Kraków. Pałac Tarnowskich: ruina na sprzedaż

    Kraków. Pałac Tarnowskich: ruina na sprzedaż

    Marta Paluch

    Gazeta Krakowska

    Gazeta Krakowska

    Wybite okna, zasikane komnaty, odpadające tynki. Dziś pałac Tarnowskich przy ul. Szlak to obraz nędzy i rozpaczy

    Wybite okna, zasikane komnaty, odpadające tynki. Dziś pałac Tarnowskich przy ul. Szlak to obraz nędzy i rozpaczy ©Andrzej Banaś

    Obecny właściciel pałacu przy ul. Szlak w Krakowie, spółka Kraków Hostel, chce sprzedać ruderę. Od ponad pół roku nie ma na to chętnych. Nic dziwnego, bo przez brak dozoru perełka krakowskiej architektury jest w katastrofalnym stanie.
    Wybite okna, zasikane komnaty, odpadające tynki. Dziś pałac Tarnowskich przy ul. Szlak to obraz nędzy i rozpaczy

    Wybite okna, zasikane komnaty, odpadające tynki. Dziś pałac Tarnowskich przy ul. Szlak to obraz nędzy i rozpaczy ©Andrzej Banaś

    Zobacz także: Kraków: sprzątaczka ukradła cenne dzieła



    A wcale nie musiało tak się stać. Plany na adaptację pałacyku były dalekosiężne i ambitne. Kolejni inwestorzy chcieli tam zrobić m.in. restaurację i hotel. Nic z tego nie wyszło. I pomyśleć, że kiedyś w tym pałacu witano królów.

    Pierwszy obiekt przy Szlaku został zbudowany w XVI wieku. Pierwszy dokument, w którym się o nim wspomina, pochodzi z 1574 r. Wtedy to właścicielami pałacu byli Montelupi. Wbrew pozorom, to nie twórcy krakowskiego aparatu represji, tylko rodzina bogatych kupców z Florencji. Cenił ich Zygmunt August i Henryk Walezy.

    Montelupi mieli przy Szlaku zespół budynków, graniczący z jednej strony ze szpitalem "dla zapowietrzonych", a z drugiej z kościołem śś. Szymona i Judy. Czy się zapowietrzali, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że w zamian za swoje zasługi dla Korony dostali przywilej kierowania konną pocztą.

    W 1639 roku pałac kupili jezuici. Młodzi zakonnicy zażywali tu rekreacji. Kiedy skasowano zakon (1773 r.), pałac przy Szlaku przeszedł w ręce możnego rodu Badenich, a w XIX wieku - Tarnowskich. Jego obecny kształt został zaprojektowany przez Antoniego Łuszczkiewicza - słynnego krakowskiego budowniczego. Nadzorował on m.in. budowę koszarów arcyksięcia Rudolfa po drugiej stronie Szlaku (to czerwone ceglane budynki, dziś siedziba Politechniki).

    W międzywojniu teren trafił do księży salwatorianów. W 1945 roku się spalił. Odbudowały go nowe władze i od 1950 roku stał się na 48 lat siedzibą Radia Kraków. Siedzibą, jak mówią dziennikarze, absolutnie kultową. - Szczególnie amfiteatr od strony parku, gdzie wszyscy chodzili palić. Ptaki śpiewały, z gośćmi siadaliśmy na ławeczce. Genialne miejsce - wspomina Piotr Jędrzejewski, wtedy początkujący dziennikarz, dziś zastępca redaktora naczelnego RK. Zresztą przez te ptaki okna trzeba było zamykać, bo ich głosy wdzierały się na antenę.

    Radio musiało się wyprowadzić w 1998 r., kilka lat po tym jak pałac odzyskali Tarnowscy. Dziennikarze chcieli wynająć budynek, ale nie było ich na to stać. Wtedy, pod koniec lat 90., budynek nie był jeszcze w złym stanie. Może dlatego, że obiekt remontowano w latach 70. - odnowiono elewację, kamienny taras.

    Tarnowscy chcieli odnowić pałac, zrobić przy nim parking, wyremontować budynek.

    W 2005 r. pałac kupiła spółka Kraków Hostel. Początkowo też mieli ochotę na zmiany. Inwestor (GD&K) złożył u konserwatora kilka projektów nadbudowy, przebudowy i innych cudów w obiekcie. W piwnicy miała być restauracja, na górze hotel i lokale usługowe. Z boku budynku miały być dobudowane kawałki. Projekt upadł, bo nie zgodzil sie na to konserwator zabytków. - Zdecydował, że proponowane zmiany doprowadzą do zatarcia się cech stylowych budynku - mówi Jacek Chrząszczewski, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków.

    A obiekt niszczał. Choć fakt, że jednym z prezesów Kraków Hostel był John O'Dolan, poważny deweloper i inwestor z Irlandii, mógł budzić nadzieje. Nic z tego. Jak informował konserwatora pełnomocnik firmy, przez pięć lat obiekt nie był użytkowany. Irlandczyk zmarł tragicznie w 2009 r. (choć nadal widnieje w rejestrze sądowym jako prezes...). Drugi prezes, Thomas Flanagan, najwidoczniej chce jak najszybciej sprzedać obiekt.

    Ale w lipcu ub. roku strzelił sam sobie w kolano. - Pełnomocnik spółki wysłał do nas pismo o potwierdzenie, że jest właścicielem zabytkowego obiektu i dochowuje obowiązku jego konserwacji. Mając takie zaświadczenie, byłby zwolniony z podatku od nieruchomości - mówi Chrząszczewski.

    Konserwator obiekt skontrolował i chwycił się za głowę. Dawny pałac to rudera zniszczona m.in. pożarem z kwietnia 2011 r. Co więcej, właściciel zrezygnował z jego ochrony. Konserwator napisał więc zaświadczenie, a w nim - że właściciel nie spełnia ustawowego obowiązku dbania o zabytek. I zawiadomił prokuraturę. Postępowanie prowadzi policja.

    A właściciela ani widu, ani słychu. Jego przedstawiciel w Krakowie, mec. Paweł Sikora podkreśla, że ma z nim kontakt mailowy. Jednak na odpowiedź w sprawie pałacu czekał ponad tydzień. Irlandczyk napisał jedynie, że... nie chce się wypowiadać w mediach. - Patrzymy na to co się dzieje w pałacu i serce nam się kraje. Straszny wstyd, że doprowadzono go do takiego stanu - mówi Piotr Jędrzejewski.

    Ewentualny kupiec będzie musiał w remont włożyć miliony. Co więcej, przejdą na niego zalecenia konserwatora, których nie wypełnił poprzedni, czyli m.in. zabezpieczenie obiektu. Chętnych jak na razie nie widać.

    Serwis Wybory 2011: Najświeższe informacje wyborcze z Małopolski!

    Weź udział w akcji Chcemy Taniego Paliwa! Podpisz petycję do rządu

    Mieszkania Kraków. Zobacz nowy serwis

    Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    w dupę jeża

    eleonora (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Lepiej zniszczyć,zaorać,buraki posadzić,bo konserwator łapówy nie dostał.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tarnowscy "odzyskali" tylko po to, aby go sprzedać?

    Ciekawy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 54 / 57

    To może lepiej było tam to radio zostawić - a Tarnowskim zapłacić w gotówce?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gdzie jestes korekto!!

    stef (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 152 / 143

    "Z boku budynku miały być dobudowane kawałki. "

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo