Kraków: karetka uwięziona w korkach, a chory czeka

Anna GórskaZaktualizowano 
To właśnie na tych ulicach, zaznaczonych kolorem żółtym, karetki stoją w wielkich korkach infografika elżbieta rzyczniak
Remont ulicy Długiej i zamknięcie Basztowej są powodem olbrzymich korków przy Krowoderskiej. Zapchany jest plac Biskupi, dojazd do szpitali im. Dietla czy św. Ludwika jest dramatycznie utrudniony. - By ominąć korki "lecimy" na sygnale Plantami - opowiada Zbigniew Grymek, jeden z kierowców pogotowia. W ich pracy liczą się minuty i sekundy, które mogą decydować o życiu lub śmierci potrzebujących pomocy ludzi.

Nie do przejechania w godzinach szczytu jest ul. Prądnicka w kierunku Alej Trzech Wieszczów. Nie sposób szybko dostać się przez al. 29 Listopada do Szpitala Wojskowego przy ul. Wrocławskiej.
Kolejne newralgiczne punkty to ulica Opolska i rondo Ofiar Katynia.

Ciężko przedrzeć się karetkom na sygnale przez ulice Wielopole, św. Gertrudy czy Podzamcze. - Jesteśmy bezradni. Czasem ogarnia nas taka złość, że chce się wziąć cały sprzęt i biec do pacjenta - dodaje Zbigniew Grymek. - Dziś odległość 3-4 kilometrów pokonujemy w 15 minut. To stanowczo za długo - mówią kierowcy.

Ustawa o ratownictwie medycznym mówi, że dojazd do pacjenta ze stacji nie powinien przekroczyć 8 minut. To w Krakowie udaje się rzadko. Przemysław Guła, ekspert ratownictwa, radę widzi m.in. w szkoleniu z ekstremalnej jazdy po mieście i w motocyklach.

Korki w mieście, spowodowane ostatnimi remontami, jeszcze bardziej wydłużyły dojazd karetkom do pacjentów. Ale nie tylko one. Zdaniem kierowców, opóźnienia może spowodować także nowe zarządzenie dyrekcji Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego. Od 1 maja tego roku wprowadzono kontrolę eksploatacji pojazdów i zużycia paliwa. Ci, którzy nie zmieszczą się w ustalonych limitach, nadwyżkę płacą z własnej kieszeni. To nie zachęca do omijania korków dużym łukiem.

Sytuacja nie jest ciekawa. - Remont Długiej i zamknięcie Basztowej spowodowało olbrzymie korki przy Krowoderskiej. Zapchany jest pl. Biskupi, dojazd do szpitala Dietla czy św. Ludwika jest dramatyczny. By je ominąć "lecimy" Plantami między ławeczkami - opowiada Zbigniew Grymek, jeden z kierowców pogotowia.

Nie do przejechania w godzinach szczytu jest ul. Prądnicka w kierunku alej Trzech Wieszczy. Nie sposób szybko dostać się przez al. 29 Listopada do Szpitala Wojskowego na Wrocławskiej. Kolejne newralgiczne punkty to Opolska, rondo Ofiar Katynia. Ciężko jest przedrzeć się przez gigantyczny sznur samochodów na Wielopolu, Gertrudy, Podzamczu.

- Jesteśmy bezradni. Czasem ogarnia nas taka złość, że chce się wziąć cały sprzęt w ręce i iść na piechotę do pacjenta - dodaje Zbigniew Grymek. - Trasę 3-4 km pokonujemy w 15 minut. To stanowczo za długo. Dla pacjenta, którego życie jest zagrożone, liczą się sekundy - kwituje. Zdarza się, że pacjent zamiast pięciu minut, czeka na lekarzy dziesięć, piętnaście, a nawet dwadzieścia minut. Wedle Ustawy o Ratownictwie średni czas dojazdu karetki w mieście nie powinien przekraczać 8 minut. Nie zawsze się to udaje.

Kierowcy obawiają się, że czas dojazdu mogą wydłużyć wprowadzone kontrole zużycia paliwa. - Czy mamy jechać statycznie, bez gwałtownych hamowań, czy pruć co tchu do umierającego pacjenta, nie zważając na to, ile zużyje się paliwa? - zastanawiają się.

Barbara Grzybek-Korgól, rzecznik pogotowia, przekonuje, że nowe zarządzenie dyrekcji nie powinno wpłynąć negatywnie na pracę kierowców. - Priorytetowym zadaniem kierowcy jest dojechać w jak najkrótszym czasie do chorego, a nie oszczędzanie paliwa - zapewnia Grzybek-Korgól.

W kwietniu średni (nie maksymalny) czas dojazdów wynosił: ze stacji przy Łazarza - 6,5 min., Rynku Podgórskim - 9 min., Kościuszki - 9,5 min., Wyki - 8 min. - Oczywiście w poszczególne dni są dojazdy dłuższe, ponad 10-12 minut - podkreśla Barbara Grzybek-Korgól.

Można lepiej
Przemysław Guła, ekspert w ratownictwie medycznym:
Ustawa o ratownictwie mówi o tym, by dojazd do pacjenta nie przekraczał ośmiu minut. Ale kierowcy powinni dążyć do tego, by ten czas skracać. Dyslokacja stacji w Krakowie jest dobra. System informatyczny w pogotowiu też usprawnia pracę kierowców i ratowników. Nie wolno zapominać o organizowaniu systematycznych szkoleń dla kierowców z ekstremalnej jazdy po mieście. Dobrze, że w Krakowie działają wolontariusze - ratownicy na motorach i rowerach.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
Ratowniczy.net

Ratownicy na motocyklach i rowerach z grupy ratowniczej Rkwadrat mają odpowiednie wyposażenie do ratowania życia, z defibrylatorami AED włącznie.
Kolejna rzecz to lokacja AED w różnych miejscach Krakowa. Nie są one umieszczone np. w urzędach dla "samych swoich" lecz dokładnie tam, gdzie statystycznie najczęściej dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia i zachodzi potrzeba użycia defibrylatora.
Oczywiście niejednokrotnie wykonanie defibrylacji jest priorytetem, lecz nie ma potrzeby aby w każdym domu/samochodzie takie urządzenia się znajdowały. Wystarczy, aby każdy człowiek był przeszkolony z pierwszej pomocy, potrafił wykonać resuscytację krążeniowo-oddechową i, co najważniejsze, podjął się działań ratowniczych. Niestety wiele niepotrzebnych zgonów wynika z biernego oczekiwania na przyjazd karetki...

u
user

a nie chcieli isc wziasc. A teraz to oni sa ratunkiem dla nich.

K
Krakus-rodowity.

Konieczne jest żeby ratownicy na motocyklach czy rowerach posiadali defibrylatory i inny techniczny nowy podręczny sprzęt do ratowania życia!
Z posiadanych skromnych wiadomości z mas mediów, defibrylatory znajdują się w miejscach dostępnych dla samych swoich np. urzędy publiczne! Jeżeli jest inaczej to proszę mnie oświecić!
Najwyższy czas żeby koszt mini defibrylatora mógł sobie kupić i posiadać w domu każdy zarabiający 1317 zł. brutto!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3