Małopolska: pierwsza dymisja za pęknięte wały

Piotr Odorczuk
Andrzej Banaś
Adam Cebula, jeden z dyrektorów Małopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych (MZMiUW) podał się wczoraj do dymisji. Wcześniej MZMiUW, który zarządza wałami przeciwpowodziowymi w Małopolsce, był oskarżany o opieszałość w łataniu wyrw w wałach na Wiśle i Uszwicy w powiecie tarnowskim.

W efekcie nieosłonięte wioski takie jak Wola Rogowska zalała druga fala powodziowa, a ludzie musieli być ewakuowani ze swoich domów po raz drugi. - Odszedłem na własną prośbę, a rezygnacja została przyjęta - tłumaczy Adam Cebula, który był zastępcą dyrektora MZMiUW odpowiedzialnym za utrzymanie wód i urządzeń wodnych.

- Jestem już zmęczony ciągłymi atakami polityków i mediów. Wiem, że zmiany w MZMiUW są oczekiwane, dlatego uznałem, że nie ma sensu, bym dalej był dyrektorem - dodaje Cebula. Wyjaśnia też, że jego pracownicy robili wszystko, co w ich mocy, by wygrać z żywiołem. - Zaniedbania w gospodarce wodnej są kilkunastoletnie. W tym momencie naprawy i modernizacji wymaga 800 km obwałowań, co będzie kosztować 2 mld zł - mówi pracujący w MZMiUW od 1989 r. Cebula.

Zmian w Zarządzie Melioracji wyraźnie domagał się minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller. Podczas wizyty w zalanej Woli Rogowskiej powiedział, że "niestety nie widzi tu żadnego gospodarza". Miller nie krył niezadowolenia. Na jego polecenie wojewoda małopolski Stanisław Kracik wszczął postępowanie wyjaśniające.

- Przyglądamy się minuta po minucie co zostało zrobione, a co nie - mówi Kracik. Dokładną informację na ten temat przedstawi on małopolskim radnym w piątek na nadzwyczajnej, poświęconej powodzi sesji sejmiku. - W mojej ocenie nie wykorzystano czasu między pierwszą a drugą falą powodziową - mówi wojewoda. - Istotne jest to, że w innych miejscach dało się założyć opaski na pękniętych wałach, a w Woli Rogowskiej nie.

Zarówno wojewoda Kracik jak i minister Miller liczą na zmiany osobowe w MZMiUW. Otwarcie winią obecną dyrekcję Małopolskiego Zarządu Melioracji za błędne i zbyt późne decyzje. MZMiUW tłumaczył, że naprawa przerwanych wałów w zaledwie tydzień była niemożliwa, zwłaszcza że na terenie wokół nich wciąż stała woda, a grunt był rozmokły. Kolejnym czynnikiem, który miał blokować MZMiUW, był też brak funduszy.

Po korytarzach urzędu marszałkowskiego krąży też plotka, że do dymisji podać się ma dyrektor MZMiUW Bogusław Borowski. Ten ją jednak dementuje. - Na razie nie myślę o swojej przyszłości. Bardziej zajmuje mnie łatanie wałów w Wietrzychowicach - mówi Borowski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie