmy się tylko, żeby nie było kontuzji, bo z tego, co wiem, one mocno utrudniły poprzednie przygotowania. Jeśli pod tym względem będzie wszystko dobrze, to już ja zadbam o to, żeby zespół był dobrze przygotowany na pierwszy mecz.

Rozmawiał Bartosz Karcz

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tadek P

Czy to jest trener drużyny walczącej o puchary i mistrza ? Chyba nie, jemu wszystko zwisa i z takim podejściem Wisła na koniec sezonu I liga.

O
Old kibic

Transwery są niezbędne, jeśli chcemy aby cherbata była słodka dodajemy cukru, z samego mieszania słodsza nie bedzie ! Bramkarz i koniecznie 2 x pomocników (def. i of.), oraz absolutnie NIEZBEDNI SĄ NOWI NAPASTNICY, MINIMUM JEDEN, A MOŻE DWÓCH. Jeśli SZ.P. Bogusław Cupiał nie da na transfery, to będzie mizeria, jak dotad. OBY NIE !

L
Lady GaGa

...za przeproszeniem piepszysz.

Dodaj ogłoszenie