O godzinie 11.30 w piątek rozpoczął się przejazd techniczny po łącznicy kolejowej Kraków Zabłocie - Kraków Krzemionki. Za kilka tygodni z inwestycji będą korzystać pasażerowie.

Kolejarze z PKP PLK zdobyli już pozwolenie na użytkowanie nowej łącznicy między stacjami Zabłociem i Krzemionkami. Wczoraj odbył się na niej pierwszy przejazd techniczny pociągu pasażerskiego, w którym wzięliśmy udział. Regularnie składy m.in. w kierunku Zakopanego zaczną kursować po niej od 10 grudnia. Problem tylko w tym, że... ze względu na inne prowadzone w Krakowie remonty budowana przez dwa lata łącznica nie będzie w pełni wykorzystywana.

- Nie ukrywam, że jestem trochę zszokowany tym co się dzieje.

Nie przyszło mi do głowy, że zaraz po otwarciu łącznicy kolejarze zdecydują się na kolejną modernizację, która spowoduje, że pociągi np. do Skawiny nie będą mogły po niej przejeżdżać tak często jak zakładaliśmy i jak oczekiwali pasażerowie - podkreślał w rozmowie z nami Jacek Krupa, marszałek województwa.

Przypomnijmy, że budowa łącznicy między stacjami Kraków Zabłocie i Kraków Krzemionki (teraz jej nazwa została zmieniona na Kraków Podgórze) rozpoczęła się jeszcze w 2015 roku. Jej głównymi elementami są dwie gigantyczne estakady nad skrzyżowaniem ul. Wielickiej m.in. z Powstańców Wielkopolskich. To po nich właśnie pojadą pociągi. W ramach całej, wartej ponad 250 mln zł inwestycji przebudowane i zmodernizowane zostały również stacje na Krzemionkach i Zabłociu. Choć w przypadku tej ostatniej piętrzą się kontrowersje. Kolejarze z PKP PLK tak zaplanowali swoje inwestycje, że... będą musieli zdemontować część nowych elementów tej stacji, by dobudować do niej - w ramach innych robót - dodatkowe tory dla Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej.

- Dzięki łącznicy już od grudnia czas przejazdu z Krakowa m.in. do Skawiny i Zakopanego skróci się o 15 minut - podkreśla Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury i budownictwa. A wszystko dlatego, że pociągi jadące z dworca głównego PKP w Krakowie nie będą musiały już meldować się na stacji w Płaszowie, by zmienić tam kierunek jazdy, tylko po estakadach od Zabłocia pojadą od razu w stronę Krzemionek i dalej do Skawiny.

Do tej pory przejazd pociągu ze stacji Kraków Główny PKP w rejon stacji na Krzemionkach zajmował ponad 20 minut. Wczoraj, podczas przejazdu technicznego, pokonaliśmy tę trasę w 7 minut. - Nie ma w Krakowie innego środku transportu, który pozwala w takim czasie przejechać z centrum do Podgórza - podkreśla Ireneusz Merchel, prezes PKP PLK. - Na łącznicy trwają jeszcze drobne prace wykończeniowe, ale generalnie cała konstrukcja jest gotowa na przyjęcie regularnych składów - dodaje Rafał Zahuta z PKP PLK.

Skrócony czas przejazdu to jednak jedno, ale dla pasażerów równie ważna jest częstotliwość kursowania pociągów. I tu pojawia się kuriozalna sytuacja. Po łącznicy- od 10 grudnia - w ciągu doby w obu kierunkach kursować mają 74 pociągi, czyli średnio zaledwie trzy pociągi na godzinę. A to dlatego, że łącznica dosłownie otoczona zostanie remontami. Liczbę pociągów mogących zjeżdżać z łącznicy w stronę stacji Kraków Główny przede wszystkim ograniczać będzie wielka inwestycja prowadzona między Płaszowem a centrum miasta, która potrwa... do 2020 roku. Pociągi na tym odcinku mogą poruszać się w obu kierunkach tylko po jednym torze, co powoduje duże ograniczenia. Już teraz m.in. dużo rzadziej kursują składy do Wieliczki.

Jakby tego było mało, na przełomie pierwszego i drugiego kwartału przyszłego roku rozpocząć ma się modernizacja torów na odcinku Kraków Płaszów - Podbory Skawińskie, która potrwa około trzech lat. Co spowoduje, że również po drugiej stronie łącznicy pociągi będą miały ograniczoną możliwość przejazdu. - Przygotowywaliśmy się do tego, by wydłużyć linię Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej od Sędziszowa przez Miechów, Kraków aż do Skawiny i zakładaliśmy, że nasze pociągi do będą kursowały co 30 minut. Zgodnie ze wstępnym rozkładem jazdy kursy z Krakowa do Skawiny, właśnie ze względu na remonty będziemy realizować jednak tylko co godzinę. Jesteśmy zawiedzeni, ale jeszcze bardziej zawiedzeni będą pasażerowie - mówi Grzegorz Stawowy, prezes spółki Koleje Małopolskie (KMŁ).

Dorota Szalacha z PKP PLK przypomina jednak, że oprócz pociągów KMŁ, do Skawiny kursować będą składy innych przewoźników. - Plan jest taki, by od godz. 4 do 22 pasażerowie mogli korzystać łącznie z 30 pociągów na tej trasie - podkreśla Dorota Szalacha. Na pytanie dlaczego tory w stronę Skawiny rozkopane zostaną tuż po tym, gdy otwarta zostanie łącznica, odpowiada przewrotnie, że właśnie brak tych prac... „powodowałby niepełne wykorzystanie możliwości łącznicy”.

Tymczasem już w poniedziałek kolejarze z NSZZ „Solidarność” zamierzają pikietować przed małopolskim Urzędem Marszałkowskim przy ul. Racławickie przeciw nierównemu traktowaniu przewoźników. - Popieramy konkurencję, ale jeśli jest uczciwa. Rok temu Koleje Małopolskie nie były w stanie uruchomić pociągów z Krakowa do Sędziszowa i my przejęliśmy obsługę tej trasy. A teraz marszałek nam ją odbiera i oddaje Kolejom Małopolskim - mówi Andrzej Siemieński, dyrektor małopolskiego oddziału PolRegio.

- Marszałek uznał, że Koleje Małopolskie będą lepiej obsługiwać tę trasę - stwierdził Filip Szatanik, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego. Merytorycznych argumentów nie podał.