Kolekcjonerzy, czy handlarze bronią? Pogrążył ich „mały...

    Kolekcjonerzy, czy handlarze bronią? Pogrążył ich „mały świadek koronny”. Jest wyrok krakowskiego sądu

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Zarekwirowana broń przez policję

    Zarekwirowana broń przez policję ©Policja

    Są zbieracze obrazów, ale wielu panów uważa, że tylko kolekcja broni świadczy o ich męskości. To przekonanie zgubiło Michała Sz. i sporą grupę osób, z którymi kupował karabiny.
    Zarekwirowana broń przez policję

    Zarekwirowana broń przez policję ©Policja

    FLESZ - Znamy stawki za połączenia międzynarodowe
    Gdy śledczy z Wrocławia wzięli na celownik Michała Sz. byli przekonani, że ów szef gangu będzie szedł w zaparte i nie puści pary ust na temat swojego procederu. Do pewnego momentu tak było, ale w pewnej chwili mężczyzna zdecydował się na współpracę z prokuraturą i jako tzw mały świadek koronny, czyli skruszony przestępca, opowiedział o swojej nielegalnej działalności i wydał wszystkich wspólników.

    Kolekcjoner amator


    Jak wielu innych był zwykłym kolekcjonerem broni i pewnego razu przez internet kupił sobie kuszę. Marzył jednak o czymś naprawdę męskim, więc na portalu allegro nabył komorę do pistoletu Mauser i dostał ją pocztą. Nie był zadowolony z przesyłki i zadzwonił do sprzedającego. Okazało się,że to Remigiusz K. Polak na stałe zamieszkały w USA, kolekcjoner broni, zbieracz, pasjonat. Rozmowa zaowocowała szerszą współpracą.

    Remigiusz K. zapowiedział dostarczenie Michałowi Sz. innych części uzbrojenia i amunicję. Z obietnicy się wywiązał. Niedługo potem Michał Sz. dostał przesyłkę w której było 300 sztuk amunicji i lufy do karabinu Mosin. Polak z USA doradził też kontrahentowi, by zamawiając paczki z USA wpisywał w deklaracji celnej, że sprowadza części do aut.
    Michał Sz. za cenne zdobycze płacił gotówką i wysyłał pieniądze na adresy wskazane przez Remigiusza K.

    Kierunek na Czechy


    Michał Sz. oprócz tego, że pozyskiwał broń i amunicję z USA, dowiedział się od znajomego Marka, że jest możliwość zakupu w Czechach. Faktycznie kolega dostarczył mu odpłatnie kilka paczek naboi. Co więcej wspomniał, że na terenie Czech jest sklep, w którym można nabyć rewolwery sportowe Flobert, które łatwo przerobić na ostrą amunicję.
    - Znam dobrego rusznikarza, który nam to dyskretnie i fachowo wykona - Marek szepnął do ucha Michałowi Sz. I on pojechał na „zbrojne” zakupy do sklepu Wojoczek w Czeskim Cieszynie. Michał Sz. Nabył tam nie tylko broń hukową i gazową, amunicję, ale i spłonki oraz 4 kg prochu.

    Rusznikarz, czyli Andrzej K. faktycznie znał się na swojej robocie. Za 300 zł przerobił Michałowi sz. Pistolet Flobert na ostrą amunicję. Czasem wystarczyło obciąć lufę, innym razem wymienić ją i komorę nabojową. Michał Sz. Zaczął reularnie korzystać z usług rusznikarza, tym bardziej, że kolejne zakupy broni zaczął robić na Słowacji w sklepie AFG w miejscowości Velke Bielice.
    Nabył tam pistolety PM, karabin wz 58, Scorpiony, karabiny Mosin. Towar trafiał do rusznikarza, a gdy brakowało części Michał Sz. korzystał ze wsparcia sprzedawcy z USA, czyli Remigiusza K. Za lufy płacił 50 -100 dolarów, za inne części mniej. Z czasem Michał Sz. stał się stałym klientem sklepów za południową granicą Polski. Broń zaczął wysyłać do kraju pocztą, ale na adresy znajomych, od których potem odbierał takie przesyłki. W paczkach były karabiny Mosin, Mannlicher, Simonov, Flobert. Po ich przeróbce przez rusznikarza Michał Sz. sprzedawał je znajomym kolekcjonerom. W sumie wykonał co najmniej 10 takich zagranicznych wypraw i nabył około 40 sztuk broni.

    Cały czas otrzymywał też broń ze Stanów Zjednoczonych. Ponadto dostarczył za 2500 zł rusznikarzowi maszynę do elaboracji amunicji, czyli napełniania łusek prochem. Za przeróbkę pistoletu płacił 100 -150 zł rusznikarzowi. Broń, w zależności od modelu, sprzedawał potem za 2500 - 4500 zł.

    Owocna współpraca została jednak przerwana, gdy doszło do kłótni z rusznikarzem o brakujące kilkaset sztuk naboi. Michał Sz. z pomocnikami z zemsty poturbował mężczyznę.
    Szukał nowych źródeł zdobycia broni i 8 razy był w czeskim Karwinie po nowe jej dostawy, przy okazji kupił 2 tys. sztuk amunicji, towaru nabrał za 30 tys. zł

    Znajomy spod Krakowa


    W tamtym czasie przez dostawcę z USA poznał w Polsce Zbigniewa S., 50-latka z Sułoszowej pod Krakowem. Ten jako kolekcjoner także zdobywał z USA części do broni i amunicję. Wszystko pocztą. Nie zniechęciło go w tym procederze skazanie przez krakowski sąd za nielegalne posiadanie broni. Michał Sz. przyjeżdżał pod Kraków do nowego znajomego, wynajmował pokój w pobliżu i spędzali sporo czasu gadając o broni, wspólnych zainteresowaniach i pasjach. Zbliżyli się na tyle, że Zbigniew S. był świadkiem na ślubie Michała Sz., ten z kolei wspierał kolegę finansowo.

    Oprócz tego łączyły ich interesy. Zbigniew S. pośredniczył choćby w sprzedaży za 1500 zł w Miechowie karabinu Mosin, czy zdobyciu pasa pełnego amunicji od kolekcjonera z Krakowa. Dołączył do nich jeszcze jeden kolekcjoner Janusz K. spod Belska Białej. Razem byli na giełdzie staroci w Bytomiu. Zaczęli wszyscy jeździć na zakupy do sklepów z bronią na Słowacji i w Czechach.
    Panowie widzieli, że Michał Sz. nabył 7 karabinów, wsadził do auta Janusza K., a potem worki z bronią przepakowano do na parkingu w Mikołowie. Karabiny trafiły na Podlasie, gdzie odebrał je Michał Sz.

    Po wpadce handlarzy bronią w trakcie przeszukania posesji 44-letniego Janusza K. w Wilkowicach koło Bielska Białej w czerwcu 2018 r. oprócz broni palnej odkryto też potrzask na zwierzęta. Pułapka używana przez kłusowników miała przyspawane gwoździe. Mężczyzna za posiadanie urządzenia dostał kolejny zarzut.
    Śledczy z dolnośląskiego wydziały Prokuratury Krajowej wysłali do krakowskiego sądu akt oskarżenia przeciwko Januszowi K. i Zbigniewowi S. , którym zarzucono nielegalne posiadanie broni, handel nią i udział w grupie przestępczej działającej w latach 2010 - 2014.
    Janusz K. przyznał się do posiadania rewolwerów i pistoletów, Zbigniew S. zaprzeczał zarzutom. Obaj opowiadali, że faktycznie broń sobie pożyczali. Przedstawiali się jako kolekcjonerzy, zbieracze starych egzemplarzy uzbrojenia i winą za wszystko obarczali Michała Sz. Zaprzeczali, by byli członkami zorganzowanej grupy przestępczej. Michał Sz. jako skruszony przestępca i szef gangu pogrążył ich swoimi zeznaniami i to jemu Sąd Okręgowy w Krakowie dał wiarę. Postępowanie przeciwko Michałowi Sz. cały czas trwa i on ujawnia więcej szczegółów swojego procederu, w którym pomagało mu szereg osób ze Śląska, Podlasia i Małopolski.
    Wyrok skazujący
    Zdaniem sądu oskarżeni mieli świadomość, że działają w gangu, w którym pewne osoby pełniły kreślone role. Kierował wszystkim Michał Sz., ale byli też dostawcy broni, rusznikarz, odbiorcy , do których docierały paczki z zagranicy oraz ludzie którzy przewozili broń samochodami. Tu nie było kolekcjonerskiej wymiany pistoletów, ale zwyczajny handel.
    Zbigniew S. usłyszał wyrok czterech i pół roku więzienia, a Janusz K. trzech lat pozbawienia wolności. Pierwszy z mężczyzn był już karany za podobne czyny stąd dlaa niego wyższa kara. Drugi wyraził skruchę i przyznał się do winy, a to była koliczność łagodząca. Był też krócej, bo 2 lata, członkiem gangu.

    W złożonych już apelacjach obaj oskarżeni wnoszą o uniewinnienie lub o łagodniejsze wyroki. Sprawą zajmie się teraz Sąd Apelacyjny w Krakowie.

    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo