Kraków: pali się! Ogień strawił nawet bulwary wiślane

Marta Szkudlarek
Podpalacze zniszczyli m.in. trawniki na bulwarach wiślanych. Policja ostrzega, że za wypalanie grozi nawet areszt!
Podpalacze zniszczyli m.in. trawniki na bulwarach wiślanych. Policja ostrzega, że za wypalanie grozi nawet areszt! Wojtek Matusik
Kraków płonie! To nie żarty. Z chwilą nadejścia wiosny krakowianie zaczęli wypalać trawniki, łąki i nieużytki. - Widziałem płonące bulwary oraz trawniki przy parku Dębnickim - mówi Czytelnik, który zadzwonił do redakcji. - Trzeba coś zrobić, bo w końcu dojdzie do nieszczęścia, ktoś się zaczadzi albo spali jakieś zabudowania - ostrzega.

Niebywałą skalę tego wiosennego zjawiska potwierdza Państwowa Straż Pożarna. - Od zeszłego piątku interweniowaliśmy już 353 razy - mówi Paweł Jarosz, zastępca komendanta Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej. - Rok temu, w analogicznym okresie, było zaledwie 19 zgłoszeń dotyczących wypalania traw, terenów łąk, pastwisk, rowów i innego typu nieużytków rolnych - wspomina.

Naukowcy, ekolodzy i przyrodnicy przyznają, że podpalenia wynikają z ludzkiej niewiedzy. Działkowcy czy rolnicy myślą, że popiół traw użyźni ich ziemię. Tymczasem ogień sieje głównie zniszczenie. Naukowcy grzmią, że plonowanie traw spada po wypaleniach o 30 procent! Pasza pochodząca z wypalanych łąk nie jest wartościowa. Badania dowodzą, że wypasane na niej krowy dają mniej mleka.

Ekolodzy twierdzą, że dla świata przyrody wypalanie traw to katastrofa ekologiczna. Pożar na nieużytkach lub łąkach niszczy miejsca lęgowe wielu ptaków, zabija pożyteczne owady, bezkręgowce czy drobne ssaki. Ale na tym nie koniec. Niekontrolowany ogień rozprzestrzenia się i zagraża zabudowaniom. Takiej wędrówce ognia sprzyja wiatr. Dym powstający podczas podpalania traw jest szczególnie groźny w pobliżu dróg. Zdecydowanie ogranicza widoczność kierowców, doprowadzając do wypadków.

Do niedawna problem wypalania traw był zmorą wsi. Tymczasem ostatnio nasila się w Krakowie.
Najgorsza sytuacja jest w okolicach Nowej Huty. - W ciągu ostatnich czterech, pięciu dni strażacy wyjeżdżali do interwencji ponad 100 razy - informuje Wiesław Nosek, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej nr 4. Nosek dodaje, że najgorsze są wysokie chaszcze. Półtorametrowe trawy palą się bardzo szybko.

- Zamiast wypalać trawy, trzeba je kosić - podsumowuje zastępca dowódcy JRG nr 4. Podpalacze nie powinni czuć się bezkarni. Przeważnie udaje im się uciec z miejsca zdarzenia. Ale wraz ze strażą pożarną współpracuje straż miejska. - Coraz częściej odbieramy telefony w sprawie podpaleń - przyznaje Marek Anioł, rzecznik prasowy straży miejskiej w Krakowie.

- Gdy zjawiamy się na miejscu, przeważnie sprawcy zdążą uciec. Ale nie zawsze tak jest. Na koncie mamy i sukcesy - dodaje. W zeszłym tygodniu po zgłoszeniu z Woli Duchackiej udało się złapać 3 podpalaczy. - Były to osoby nieletnie.

Przekazaliśmy je policji i rodzicom - dodaje Anioł. - Możemy też kierować wnioski o ukaranie do sądu. Tam sprawcy mogą dostać grzywnę w wysokości do 500 zł. Gdy doprowadzą do pożaru domów lub wypadków, grozi im więzienie. Strażacy i policjanci ostrzegają. Wypalanie traw to przestępstwo. Określa je ustawa z 2004 roku o ochronie przyrody.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kakak

[cyt]Co roku przejeżdżam ok 9 tys km po małopolsce na rowerze - więc widzę wiele "dziwnych spraw". Tzw "smolarze" (karczownicy) są aktywni od IX wieku wypalając puszcze w Polsce, aby zamienić je na tzw "pola uprawne"! Czyli "WYPALAJĄ" - ale potem już im się nie chce "posiać" czegokolwiek na wypalonych terenach. Czyli - nic nie sieją, ale co rok "wypalają"! Czyli tzw "PARANOJA".[/cyt]

E
EuroGenom

Co roku przejeżdżam ok 9 tys km po małopolsce na rowerze - więc widzę wiele "dziwnych spraw". Tzw "smolarze" (karczownicy) są aktywni od IX wieku wypalając puszcze w Polsce, aby zamienić je na tzw "pola uprawne"! Czyli "WYPALAJĄ" - ale potem już im się nie chce "posiać" czegokolwiek na wypalonych terenach. Czyli - nic nie sieją, ale co rok "wypalają"! Czyli tzw "PARANOJA".

S
Swiadomy

Kiedy wreszcie władze zainteresują się tym problemem ! udają ze go nie ma a tymczasem akcje gaśnicze na łąkach kosztują dziesiątki jak nie setki tysięcy złotych, straż miejska czy policja powina wysyłać patrole w rejony narażone spisywać osoby plątające się bez celu po nieużytkach itp. Jestem mieszkańcem Sądecczyzny NIE MA DNIA żeby straż nie interweniowała nawet KILKA razy nad wałami Dunajca
Wypalanie stało się FAN i trendy ,szczególnie wśród młodzieży która tak urozmajca sobie czas.
APELUJE NIECH WŁADZE ZAJMĄ SIĘ TYM PROBLEMEM NA POWAŻNIE.

Dodaj ogłoszenie