Kraków aż prosi się o fantastyczne fabuły

Joanna Weryńska
Jewgienij T. Olejniczak w swojej kolejnej książce wykorzysta legendę czakramu
Jewgienij T. Olejniczak w swojej kolejnej książce wykorzysta legendę czakramu fot. archiwum
W XIX-wiecznym Krakowie pojawiają się dziwne istoty, podobne do kosmitów. Na ich trop przypadkowo wpada emerytowany policjant. Razem z "najgorszym kataryniarzem w całym Krakowie", mnichami należącymi do pewnego tajnego bractwa i profesorem jakby żywcem wyjętym z kart powieści Juliusza Verne'a, usiłuje dociec, co owe stworzenia mają wspólnego z tajemniczymi morderstwami ludzi i zwierząt w okolicznych wioskach. Tymczasem po piętach depcze im Szczerbata Mamuśka - ciągle pijana morderczyni rodem z Dzikiego Zachodu.

O tym, że wszystkie te elementy idealnie do siebie pasują, przekona się ten, kto sięgnie po książkę pt. ,,Archipelag Khuruna" krakowskiego pisarza, Jewgienija T. Olejniczaka. To powieść, od której nie sposób się oderwać. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Miłośników sensacji na pewno ucieszy obecność tajnych agentów. Wielbiciele fantastyki poznają źródła historyczne, potwierdzające istnienie Khuruny, czyli tajemniczego archipelagu, z którego pochodzą istoty odwiedzające Kraków.

- Moja książka miała być powieścią w duchu fantastycznych utworów Verne'a. Problem w tym, że Verne nie pozostawił już zbyt wiele miejsca na tajemnice - ani na ziemi, ani pod nią, ani nawet w podmorskich głębinach. Musiałem więc stworzyć coś w nieco bardziej współczesnym guście. Wpadłem więc na pomysł ukrytego archipelagu Khuruna - wyjaśnia autor, który dodaje, że Kraków jest miejscem magicznym i aż prosi się o fantastyczne fabuły. A takich - zdaniem pisarza - nie powstaje zbyt wiele.

- Praga alchemików, zamglony Londyn, tajemniczy Paryż są wręcz charakterystyczne. Natomiast Kraków kojarzy się z czymś nudnym i konserwatywnym. Chciałem ten wizerunek przełamać i nasączyć odrobiną szaleństwa - mówi przekornie.

Szaleństwa nie brak na pewno stworzonym przez niego postaciom, jak zwariowany policjant Emanuel czy Szczerbata Mamuśka. - Ów powieściowy Emanuel Henzelmann otrzymał imię i nazwisko po moim przodku - twierdzi autor, dodając, że Szczerbata Mamuśka na szczęście w jego drzewie genealogicznym nie figuruje.

- Wymyślając tę postać inspirowałem się fotografią niejakiej Belle Starr, która w swoim czasie była podobno prawdziwym postrachem Dzikiego Zachodu - wyjaśnia Olejniczak, który jest niemal postacią tak tajemniczą jak opisywane przez niego istoty. Zanim zaistniał na rynku wydawniczym, pracował m.in. jako opiekun koni w niemieckim cyrku występującym w Szwecji. Na liście jego nietypowych profesji widnieje nawet praca na kurzej fermie pod Neapolem.

- Szczepiłem tam kury - wyznaje Jewgienij T. Olejniczak, który już zaczął pisać kolejną powieść fantasy. Tym razem miejscem akcji będzie wzgórze wawelskie w czasach przedpiastowskich, a kluczową rolę odegra legenda czakramu. - Nie rozumiem, czemu nikt dotąd nie wpadł na pomysł wykorzystania tak fantastycznej legendy? Cóż, wypada mi tylko zacierać ręce - cieszy się pisarz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie