Kraków: spór o szkolny skaner trafi do sądu

Krzysztof Sakowski
Zaczęło się od banalnego pytania do Barbary Bratek, dyrektorki szkoły podstawowej nr 51 w Krakowie, czy "posiada skaner lub urządzenie wielofunkcyjne z możliwością skanowania pism"? - W odpowiedzi usłyszałem, że nie jest to informacja publiczna - mówi Ireneusz Kowalkowski, mieszkaniec Krakowa. Kowalkowski złożył więc pismo w sekretariacie szkoły, ponownie domagając się odpowiedzi. Nie dostał.

- Zdecydowałem się złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z wnioskiem o zobowiązanie dyrektora szkoły do udzielenia mi informacji o skanerze - wyjaśnia. Skarga trafiła do sądu w poniedziałek. Barbara Bratek twierdzi, że informacja nie mogła zostać udzielona. - Nie jest prawdą, że utrudniam komukolwiek dostęp do informacji publicznej. W ubiegłym roku udzieliłam ich ok. 44. Musimy jednak zwracać baczną uwagę, jakie to informacje. Część chroni ustawa o ochronie danych osobowych, inne są objęte tajemnicą handlową - mówi.

Dyrektor Bratek twierdzi, że Ireneusz Kowalkowski zadał jej szereg pytań, które dotyczyczyły nie tylko posiadania przez szkołę skanera. - Przy czym kierował pytania do dyrektora placówki, a ja, jako dyrektor nie posiadam skanera, bo stanowi on majątek szkoły - odpowiada. Do kogo zatem powinien się zwrócić Kowalkowski z pismem? - Pytanie zostało postawione w niewłaściwy sposób. Powinien zapytać czy szkoła dysponuje majątkiem w postaci skanera, a nie czy dyrektor szkoły dysponuje skanerem - mówi.

Jesteśmy w posiadaniu pisma, które Ireneusz Kowalkowski skierował do szkoły. Znalazły się tam pytania m.in.: o nazwę producenta urządzenia, wartość czy o sposób jego wykorzystania. Reporter "Gazety Krakowskiej" zapytał więc wprost czy w szkole jest skaner? - Znajduje się on na wyposażeniu sali komputerowej - odpowiada szybko dyr. Bratek. Na pytanie czy warto uruchamiać machinę sądową, skoro tak łatwo można się porozumieć pani dyrektor przyznaje, że nie warto. - Zawsze żywiłam głębokie przekonanie, że najlepszym sposobem na wyjaśnienie wszelkich wątpliwości jest rozmowa. Trudno jest prowadzić dialog w atmosferze konfliktu i uszczypliwości - mówi.

Spór między dyrektorką szkoły a Ireneuszem Kowalkowskim ciągnie się od miesięcy. - Bronię tylko swojego prawa o dostępie do informacji publicznej - mówi Kowalkowski. - A informacja o skanerze jest publiczna - twierdzi. Z jego zdaniem zgadza się Jan Żądło, dyrektor wydziału edukacji. - To nie jest żadna tajemnica. Wiedza o majątku szkoły jest informacją publiczną - przyznaje. Zapowiada, że postara się wyjaśnić sprawę. - Zaproszę panią dyrektor do rozmów. Sprawa tak błaha jak posiadanie skanera przez szkołę nie powinna kończyć się w sądzie. Dotąd nie mieliśmy skarg na tę placówkę - mówi.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dyro
„Dyrektor szkoły” to organ szkoły. Organami szkoły są też: rada pedagogiczna, rada rodziców i samorząd uczniowski. Widać dyrektorka tego nie rozumie, albo nie chce zrozumieć. Pamiętać także należy, że w Krakowie dyrektorzy szkół są zarządcami majątku szkoły i oni reprezentują szkołę.
Jeżeli ktoś składa wniosek o udostępnienie informacji publicznej, to powinien go skierować do dyrektora szkoły i pytać o majątek, którym on zarządza. Jeżeli Kowalewski zapytał dyrektora szkoły o majątek dyrektora szkoły, to bez wątpienia pytał o majątek, którym ta dyrektorka zarządza. Jeżeli by spytał o majątek Barbary Bratek, to wtedy można by mówić o jej majątku prywatnym.
Jestem dyrektorem szkoły i wstyd mi za tą dyrektorkę. Nawet, gdyby dyrektorka Bratek miała prawnie rację, to normalnie, po ludzku, powinna podać informację o majątku szkoły (posiadaniu skanera), zwracając ewentualnie uwagę wnioskodawcy, że źle sformułował pytanie.
d
dyro
„Dyrektor szkoły” to organ szkoły. Organami szkoły są też: rada pedagogiczna, rada rodziców i samorząd uczniowski. Widać dyrektorka tego nie rozumie, albo nie chce zrozumieć. Pamiętać także należy, że w Krakowie dyrektorzy szkół są zarządcami majątku szkoły i oni reprezentują szkołę.
Jeżeli ktoś składa wniosek o udostępnienie informacji publicznej, to powinien go skierować do dyrektora szkoły i pytać o majątek, którym on zarządza. Jeżeli Kowalewski zapytał dyrektora szkoły o majątek dyrektora szkoły, to bez wątpienia pytał o majątek, którym ta dyrektorka zarządza. Jeżeli by spytał o majątek Barbary Bratek, to wtedy można by mówić o jej majątku prywatnym.
Jestem dyrektorem szkoły i wstyd mi za tą dyrektorkę. Nawet, gdyby dyrektorka Bratek miała prawnie rację, to normalnie, po ludzku, powinna podać informację o majątku szkoły (posiadaniu skanera), zwracając ewentualnie uwagę wnioskodawcy, że źle sformułował pytanie.
Dodaj ogłoszenie