Kraków: rudery przy Matecznym szpecą miasto

    Kraków: rudery przy Matecznym szpecą miasto

    Katarzyna Janiszewska

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Czy zaniedbane rudery z oknami zamurowanymi pustakami, to dobra wizytówka Krakowa? Najwyraźniej nikt się tym nie przejmuje. Dwie zabytkowe, drewniane wille przy rondzie Matecznego straszą kierowców i mieszkańców miasta. Widać je jak na dłoni, bo niedawno ktoś wyciął drzewa, które osłaniały rozpadające się budynki.
    Wybudowane w 1920 r. obiekty popadły w ruinę w l. 80. Do dziś gmina nie zrobiła nic, by doprowadzić je do stanu używalności. W 2006 r. po przetargu sprzedała kłopotliwe nieruchomości. Nowi właściciele nie kiwnęli nawet palcem i nie wiadomo, czy zamierzają to zrobić.

    Chcieliśmy ich spytać, co planują uczynić z budynkami, ale gmina nie chce podać ich personaliów - to dwie prywatne osoby.

    Zdaniem Jacka Bednarza, przewodniczącego dzielnicy XIII, wycinka drzew zwiastuje rychły remont willi. - Właściciel uporządkował teren, pewnie przygotowuje się do podjęcia działań - zgaduje.

    Inaczej widzą to mieszkańcy. Obawiają się, że to wstęp do wyburzenia willi. W Dzień Zaduszny zebrali się przy rondzie Matecznego i zapalili znicze, by w ten sposób pożegnać się z budynkami. - Dla mnie jest oczywiste, że jeśli ktoś kupuje nieruchomość w takim stanie, to coś z nią robi - mówi Paweł Kubisztal ze stowarzyszenia Podgórze. pl. - A tymczasem nowy właściciel nie zrobił nic. To celowe działanie, by doprowadzić budynki do ruiny i wyburzyć. Firma New Men, która też chciała kupić wille, miała konkretny pomysł: planowali zrobić restaurację i pensjonat - podkreśla.

    Budynki stanowią cenny przykład architektury drewnianej. - To kawał historii - mówi Bednarz. - I na pewno lepiej pasują do Krzemionek, niż nowoczesny budynek, który może się w ich miejscu pojawić .

    Wille nie są wpisane do rejestru zabytków, figurują jedynie w ewidencji zabytków. Taki stan rzeczy utrudnia ich ochronę. Konserwator opiniuje przebudowę lub rozbiórkę, ale nie może nakazać remontu. - Mogę najwyżej wysłać mu pisma sugerujące, aby to zrobił - mówi Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków. - Pół roku temu właściciel zwrócił się do mnie z pytaniem, czy może przenieść budynki. Jeśli mam pewność, że w nowej lokalizacji będą bezpieczne, jest to możliwe. Ponieważ pojawiły się wątpliwości, poprosiłem o dodatkowe wyjaśnienia. Nie dostałem odpowiedzi i sprawa upadła - dodaje.

    Osoby, które kupiły wille, nie podpisywały z gminą żadnych zobowiązań odnośnie remontu. Mogą więc spokojnie czekać, aż budynki się rozpadną. Chyba, że Sejm przyjmie nowelizację ustawy o ochronie zabytków. - Wtedy mógłbym objąć ochroną również budynki będące w ewidencji - mówi Janczykowski. - Jakiś czas temu zgłosił się do mnie inwestor spoza Krakowa. Był gotowy postawić wille na swoim terenie i udostępnić je zwiedzającym. Ale to prywatna własność i nic nie mogę zrobić - rozkłada ręce.

    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo