Kraków: potrzebni chętni do spacerów z klaczą

Anna Agaciak
Z nietypową prośbą zwróciło się do naszej redakcji Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Pilnie poszukuje ono osób, które mogłyby codziennie, przez godzinę spacerować z ciężko chorym koniem. Na razie zgłosiło się dwóch wolontariuszy. To jednak za mało. Gdyż koń musi chodzić co dwie godziny przez cały dzień...

Klacz cierpi na bardzo bolesne kolki. U ludzi to niewinna dolegliwość, u koni choroba śmiertelna. Ponieważ zwierzę miało już kilkanaście ciężkich ataków, zdecydowano się ją operować. Andora przeszła skomplikowany zabieg w końskim szpitalu w Gliwicach. Teraz dochodzi do siebie w pensjonacie w Wiatowicach (20 km od Krakowa w stronę Gdowa, za Wieliczką). Oprócz ostrej diety klacz musi dużo chodzić.

- Sprawa jest bardzo poważna. Od oprowadzania zależy jej życie. Jeśli czytelnicy Gazety Krakowskiej mogliby pomóc, niech zgłaszają się, tel. 604 933 031 - mówi Dorota Dąbrowska, inspektor KTOZ .

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
iwona
dziwne, klacz prywatna, a jak się rozchorowała - nadal jest pod opieką swojej dotychczasowej "pani - wolontariuszki z tozu", ale opłaty ponosi już toz i za pensjonat też toz płaci. Ciekawe czy jak mi się koń rozchoruje to też tak ochoczo TOZ będzie prowadził zbiórki i opłacał utrzymanie moje zwierzęcia oraz pokrywał koszty leczenia konia.
Dodaj ogłoszenie