Lekarze z Krynicy będą się tłumaczyć

Iwona Kamieńska
Po dwóch latach zakończy się śledztwo w sprawie śmiertelnego wypadku kolonisty, który zdarzył się w Szczawniku w lipcu 2008 r. Prokuratura w Muszynie ma komplet opinii biegłych, niezbędnych do zamknięcia postępowania. Śledczy zapowiadają finał swojej pracy na czerwiec. Wyjaśnianie okoliczności tragedii na długo utknęło w martwym punkcie z powodu oczekiwania na opinię biegłych medycyny sądowej, których poproszono o ocenę akcji ratunkowej.

Pierwsza opinia - jak stwierdzili prokuratorzy - była niekompletna i nie dawała podstaw do postawienia komukolwiek zarzutów, choć wskazywała na nieprawidłowości w akcji ratowania życia chłopca. W tej sytuacji poproszono o uzupełnienie dokumentu o konkrety - kto dokładnie i w którym momencie popełnił błąd. Konkrety dotarły do Muszyny pocztą tuż po świętach. Na razie znają je tylko prokuratorzy. Niebawem usłyszą je lekarze. Mogą się spodziewać zarzutów nieumyślnego narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia.

- Biegli stwierdzili, że podczas akcji ratowania życia chłopca doszło do zaniedbań. Popełniono je przede wszystkim w krynickim szpitalu na etapie diagnozy i leczenia oraz na etapie przewozu dziecka do Nowego Sącza. Chodzi więc także o personel pogotowia. Zdaniem biegłych nieprawidłowe działania i zaniechania, o których mowa w opinii, naraziły pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia - powiedział nam Ludwik Huzior, prokurator rejonowy z Muszyny.

Sprawę śmierci Kamila opisywaliśmy wielokrotnie. Wypadek, który analizują prokuratorzy, zdarzył się 15 lipca 2008 r., około godz. 13.20. Kamil - kolonista z Ostrowca Świętokrzyskiego - rozbujał stalową bramkę stojącą na podmokłym boisku. Runęła na niego, uderzając w okolice klatki piersiowej. Chłopiec z urazem serca około godz. 14.10 trafił do szpitala w Krynicy. Tam został zdiagnozowany, lekarze okazali się jednak bezradni. Pacjent żył jeszcze ponad cztery godziny. Wieziono go karetką do Nowego Sącza. Około godz. 18 zmarł.

Co można było zrobić, czego nie uczyniono, aby ratować życie dziecka - tego dowiemy się w czerwcu.
- Sprawa potrwa jeszcze choćby z tej przyczyny, że każda z przesłuchanych przez nas osób spośród personelu medycznego może złożyć na tym etapie wnioski dowodowe. Dotyczy to wszystkich, którzy brali udział w udzielaniu pomocy Kamilowi w szpitalu w Krynicy oraz załogi pogotowia ratunkowego - mówi prok. Huzior.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie