Małopolska: powodzianie wciąż czekają na zapomogi

M. Pawłowska, M. Więcek
Adam Bernacik wciąż czeka na pomoc finansową po powodzi
Adam Bernacik wciąż czeka na pomoc finansową po powodzi Monika Pawłowska
W mediach bardzo dobrze to brzmi - do 6 tys. zł na pomoc doraźną, do 100 tys. zł na remont. Wszystko będzie wypłacane błyskawicznie, a procedury mają być maksymalnie uproszczone. Takie deklaracje składają premier i minister spraw wewnętrznych. Rzeczywistość wygląda inaczej: większość poszkodowanych przez powódź jest zdezorientowana.

Urzędnicy zmieniają wersje co do potrzebnych do wypełnienia dokumentów. A ludzie nie wiedzą, gdzie mają się zgłosić, na jakie kwoty i kiedy mogą liczyć. Barbara Kokoszka do swojego domu nie może wrócić. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego zdecydował, że przebywanie w budynku stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia. Ulitował się nad nią proboszcz - kobieta znalazła tymczasowe schronienie w starej plebanii. Władze na razie pomogły symbolicznie.

- Otrzymaliśmy jedynie 1 tys. zł z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gnojniku - mówi pani Barbara. Urzędnicy chodzili po gminie i sprawdzali, jaka jest sytuacja. Robili notatki. - Ale z moją rodziną nikt jeszcze nie rozmawiał - podkreśla kobieta. Urzędnicy odwiedzili za to Adama Bernacika, mieszkań-ca podoświęcimskich Dworów II. Jednak z tej wizyty na razie niewiele wynikło. - Dwa dni temu przyszedł nasz sołtys z panią z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Spisali straty, poinformowali, że musimy dostarczyć zaświadczenie o zarobkach, i na tym się skończyło.

Joanna Sieradzka, rzeczniczka wojewody małopolskiego, który koordynuje pomoc dla powodzian, przyznaje, że pomoc dla powodzian jest rolą lokalnych władz: wójta, burmistrza. Jednak osoby dotknięte przez powódź muszą same w lokalnych samorządach złożyć wniosek o zapomogę. Urzędnicy przekażą papiery do wojewody, który rozdziela pieniądze.

- Samorządowcy naprawdę ciężko pracują - zapewnia Sieradzka. I dodaje, że być może gdzieniegdzie pojawiają się problemy. - Wtedy trzeba się zwrócić do gminy o wyjaśnienia i pomoc - mówi. W czwartek kilkudziesięciu pracowników urzędu wojewódzkiego odwiedziło wszystkie zalane gminy w Małopolsce - łącznie 148. Tłumaczyli lokalnym urzędnikom, jak udzielać pomocy powodzianom.

Podkreślali, że w takich przypadkach obowiązuje uproszczona procedura i że petent ma do wypełnienia jedynie krótki, jednostronicowy formularz. Takie szkolenia są potrzebne: jak potwierdza Joanna Sieradzka, żeby dostać do 6 tys. zł podstawowej zapomogi, nie jest potrzebne zaświadczenie o zarobkach, które urzędniczka kazała złożyć mieszkańcowi Dworów. I dodaje, że jeśli ktoś jest niezadowolony z działania lokalnych władz, może złożyć pisemną skargę do wojewody.

Współpraca Edyta Tkacz__

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Obywatel
Ty nie podróżuj po Gnojniku,przyjedź na Dwory II to zobaczysz,po co tak daleko szukasz prawdy,jesteś Pani lokalną osobą,przyjedź i zobacz,powiedz szefowi,że chcesz napisać cos o swoich ludziach
z
zalany rozgorycznony
Nie jest prawdą obietnica, że poszkodowani w zalaniu, podtopieniu otrzymają bez weryfikacji 6 tys. zł na usuwanie szkód. W dalszym ciągu komisja wizytująca wypytuje o dochody, oszczędności, czy ma się ubezpieczenie i tłumaczy się, że to nie całkiem tak do końca jest prawda z tą kwotą 6 tys. zł. Komisja patrzy na problem z punktu widzenia Opieki Społecznej (czyli, że osoby mało zamożne powinny otrzymać taką pomoc), a przecież Premier mówił w mediach, że nie ma znaczenia dochód, ubezpieczenie, a sam fakt podtopienia i konieczności remontu pomieszczeń. I kto tu oszukuje, pomoc społeczna?, Premier?
Dodaj ogłoszenie