Macierewicz wciąż nieposkromiony. Tym razem pokonał prezydenta

Witold Głowacki, Twitter: @WitoldGlowacki
Antoni Macierewicz po raz kolejny pokazał, że w całym rządzie Beaty Szydło to właśnie on ma największą autonomię
Antoni Macierewicz po raz kolejny pokazał, że w całym rządzie Beaty Szydło to właśnie on ma największą autonomię Adam Guz
Piątkowe spotkanie w BBN miało rozwiać wątpliwości prezydenta co do działań szefa MON. Zakończyło się jednak samotną konferencją Andrzeja Dudy. Potem przyszedł jeszcze czas na kwaśny komentarz prezesa PiS.

Antoni Macierewicz znów pokazał, że w całym obozie władzy nie ma na niego mocnych. Tym razem próbę sił z ministrem obrony narodowej przegrał prezydent Andrzej Duda. A prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński wcale nie wygląda na zdziwionego tym faktem.

Czytaj także: 10 najsilniejszych polityków obozu władzy. Kto jest kim?

Lista kontrowersyjnych działań i wypowiedzi Antoniego Macierewicza jako ministra obrony jest naprawdę długa. Na samym początku urzędowania „szturm” na Centrum Kontrwywiadu NATO. Potem spóźnione, anulowane lub odwlekane przetargi na sprzęt i uzbrojenie armii. Fala dymisji najwyższych dowódców sił zbrojnych, odejścia generałów i wyższych oficerów. Dziwne decyzje personalne - i jeszcze dziwniejsze układy panujące w tej chwili w MON. I w ostatnich dniach decyzja o stopniowym wycofywaniu się Polski z udziału w Eurokorpusie i związany z nią chaos informacyjny. To wszystko uchodziło Macierewiczowi na sucho, szef MON wydawał się absolutnie impregnowany na wszelkie sugestie i napomnienia płynące również z wewnątrz obozu władzy. Mnóstwo problemów przysporzył MON, rządowi i PiS były rzecznik resortu Bartłomiej Misiewicz. Tu Antoni Macierewicz okazał się wyjątkowo oporny na różne formy perswazji - od rozmów z premier Szydło po wywiady Jarosława Kaczyńskiego, w których dawał on wyraz swojemu niezadowoleniu z kolejnych wybryków Misiewicza. Ostatecznie nawet dziś nie jest jasne, jaki właściwie jest status zawodowy Misiewicza - czy nadal pracuje on w MON lub podległych mu strukturach. Na pytania o to nie potrafił odpowiedzieć m.in. rzecznik rządu Rafał Bochenek, a sama premier Beata Szydło zapewniła jedynie, że „nie pełni on już żadnych kierowniczych stanowisk”. Trudno o lepszy dowód na to, że minister Antoni Macierewicz cieszy się w obrębie rządu i partii rządzącej naprawdę daleko posuniętą autonomią.

Kiedy więc w połowie marca prezydent Andrzej Duda wystosował do Antoniego Macierewicza dwa oficjalne (i od razu upublicznione) listy, wydawać się mogło, że zwierzchnik sił zbrojnych postanowił w końcu zainterweniować w kwestii działań ministra obrony.

Pierwszy list prezydenta dotyczył nieobsadzonych stanowisk attaché wojskowego, m.in. w Wielkiej Brytanii i USA, a także w kilku innych krajach. Prezydent napisał, że oczekuje tu od MON i jego szefa natychmiastowych działań. W drugim liście Duda zażądał natomiast szczegółowych informacji na temat tworzenia Wielonarodowego Dowództwa Dywizji Północ-Wschód w Elblągu. To dowództwo ma koordynować działania batalionowych grup bojowych na wschodniej flance NATO, która z polskiego punktu widzenia ma znaczenie absolutnie strategiczne.

Czytaj także: Romuald Szeremietiew: Polska jest nadal bez strategii obronnej. Eurokorpus to sprawa drugorzędna

Obie kwestie budzące wątpliwości prezydenta - i ataszatów wojskowych, i natowskiego dowództwa w Elblągu - to oczywiście sprawy o wcale niemałym ciężarze gatunkowych. Ale w żadnym z listów Duda nie poruszył tematów budzących te najpoważniejsze kontrowersje. Prezydent nie zapytał o falę odejść generałów i wysokich oficerów z armii. Nie odniósł się też w listach ani słowem do polityki kadrowej MON. Nie wymienił nazwiska Misiewicz. Słowem, nie zrobił nic, co mogłoby zostać uznane przez Antoniego Macierewicza za jakikolwiek bardziej frontalny atak.

A jednak samo wystosowanie do Antoniego Macierewicza obu listów zostało powszechnie uznane za ostateczny sygnał, że na linii Pałac Prezydencki - MON zaczęło iskrzyć. I że prezydent postanowił się upomnieć o prawa zwierzchnika sił zbrojnych.

Macierewicz odpisał Dudzie na oba listy. W odpowiedzi na pierwszy zapewnił, że kandydaci na attaché wojskowych zostali już wybrani, a ich powołanie opóźniają jedynie procedury sprawdzeniowe przeprowadzane przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. W drugiej odpowiedzi szef MON zadeklarował, że dowództwo w Elblągu osiągnie gotowość terminowo „lub z niewielkim przesunięciem czasowym, niemającym wpływu na powodzenie całego projektu”. Obie te odpowiedzi - przyznajmy, dość ogólnikowe - nie spełniły oczekiwań prezydenta. - Pan prezydent nie jest usatysfakcjonowany odpowiedziami pana ministra Antoniego Macierewicza. Tym samym nosi się z zamiarem kontynuowania tej korespondencji - mówił wtedy Marek Magierowski, dyrektor prezydenckiego biura prasowego.
- Biuro Bezpieczeństwa Narodowego w imieniu pana prezydenta Andrzeja Dudy skieruje oficjalne zaproszenie do pana ministra Macierewicza, by pan prezydent mógł osobiście z panem ministrem porozmawiać - mówił też Magierowski, trochę tak, jakby zapowiadał zaproszenie przez Andrzeja Dudę prezydenta innego kraju albo przynajmniej szefa opozycyjnej partii.

W piątek spotkanie się odbyło. I rzeczywiście Macierewicz składał Dudzie tę wizytę trochę jak przedstawiciel innego państwa, a media relacjonowały nawet samo powitanie - przypomnijmy zaś, że chodzi o spotkanie ministra obrony narodowej ze zwierzchnikiem sił zbrojnych w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego w obecności grona urzędników i wysokich oficerów. Coś, co wydawać się powinno sytuacją więcej niż rutynową, urosło do rangi wydarzenia niezwykłej wagi. Już samo to świadczy o pewnej nietypowości relacji prezydenta Dudy z ministrem Macierewiczem.

Czytaj także: Prezydent Andrzej Duda: Zatrudnienie Misiewicza w MON nie jest poważną sytuacją

Ba, prócz spotkania w szerszym gronie elementem tej oficjalnej wizyty ministra na prezydenckim terenie była nawet osobna rozmowa w cztery oczy. Nie obyło się bez symbolicznej sceny - obaj panowie próbowali nawzajem przepuścić się w drzwiach, wchodząc do Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W końcu to prezydentowi „udało się” utrzymać rolę gospodarza i puścić przodem Macierewicza. „Gość w dom, Bóg w dom” - powiedział Duda, przepuszczając Macierewicza.

Ostatecznie jednak spotkanie zakończyło się samotną konferencją prasową prezydenta, znów trochę jak po nieudanej wizycie międzynarodowej. „Jestem zadowolony z tej odprawy” - mówił Duda. Ale Macierewicz nie wystąpił obok niego - trudno powiedzieć, czy chodzi tu o brak „zadowolenia z odprawy”, czy o coś innego.

- Relacje prezydenta z szefem MON są takie, jak przewiduje konstytucja. Gdyby była wspólna konferencja, toby państwo pytali, dlaczego wspólna konferencja - mówiła o tym w Radiu Zet szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska.

Dudzie za wysyłanie listów do MON dostało się natomiast od Jarosława Kaczyńskiego. - Ja też się nie mogę temu nadziwić. Polityka epistolarna mi nie odpowiada. Prezydent ma konstytucyjne uprawnienia, jeśli chodzi o siły zbrojne i jest ich zwierzchnikiem - mówił Kaczyński w rozmowie z RMF FM. Przy okazji prezes PiS stwierdził też, że „będzie oczekiwał od swoich współpracowników”, by okazywali należyty szacunek prezydentowi. Kilka zdań… i tyle upokorzeń. Po pierwsze, Kaczyński podał w wątpliwość, czy Duda wypełnia swą rolę zwierzchnika sił zbrojnych. Po drugie, potępił „politykę epistolarną”. Po trzecie, szef PiS publicznie uznał, że autorytet prezydenta jest na tyle słaby, że musi podbudowywać go własnym. I to w oczach „swoich współpracowników”.

W zupełnie innym tonie mówił natomiast Kaczyński o szefie MON. Macierewicz otrzymał od prezesa PiS swoiste wotum zaufania. - Antoni Macierewicz to człowiek, który w ciągu 40 lat swojej drogi politycznej zrobił wiele rzeczy, które wydawały się niemożliwe. To człowiek, który ma w sobie wiele cech, które mają ludzie bardzo silni, pewnej ekstrawagancji. Będę oczekiwał, żeby ta ekstrawagancja została ograniczona. Armia wymagała daleko idących zmian. I sądzę, że nie ma człowieka, który by równie konsekwentnie je wcielał, jak Macierewicz - powiedział w tej samej rozmowie Kaczyński. „Ekstrawagancja” - trudno o bardziej dyplomatyczne sformułowanie.

Czytaj także: Mariusz Błaszczak: UE nie może nam narzucić przyjmowania uchodźców

Pamiętajmy o roli Jarosława Kaczyńskiego w obozie władzy. Słowa prezesa PiS wydają się więc rodzajem werdyktu rozstrzygającego wynik starcia Andrzeja Dudy z Antonim Macierewiczem.

Tym razem to prezydent znalazł się na łopatkach. Czy będzie jeszcze próbował upomnieć się o należną zwierzchnikowi sił zbrojnych kontrolę nad niektórymi poczynaniami resortu? 12 kwietnia odbędzie się doroczna odprawa z kierownictwem Ministerstwa Obrony Narodowej, w której tradycyjnie bierze udział prezydent jako zwierzchnik sił zbrojnych. Być może właśnie po tej odprawie dowiemy się, czy Andrzej Duda ma jeszcze siłę do kolejnych zmagań z Antonim Macierewiczem.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Materiał oryginalny: Macierewicz wciąż nieposkromiony. Tym razem pokonał prezydenta - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

n
nvncvc

Przykład takiego faceta pokazuje czym jest ta tzw. demokracja. Jeden dureń może robić co chce ( w odpowiednich warunkach), a reszta to może mu naskoczyć. Taka zdolność do życia w upodleniu, jaskrawo sprzeczna jest z głoszonymi tu dumnie hasłami O Bogu, honorze i ojczyźnie. No i nie powinna odpowiadać temu "narodowi panów", w 99% z czworaków.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3