Kraków: taxi-oszuści nie dają za wygraną

Piotr Rąpalski
Pseudotaksówkarze ustawiają na samochodzie szyld "Taxi" Adam Wojnar
Pseudotaksówkarze z rogu ulic Lubicz i Radziwiłłowskiej nie spuszczają z tonu. Mimo, że prokuratura jednemu z nich postawił już zarzut oszustwa, ci dalej ścigają swoje ofiary po sądach. Domagają się spłaty długów od naciągniętych klientów. Co więcej, piszą też skargi na urzędników miasta, którzy z nimi walczą.

Wczoraj w sądzie dla Krakowa Nowej Huty odbyła się sprawa, którą jeden z przewoźników Edward Z. wytoczył pani Agnieszce Dutce. Domaga się od niej aż 13,5 tys. zł! Kobieta wzięła kurs spod Hotelu Europejskiego na ul. św. Anny. Ok. 2 km. Z. policzył jej 134 zł. - Nie miałam tyle. Chciałam zapłacić połowę, ale nie wziął - mówi. - Nie chciał mnie puścić.

Pani Agnieszka nie zapłaciła. Przewoźnik dał kobiecie do podpisania tzw. poświadczenie zapłaty. Zapisano w nim, że jeśli w ciagu dwóch dni nie ureguluje opłaty za kurs, naliczane będą odsetki - 50 proc. za każdy dzień zwłoki. Dziś wynoszą 13,5 tys.

Kobieta liczyła, że podczas procesu Z. wycofa swoje żądania. Zrobił tak w przypadku wcześniejszej sprawy pana Piotra, który miał u niego 14 tys. długu. Teraz Z.żąda już od pana Piotra tylko zapłaty za przejazd.

W sprawie pani Agnieszki nie zamierza odpuścić. - Nieważne, że odsetki są wysokie. Ta pani wsiadając do taksówki, a później podpisując dokument, zawarła ze mną umowę - twierdzi. - Powołam świadków, którzy wykażą, że widoczny był cennik - dodaje. W samochodzie Z. znajduje się on na małych trójkątnych szybach za tylnymi drzwiami.

Sąd przepytywał kierowcę, skąd kobieta mogła wiedzieć, że jest przewoźnikiem. Nie miał na dachu koguta, ani naklejek na drzwiach. - Była tam tablica, która informowała o ankiecie, którą przeprowadzałem na temat taksówek - tłumaczył Z. Powszechnie wiadomo, że naciągacze ustawiają szyld "Taxi" nie dla prowadzenia badań, ale jako wabik na klientów.

Dostało się też urzędnikowi, który pomaga oszukanym. Naciągacze piszą na niego skargi do magistratu i rady miasta. Domagają się jego zwolnienia. Zarzucają utrudnianie dostępu do skarg oszukanych przez nich klientów i brak kompetencji.

Co na to sam zainteresowany? - To bezpodstawne oskarżenia. Panowie domagali się dokumentów od zaraz, a musimy je przygotować, aby chronić dane osobowe skarżących. Kserokopie skarg zostały im jednak przekazane - mówi Wiesław Szanduła, główny specjalista z wydziału ewidencji pojazdów i kierowców. Dodaje, że o tych przewoźnikach najlepiej świadczy kilkanaście wyroków sądowych za wykroczenia przeciwko klientom.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
s.

Skoro miejsca mają popyt, urządzić tam prawdziwe postoje taksówek, gdzie oszuści nie będą mieli prawa parkować. Miejsc parkingowych nie ubędzie bo obecnie i tak są zajmowane przez tych właśnie oszustów.

s
s.

Skoro miejsca mają popyt, urządzić tam prawdziwe postoje taksówek, gdzie oszuści nie będą mieli prawa parkować. Miejsc parkingowych nie ubędzie bo obecnie i tak są zajmowane przez tych właśnie oszustów.

Dodaj ogłoszenie