Miejsce w Domu Pomocy Społecznej oznacza startę ukochanego zwierzaka?

Magda HejdaZaktualizowano 
Osoby starające się o przyjęcie do DPS z góry zakładają, że nie dostaną zgody na zabranie psa lub kota.

Kilka miesięcy temu opisałam historię smutnej wspólnoty losu ludzi i zwierząt. Andrzej Zawiski mieszkał z siostrą i ukochanym psem Maksiem. Siedem lat temu starszemu panu lekarze amputowali nogę. Po śmierci siostry Andrzej trafił do domu pomocy społecznej. Wcześniej musiał pozbyć się czworonożnego przyjaciela, który od dziewięciu lat nie odstępował go na krok.

Ciche dramaty

Kiedy na antenie TVP Kraków prowadziłam program "Kundel bury i kocury", wielokrotnie odbierałam telefony od zrozpaczonych, starych ludzi zmuszonych do dokonania dramatycznego wyboru. Błagali, żeby znaleźć ukochanemu zwierzakowi dom. Dla nich to była najdroższa istota, dla innych ludzi stary, brzydki, niedowidzący pies albo kot. Dzięki pomocy telewidzów udawało się zadbać o dobrą, godną starość dla sędziwych zwierzaków. Rozłączeni przyjaciele tęsknili, ale opiekun przynajmniej nie zadręczał się, że skazał swojego niedołężnego przyjaciela na odchodzenie w azylu.

Przepisy

Dom pomocy społecznej to nie szpital, choć i u nas w szpitalach dziecięcych zdarza się dogoterapia. DPS to nie przechowalnia, tylko dom dla starych ludzi, ostatni i jedyny, jaki mają. Dlaczego przeprowadzając się do niego, większość seniorów musi pozbyć się czworonożnego powiernika radości i smutków, który daje siłę, by żyć? O tym, czy można mieć zwierzaka w DPS, decyduje wewnętrzny regulamin placówki.

Elżbieta Kuras, rzecznik prasowy Sanepidu w Krakowie, mówi: - Nie ma ogólnych przepisów sanitarnych odnoszących się do posiadania zwierząt przez pensjonariuszy DPS. Bezwzględny zakaz wstępu dla zwierząt obowiązuje tylko w pomieszczeniach, w których przygotowuje się posiłki.

Z zestawienia, które dostałam od Marty Chechelskiej - rzecznika prasowego krakowskiego MOPS-u, wynika, że w niektórych placówkach można mieć zwierzaka. Bezwzględny zakaz wprowadzono w DPS-ach: przy ul. Helclów, Kluzeka, Sołtysowskiej, Krakowskiej, Radziwiłłowskiej, na os. Szkolnym i w Podgórkach Tynieckich. W pozostałych domach można mieć czworonoga, ale pod pewnymi warunkami. Paradoks polega na tym, że dom, w którym mieszka Andrzej Zawiski, jest na liście placówek, w których można mieszkać z małym psem.

Anna i Usia

Jedynym miejscem na terenie całego Krakowa, w którym pensjonariuszka mieszka ze swoją suczką, jest DPS przy ul. Łanowej.
Niewielki dwuosobowy pokój z łazienką, urządzony po domowemu. W doniczkach piękne rośliny, zabrane jeszcze z poprzedniego mieszkania. W drzwiach uśmiechnięta Anna Wolska. Pani Kazia, jej współlokatorka, dyskretnie wychodzi, żebyśmy mogły swobodnie porozmawiać. Usia - biszkoptowa, trochę szorstkowłosa, nieduża suczka na wszelki wypadek "wymiata" wszystko z misek. Przyszedł obcy. Może głodny? Gospodyni częstuje mnie pyszną herbatą i ciastkami.

- Ja zawsze miałam psy, raz kota - wspomina Anna Wolska. - Usia jest ze mną od 16 lat. Z upływem lat coraz trudniej było samemu funkcjonować. Byłam rok w Anglii u córki, wtedy Usię zostawiłam u wnuczki. Jeszcze przed wyjazdem starałam się o miejsce w DPS-sie. Wiadomo, że w takich placówkach nie można mieć psa, więc wnuczka zgodziła się zatrzymać suczkę.
Po powrocie z Anglii pani Ania od razu do niej pojechała, przywiozła różne smakołyki.

- Usia leżała w progu, nie wstała, tylko patrzyła na mnie i nie uwierzy pani, z oczu poleciały jej łzy - mówi wzruszona Anna. - A ja nie mogłam jej zabrać. W DPS przy Łanowej mieszkam od października 2012 roku. Raz w miesiącu odwiedzałam Usię. Jesienią zeszłego roku okazało się, że suczka nie może zostać dłużej u wnuczki, na świat miało przyjść kolejne dziecko. Szukałam dla niej domu. Ale kto weźmie 14-letniego psa?

Poszła na ul. Floriańską do Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Obiecali, że pomogą, choć to może potrwać kilka miesięcy. Jeden z pracowników DPS-u przypadkowo usłyszał, że starsza pani martwi się o los swojej suczki. Powiedział o sprawie dyrektorowi placówki.

Razem

Współlokatorka, pani Kazia, zgodziła się zamieszkać razem z Usią. - Suczka ma komplet szczepień, jest łagodna, pani Anna jest w stanie odpowiedzialnie się nią zajmować, nie było przeszkód, żeby zamieszkały razem - mówi Ryszard Jaworski dyrektor DPS przy ul. Łanowej.

Suczka jest ulubienicą mieszkańców i opiekunów. - Rano wychodzimy na spacer nad Bagry. Przez to znacznie lepiej się czuję. Usia biega, ja karmię kaczki, a jak zrobiło się ciepło, to poszłyśmy razem na Planty - mówi Anna.

Nie pytają, czy wolno

Pies, kot w domu pomocy społecznej to u nas ciągle jeszcze ewenement. Taka jest praktyka, dlatego osoby w podeszłym wieku, starające się o przyjęcie do placówki, z góry zakładają, że nie dostaną zgody na zamieszkanie z czworonożnym przyjacielem. Nawet nie pytają, czy mogą.

- Podobna sytuacja była z Szogunem, poprzednikiem Usi. Nasz pracownik socjalny odwiedził emeryta, który starał się o przyjęcie do domu - mówi Ryszard Jaworski.

Taki wywiad to rutynowa procedura. Starszy człowiek rozpaczał, nie potrafił rozstać się ze swoim kundelkiem. - Zapytam, czy mógłby pan zamieszkać u nas z psem - obiecała Katarzyna Wiltos - pracownik socjalny z Łanowej 41. Zapytała, a dyrektor powiedział - czemu nie? To było kilkanaście lat temu.

Józef i Szogun zamieszkali w trzyosobowym pokoju. Pies budził zachwyt i uwielbienie wśród pensjonariuszy. Starszy pan sam dbał o czworonoga, ale jak chorował, zawsze byli chętni, żeby wyprowadzić psa na spacer. Józef i Szogun do końca byli razem. Szogun odszedł pierwszy.

"I że cię nie zapomnę..."

Historia Anny i Usi to chlubny wyjątek. Andrzej i Maksiu nie mieli tyle szczęścia. Jutro w Centrum Kultury "Dworek Białoprądnicki" przy ulicy Papierniczej 2 będzie można zobaczyć o nich reportaż pt. "I że cię nie zapomnę aż do śmierci…", który zrealizowałam w TVP Kraków.

Zapraszam wszystkich, którzy po projekcji zechcą wziąć udział w dyskusji na temat prawa i możliwości zamieszkania w DPS razem ze swoim psem lub kotem. Początek spotkania godz. 16.

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Wideo

Materiał oryginalny: Miejsce w Domu Pomocy Społecznej oznacza startę ukochanego zwierzaka? - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
I
Ira

Jeżeli zwierzak nie może mieszkać ze swoim panem w DPS, to dyrektor takiej placówki jest do uśpienia, bezduszni dranie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3