,,List od Śmierci: gdy już przyjdę, Ty dalej będziesz żył w każdym spotkanym człowieku" - felieton Krystyna Trzupek

Krystyna Trzupek
Krystyna Trzupek
@kasiagrabowska.photography
Udostępnij:
- Mówią o mnie Biała Dama. Zupełnie nie rozumiem dlaczego rysują mnie z kosą na ramieniu i kapturem na głowie. Nie jestem potworem. Nie musisz się mnie bać. Poznaj moją historię... Posłuchaj...

Najczęściej puka do domów, gdzie mieszkają ludzie o siwych włosach i pomarszczonych dłoniach. Uśmiecha się do nich już z daleka, a oni patrzą tęsknym wzrokiem wstecz, ale nie wzbraniają się przed nią i drogą, w którą ruszą. Gdy się zbliża, wolno wstają na skrzypiących nogach ze skrzypiących krzeseł. Patrzą na nią przy tym szklistymi oczyma i opowiadają jej po drodze całe swoje życie.

Często przychodzi do szpitali. Podchodzi z wielką czułością do leżących na białych salach. Powoli odpina wszystkie rurki, kabelki, wenflony. Głaszcze ich po wyschniętych policzkach, ociera pot z czoła, ubiera kapcie na nogi, pomaga wstać z wysokich łóżek. Mijają spokojnie lekarzy i pielęgniarki, którzy na dźwięk piszczącej aparatury biegną do sali. Krok za krokiem schodzą z kolejnych pięter, trzymając się poręczy. Za drzwiami będzie już tylko światło.

Co jakiś czas odwiedza ludzi samotnych. Długo siedzi z nimi w pustym pokoju i tak rozmawiają. O wszystkim i o niczym. Czeka cierpliwie, aż może ktoś przyjdzie, by uścisnąć jeszcze ciepłą dłoń swojego towarzysza. Zostawia uchylone drzwi, nasłuchuje, wygląda przez okno. Zdarza się, że ktoś przychodzi. Ale częściej po kilku godzinach ruszają w drogę, bez pożegnania. Ściska wtedy za rękę swego towarzysza, który do serca przytula sfatygowane czyjeś zdjęcie. Udaje, że tego nie widzi, by go nie zawstydzać.

Zdarza się, że zagląda do dziecięcych pokoi. Tłumaczy ich mieszkańcom, że tam, gdzie pójdą będą mieli lepiej. Wierzą jej na słowo. Zadziwiają mądrością. Im są mniejsi, tym mniej się jej boją. Czasem przychodzi na kilka dni wcześniej przed ich wspólną drogą. Nuci kołysanki przed snem, tuli do snu, opowiada bajki o wiecznej wiośnie i słońcu, które nigdy nie zachodzi. Dzięki temu w dniu podróży ufnie podają jej rączkę. Czasem prowadzi je za rękę, czasem niesie w ramionach. Zaświeca przed nimi światło, kiedy boją się ciemności.

Bywa i tak, że zostaje wezwana nagle. Wcale nie planowała tego wyjazdu. Ścigają się wtedy z nią karetki pogotowia i strażacy. Cicho stoi z boku, podczas ich usilnych starań, by przywrócić komuś życie. Klepie ich wtedy z szacunkiem po ramieniu, ale wie, że ich wysiłek jest daremny. Często oni już idą, a ratownicy jeszcze nie składają broni.

Najrzadziej wzywają ją ci, którzy sami zadecydowali, że chcą ją już spotkać. Sami wybrali dzień i godzinę. Gdy ich spotyka, obejmuje najmocniej, jak potrafi, długo głaszcze po włosach, ociera łzy. A oni wtuleni w jej ramiona godzinami wypłakują swój ból, samotność i to, co zrobili. W takich chwilach nic nie mówi, w milczeniu chwytają się za dłonie i w takiej ciszy idą. Wolniutko. Nikogo nie popędza. Każdy ma swoje tempo.

,,Widzisz? Nie jestem taka straszna. Nie bój się, gdy mój cień pojawi się na progu twej izdebki. Nie obrażaj się na mnie na śmierć. Pamiętaj, że nawet, gdy już przyjdę, Ty dalej będziesz żył w każdym spotkanym przez Ciebie człowieku. Tylko o jedno Cię proszę. Żyj dobrze". Śmierć.

Rafał Jackiewicz: Teraz został mi już tylko cyrk...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie