Kraków: powodzianie chcą, żeby prokuratura zajęła się wałami

(sak)
- Doszło do przestępstwa. Źadne służby nie monitorowały w sposób rzetelny wałów przeciwpowodziowych w ok. ul. Nowohuckiej. Przez to zaniedbanie wały zostały przerwane, a woda zalała nasze domy, firmy i ogrody działkowe - mówi Joanna Regdos, jedna z poszkodowanych przez powódź.

Powodzianie zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. - Jeszcze 18 maja dzwoniłam o godz. 23 do Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego (PCZK) z pytaniem czy nic nam nie grozi. Usłyszałam, że poziom Wisły się stabilizuje i możemy spać spokojnie. Trzy godziny później obudziło mnie wołanie pracownika bazy przeciwpowodziowej: "Uciekajcie! Idzie wielka woda!". Więc jak to było z tym monitorowaniem? - pyta Regdos.

Antoni Nawrot, dyrektor PCZK, przekonuje, że nic sobie nie ma do zarzucenia. - Śledztwo nie jest prowadzone przeciwko komuś tylko w sprawie - podkreśla. - Przez całą dobę, na bieżąco, monitorowaliśmy sytuację powodziową. Nic nie wskazywało, na to, że wały mogą nie wytrzymać. Ja rozumiem rozgoryczenie ludzi, którzy stracili dorobek całego życia, ale zostawmy sprawę w rękach śledczych. Niech ocenią bez emocji czy doszło do zaniedbania - mówi Nawrot.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie