Przystanek na Zabłociu jeszcze nie został otwarty, a kolejarze ze spółki PKP PLK planują jego demontaż.

Coraz więcej kontrowersji wzbudzają prowadzone przez PKP PLK inwestycje w Krakowie. Jak udało nam się dowiedzieć, dopiero co zamontowane, nowe boczne ściany przebudowanej stacji Kraków-Zabłocie zostaną zdemontowane. A potem... znów zamontowane, kilka metrów dalej. To kolejny kolejowy absurd, który ujawniamy.

Przypomnijmy, że pociągi na stacji Zabłocie zaczną ponownie zatrzymywać się 10 grudnia.

Gruntownie przebudowana została ona w ramach budowy łącznicy kolejowej Zabłocie-Krzemionki. Oprócz nowych peronów powstała m.in. (widoczna na zdjęciu obok) tzw. część kubaturowa, czyli hala z poczekalnią dla podróżnych, w której docelowo działać mają m.in. kasy biletowe, kioski itd.

Problem w tym, że ta nowa stacja zostanie częściowo rozebrana. Już w trakcie jej modernizacji, kolejarze z PKP PLK rozpoczęli bowiem inną gigantyczną inwestycję, czyli dobudowę dodatkowych torów dla Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej (SKA) między centrum Krakowa a Bieżanowem. Pojawią się one również przy stacji na Zabłociu. W trakcie przebudowy... nie została ona jednak do tego przygotowana.

Obecnie stacja wygląda tak, że w jej środkowej części znajdują się tory, następnie po obu stronach są perony a za nimi ściany boczne. - Perony zostaną poszerzone, a dodatkowe tory zostaną dobudowane „na zewnątrz” - po jednym z każdej strony. Zewnętrzne ściany, przy kubaturowej części przystanku, zostaną wówczas przeniesione poza rozszerzony peron i dobudowany tor - informuje Dorota Szalacha z biura prasowego PKP PLK. I przekonuje, że „elementy bocznych ścian są tak skonstruowane, że można je zdemontować, a następnie zamontować w innym miejscu. Nie będą niszczone”. Dodatkowe tory zostaną poprowadzone częściowo na filarach, częściowo na nasypie.

Gdy dopytujemy jednak w PKP PLK, czy nie będzie konieczności demontowania też innych elementów stacji, dostajemy wymijające odpowiedzi. Chodzi bowiem m.in. o nowe lampy (też widoczne na zdjęciu powyżej), które znajdują się bardzo blisko dobudowanej hali. A przecież obok niej powstaną jeszcze szersze perony i dodatkowe tory. - Szczegóły, dotyczące min. poszerzenia przystanku określi projekt, który przygotuje wykonawca do końca 2018 r. - zaznacza Dorota Szalacha. Dopiero potem rozpoczną się prace budowlane.

Najbardziej niezrozumiałe w całej sytuacji jest jednak to, że kolejarze, rozpoczynając blisko dwa lata temu przebudowę stacji na Zabłociu, od razu nie zdecydowali się na stworzenie szerszych peronów i miejsca na kolejne tory, by nie było konieczności demontowania jakichkolwiek elementów. Od lat wiedzieli bowiem, że prędzej czy później i tak będą tworzyć dodatkową infrastrukturę dla SKA.

W PKP PLK mają jednak swoje zaskakujące argumenty. Dorota Szalacha informuje np., że przebudowa stacji Kraków-Zabłocie i dobudowa torów „planowane były jako odrębne projekty”. To akurat prawda, tylko, że za oba odpowiada ta sama spółka. I mogła je lepiej skoordynować. - Pociągi na stacji Zabłocie będą zatrzymywały się od 10 grudnia, nie mogliśmy więc np. nie montować teraz bocznych ścian i czekać z ich montażem aż do dobudowy torów - podkreśla Dorota Szalacha. Sęk w tym, że kontrowersji nie budzi fakt, że zostały zamontowane, tylko to, że będą musiały być demontowane, zamiast od razu stanąć w docelowym miejscu.

W PKP PLK na razie przekonują, że, nie ma ryzyka utraty dofinansowania unijnego, które kolejarze otrzymali na budowę łącznicy (ponad 180 mln zł). - Nie naruszamy funkcjonalności obiektu, dlatego nie stracimy dofinansowania - zaznacza Dorota Szalacha.

Ale kontrowersji na Zabłociu jest więcej. Na nowej stacji nie zostały bowiem w pełni zadaszone perony. Przez co już podczas ostatnich intensywnych opadów deszczu tworzyły się na nich kałuże. Mokre były też ławki, na których podróżni będą czekać na pociąg.

Pełne zadaszenie jest tylko nad 70-metrowym fragmentem stacji. Na pozostałej części, zamontowane zostały wąskie wiaty, nieosłaniające całych peronów. Już teraz wiadomo więc, że nie ochronią przed deszczem podróżnych, którzy będą podchodzić na skraj peronów, by wsiąść do pociągu. Również w tej kwestii nie dostaliśmy od pracowników PKP jasnego wytłumaczenia, dlaczego doprowadzili do tej kuriozalnej sytuacji. A za taką należy ją uznać, tym bardziej, że chociażby na stacji Kraków--Podgórze, która w tym samym czasie została przebudowana, zadaszenie obejmuje w całości perony. Choć i wokół tej stacji pojawia się wiele kontrowersji. Jak niedawno informowaliśmy, kolejarze i miejscy urzędnicy nie pomyśleli o tym, aby połączyć schodami perony z pobliską kładką łączącą wzgórze Lasoty z kopcem Krakusa, którą szybko można się przedostać choćby do Rynku Podgórskiego.

Zamykają ulicę Łokietka

Już dziś kolejarze z PKP PLK zamkną przejazd dla samochodów, ale również przejście dla pieszych, pod kolejnym swoim wiaduktem.

Tym razem chodzi o wiadukt znajdujący się nad ul. Łokietka, który zostanie przebudowany. Jego zamknięcie bardzo utrudni dojazd do centrum miasta mieszkańcom północnej części Krakowa. - 3 grudnia zostanie przywrócone przejście dla pieszych w tamtym miejscu. Kolejna zmiana organizacji ruchu, tym razem również dla samochodów, planowana jest na marzec przyszłego roku - informują urzędnicy miejscy.

Przypomnijmy, że to kolejny wiadukt, pod którym kolejarze wprowadzają ograniczenia w ruchu. Obecnie kierowcy nie mogą już przejeżdżać np. ul. Grzegórzecką - pod obiektem PKP - w stronę ul. Starowiślnej.