Kraków: udusił kompana w trakcie imprezy. Posiedzi 11 lat

Artur Drożdżak
Marcin Osman
35-letni Piotr E. dusił i śmiertelnie pobił kompana od kieliszka w jego mieszkaniu przy ul. Prostopadłej w Tarnowie. Teraz przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie mężczyzna usłyszał wyrok 11 lat więzienia. Orzeczenie jest prawomocne.

Do zdarzenia doszło 12 kwietniu ub.r., w święta wielkanocne. O godzinie 14 na komisariat policji zadzwoniła kobieta z bloku przy ul. Prostopadłej, informując o śmierci właściciela mieszkania, 50-letniego Wojciecha B. Na miejsce zdarzenia przyjechał lekarz pogotowia, który stwierdził zgon mężczyzny. Wojciech B. leżał na wersalce w pokoju, na jego głowie i poduszce widoczne były ślady krwi. Po chwili zjawili się policjanci i zatrzymali przebywające tam pijane osoby: Piotra E., Wojciecha K., Wacławę J. i Luizę Ch. Wcześniej po cichu zdążył się oddalić inny uczestnik libacji: Marian D. ps. "Grabarz", pracownik zakładu pogrzebowego. Jego też zatrzymano.

- Przyznaję się do pobicia gospodarza, ale nie miałem zamiaru pozbawiać go życia - powiedział Piotr E., bezrobotny ślusarz, w przeszłości karany za rozbój, groźby i oszustwa. Zakład karny opuścił nieco ponad dwa miesiące wcześniej. Zamieszkał u Wojciecha B. wraz z konkubiną Luizą Ch. Z relacji świadków wynikało, że to nietrzeźwy Piotr E. pierwszy zaczął się kłócić z gospodarzem. Oskarżył go o przestępstwo, którego nie było. - Ukradłeś mi pieniądze! - mężczyzna zarzucił Wojciechowi B. Miał też pretensje, że właściciel mieszkania źle odnosi się do jego dziewczyny. Wojciech B. zaprzeczał, ale gdy ruszył w kierunku swojego pokoju, został zaatakowany przez lokatora.

Dużo młodszy i silniejszy Piotr E. zadał mu kilka ciosów pięściami, przyduszał, kopał i bił po głowie. Wojciech B. wzywał pomocy, ale żadna z osób obecnych w mieszkaniu nie zareagowała. Gdy kilkadziesiąt minut później Luiza Ch. weszła do pokoju, zobaczyła Piotra E. klęczącego przy wersalce. Potem obudziła się 71-letnia Wacława J., która w drodze do łazienki zauważyła właściciela mieszkania leżącego w kałuży krwi. Natychmiast pobiegła do sąsiadki, by zaalarmować o zdarzeniu policję.

Sekcja zwłok wykazała, że Wojciech B. doznał obrażeń mózgu. Miał złamany nos, kość gnykową i krtani. Miał też ślady duszenia na szyi, ale przyczyną zgonu były obrażenia głowy. Sąd skazał Piotra E. nie za zabójstwo, lecz za ciężki uszczerbek na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć Wojciecha B. Za okoliczność łagodzącą przyjęto przyznanie się do winy, za obciążającą - działanie pod wpływem alkoholu i atak na Wojciecha B. z błahego powodu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie