Kryzys na granicy polsko-białoruskiej. Morawiecki: To masowa akcja, dobrze wyreżyserowana w Mińsku i w Moskwie

Aleksandra Kiełczykowska
Aleksandra Kiełczykowska

Wideo

Mamy do czynienia z sytuacjami, które oznaczają zorganizowaną akcję Łukaszenki, która ma doprowadzić do destabilizacji sytuacji na granicy - powiedział podczas poniedziałkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki.

Podczas konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki odniósł się do ostatnich wydarzeń przy granicy polsko-białoruskiej.

- Przeprowadziliśmy dokładną analizę sytuacji na granicy z Białorusią. Minionego weekendu dokonano bardzo tragicznego odkrycia. Doszło do tego, że osoby, które przekroczyły polską granicę na skutek hipotermii, wycieńczenia zmarły – mówił podczas konferencji premier Mateusz Morawiecki.

Zaznaczył, że służby starają się pomóc wszystkim, którzy przekroczyli polską granicę. - Uratowaliśmy życie ośmiu osobom, które zostały uwięzione w rozlewisku rzeki – przypomniał.

- Mamy do czynienia z sytuacjami, które oznaczają zorganizowaną akcję Łukaszenki, która ma doprowadzić do destabilizacji sytuacji na granicy – podkreślił Morawiecki.

Przekazał, że „we wrześniu było ponad 4 tysiące prób nielegalnego przekroczenia granicy”.

Akcja sterowana przez Mińsk i Moskwę

Premier podkreślił, że mamy do czynienia z „masową akcję wyreżyserowaną w Mińsku i Moskwie”. - Dysponujemy nagraniami z dronów, jesteśmy pewni, że osoby z terytorium Białorusi są przewożone do nagranicznych placówek białoruskiej straży granicznej. Tam są instruowane i są przewożone nad granicę polską – tłumaczył.

Dodał, że „niepokój budzi fakt, że Białoruś specjalnie w tym celu, by ten napór na granicę trwał, wprowadziła ruch bezwizowy z kilkoma krajami o wielkim potencjale nielegalnej emigracji.”

- Na tym etapie mogę stwierdzić, że to zorganizowany szturm na polską granicę. My się na pewno nie ugniemy, będziemy umacniać nasze instalacje obronne. (…) Tu chodzi o bezpieczeństwo Polski i o bezpieczeństwo i stabilność Unii Europejskiej podkreślił szef rządu.

Kamiński: Trwa napór migrantów na granicę

Głos podczas konferencji zabrał także szef MSWiA Mariusz Kamiński, który przekazał, że kryzys na polsko-białoruskiej granicy może trwać jeszcze wiele miesięcy.

- Władze Białorusi podjęły decyzję o ruchu bezwizowym z takimi państwami jak Pakistan, Jordania, Egipt. To są ogromne rezerwuary uchodźców, ludzi poszukujących lepszego życia na świecie – uszczegółowił wcześniejsze słowa premiera.

Szef MSWiA podkreślił, że ten napór „jest skutecznie powstrzymywany przez polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej”. Dodał, że siły na granicy będą zwiększone i w ciągu najbliższych dni 500 żołnierzy zostanie tam oddelegowanych.

Kamiński podał także informacje dotyczące zmarłego Irakijczyka, którego ciało znaleziono w sobotę 10 kilometrów od granicy z Litwą.

- W nawiązaniu do tragicznego incydentu chcę podać kilka informacji pochodzących od dwóch osób, które wraz z obywatelem Iraku, który zmarł, przekazali funkcjonariuszom policji i SG. Ci ludzie trafili w połowie września do Mińska, po kilkudniowym pobycie w hotelu mieli być przerzuceni na teren Niemiec przez polską granicę. Zostali przewiezieni do lasu, gdzie się pogubili. Próbowali wrócić do Mińska, ale zostali zatrzymani przez białoruskim pograniczników i doprowadzeni do granicy polskiej. Tam patrol polskiej straży granicznej powiedział, że to nielegalne i mają wracać –wyjaśnił.

Ciała trzech migrantów

W niedzielę po godzinie 17 Straż Graniczna poinformowała, że tego dnia w rejonie przygranicznym znaleziono zwłoki trzech osób.

"Dzisiaj tj.19.09 w rejonie przygranicznym z Białorusią znaleziono zwłoki trzech osób. Dalsze czynności w tej sprawie prowadzi prokuratura" – napisano na Twitterze.

Od początku września Straż Graniczna odnotowała już ponad 3,8 tysiąca prób nielegalnego przekroczenia granicy Polski z Białorusią.

W niedzielę wieczorem głos zabrał premier Mateusz Morawiecki, który poinformował, że znaleziono zwłoki trzech osób, które próbowały nielegalnie przekroczyć granicę, a po stronie białoruskiej ciało kobiety.

Szef rządu przekazał, że odbył rozmowę w tej sprawie z komendantem Głównym Straży Granicznej gen. Tomaszem Pragą oraz szefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariuszem Kamińskim. Dodał, że „na miejscu pracują służby i prokuratura, która wyjaśnia okoliczności tragicznego wydarzenia”.

„Należy zbadać ewentualny związek powyższych dramatycznych zdarzeń z dotychczasowymi białoruskimi prowokacyjnymi działaniami mającymi miejsce na naszej wschodniej granicy” – zaznaczył Morawiecki.

Imigranci błąkali się po lesie

Natomiast w sobotę w lasach w pobliżu miejscowości Giby straż graniczna odnalazła w sobotę zwłoki migranta. Ciało Irakijczyka odnaleziono ok. 10 km od granicy z Litwą.

Prawdopodobnie mężczyzna zmarł z wychłodzenia, na Suwalszczyźnie od kilku dni temperatura w nocy spada do 0 stopni.

W pobliżu przebywała dwójka innych uchodźców, którzy zostali zatrzymani przez policję i przewiezieni do szpitala.

W niedzielę rano funkcjonariusze straży granicznej, pożarnej, wojska i policją przeprowadzili akcję ratowniczą na bagnach w rozlewisku rzeki Supraśl przy granicy polsko-białoruskiej, gdzie ugrzęzło ośmiu imigrantów – pięć mężczyzn oraz trzy kobiety. Siedem imigrantów trafiło do szpitala, a jedna pozostała pod opieką straży granicznej.

Stan wyjątkowy

Od 2 września na terenie przygranicznego pasa w województwach podlaskim i lubelskim obowiązuje stan wyjątkowy, który obejmuje 183 miejscowości. Został wprowadzony na okres 30 dni jednak rządzący nie wykluczają wydłużenia go, jeśli będzie to konieczne.

Rząd uzasadniając wprowadzenie stanu wyjątkowego argumentował, że reżim Aleksandra Łukaszenki wykorzystuje imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afganistanu w celach politycznych. Władze Białorusi mają przerzucać migrantów na granice Polski, Litwy oraz Łotwy, by wywrzeć presję na Unii Europejskiej i wymusić zniesienie sankcji nałożonych na Białoruś po sfałszowanych wyborach prezydenckich z sierpnia 2020 roku i brutalnym tłumieniu protestów.

Materiał oryginalny: Kryzys na granicy polsko-białoruskiej. Morawiecki: To masowa akcja, dobrze wyreżyserowana w Mińsku i w Moskwie - Polska Times

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Darek
Mam FLIR-a ale chciałbym zobaczyć jak u nich działa np takie cudo:

https://spy-optic.pl/lornetki-noktowizyjne/389-cyfrowa-lornetka-noktowizyjna-electrooptic-fortis-33-zoom-z-lokalizacja-gps-6411119918553.html
A
AB
Poliniacy myśleli, że już są w Grodnie i razem z banderowcami idą bramą smoleńską na Moskwę, a tu na granicy polsko-białoruskiej jest więcej wojska niż w całej Białorusi. Nie można wysłać opozycjonistów i zorganizować majdanu. W Londynie, Waszyngtonie, Tel Awiwie i Kijowie nie będą zadowoleni.
G
Gość
Gdzie Antoni? On to dopiero dałby popalić Łukaszence. Ciągle słyszę o jakiejś wojnie hybrydowej. Gdzie więc działania odwetowe? Wejść w głąb Białorusi, pogonić ich z 50 km, pozyskać Grodno a nie że Łukaszenka straszy zaborem Białostocczyzny. To nic że za Łukaszenką stoi Putin, za nami stoi USA i UE. oczywiście to prześmiewcza ironia ale jak słuchałem "De***" na forum ONZ to tak mówił jakbyśmy naprawdę byli w stanie wojny z Białorusią. Okazało by się też że tak naprawdę nie mamy sojuszników jak w 1939. UE umyła by ręce pozbywając się krnąbrnej Polski która chce tylko kasy i nic więcej a USA tak samo, w 48h by wylecieli i zostawili nawet swój sprzęt jak w Afganistanie bo też mamy u nich obecnie niskie notowania.
A
AB
Białoruś będzie istniała tak długo, jak długo Łukaszenka będzie rządził. Jeśli odejdzie to czeka ich taki sam los jak Polskę. Stanie się republiką bananową i państwem teoretycznym.
Dodaj ogłoszenie