Małopolska: będą unijne fundusze dla powodzian z firmą

Piotr Odorczuk
Agata Oracz straciła stolarnię. Może się starać o kasę z Unii
Agata Oracz straciła stolarnię. Może się starać o kasę z Unii Arkadiusz Arendowski
Żywioł zabrał Agacie Oracz z Bartkowej (pow. nowosądecki) dom i źródło utrzymania. Jedno osuwisko zniszczyło jej stolarnię, drugie dom. - Chciałabym jak najszybciej odbudować stolarnię, bo nie mam z czego żyć - mówi kobieta. Po wczorajszej decyzji władz województwa otwiera się dla niej furtka do ubiegania się po pomoc unijną.

Władze regionu wzięły sobie do serca słowa wojewody Stanisława Kracika, który prosił o wykorzystanie funduszy unijnych na pomoc dla powodzian i poszkodowanych przez osuwiska. Wczoraj ogłoszono, że z unijnej kasy na pomoc zostanie przekazane 70 mln zł. Tyle że to pieniądze z... puli dla przedsiębiorców. Aby dostać dofinansowanie, trzeba prowadzić dzialalność gospodarczą.

- To jedyny sposób na przekazanie tych pieniędzy potrzebującym - mówi wicemarszałek Małopolski Roman Ciepiela. - Przy rozdzielaniu unijnych fiunduszy obowiązują procedury, których nie da się przeskoczyć.
30 mln zł na ten cel ma pochodzić z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (priorytet 6.2). Normalnie jest on przewidziany jako wsparcie dla ludzi zakładających działalność. Przedsiębiorca składa wniosek wraz ze szkicem biznesplanu i czeka na ocenę. Może dostać 40 tys. zł jednorazowej dotacji i przez rok pobierać wsparcie pomostowe w wysokości 800 zł miesięcznie.

Ciepiela obiecuje, że wnioski powodzian będą traktowane w sposób wyjątkowy. Ludzie poszkodowani przez powódź lub osuwiska mogą liczyć na dodatkowe punkty przy ocenie projektu, co w zasadzie gwarantuje otrzymanie pieniędzy. - Dodatkowych punktów będzie na tyle dużo, że ofiary powodzi i osuwisk w pierwszej kolejności będą otrzymywały dotacje - mówi Ciepiela. Pieniędzy starczy dla ok. 800 osób. Wicemarszałek dodaje też, że jeżeli ktoś nie jest w stanie sam założyć dzialalności, to może poprosić np. kogoś z rodziny czy nawet sąsiada.

Powodzianie chwalą ten pomysł. - To warte rozważenia - mówi Paweł Suś z Czasławia (pow. myślenicki). Jego rodzice stracili dom. Teraz pomaga im ułożyć życie na nowo. - Jestem gotowy założyć firmę, żeby uzyskać dla nich te pieniądze - dodaje.

Na wsparcie mogą też liczyć ci, którzy już mają swoje firmy. Zarząd województwa zdecydował bowiem o ogłoszeniu dodatkowego konkursu dla poszkodowanych. Do podziału będzie 40 mln zł z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. To ma być wsparcie dla już działających przedsiębiorców, którzy stracili choć część swoich zakładów, maszyn czy firmowego mienia.

Agacie Oracz taka możliwość spada jak z nieba. - Bardzo się cieszę, to fajnie, że ktoś o tym pomyślał - mówi Oracz. - Sama myślałam, żeby o to zapytać. Może się uda i odbuduję stolarnię? Fakt, że pomysł władz województwa jest oryginalny, potwierdza Anatol Władyka z Małopolskiego Instytutu Samorządu Terytorialnego i Administracji. - Sytuacja jest wyjątkowa, dlatego należy reagować nietypowo - przyznaje.

Jednak dodaje, że pomysł, by zakładać działalność tylko po to, by uzyskać pomoc, może wyglądać jak przyzwolenie władz na kombinowanie i próbę ominięcia przepisów - mimo że cel jest uzasadniony i szczytny. - To propozycja dla ludzi przedsiębiorczych i jedyny sposób na uzyskanie tych pieniędzy - ripostuje Roman Ciepiela.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie