Nasza Loteria

Miłość prosto z telewizji. Trwa casting do kolejnej edycji „Rolnik szuka żony”

Materiał promocyjny Fremantlemedia Polska
Jeśli jesteś rolnikiem i koło Ciebie wciąż nie ma wyjątkowej i bliskiej osoby, warto to zmienić, dać sobie szansę na szczęście, otworzyć się na nowy etap życia. Pierwszym krokiem ku przyszłości we dwoje na wsi może być zgłoszenie się na casting do następnej edycji programu „Rolnik szuka żony”.

Nie jesteś skazany na samotność

Przyglądając się losom uczestników programu, nie można oprzeć się wrażeniu, że „Rolnik szuka żony” działa równie skutecznie co Amor. Tych, których nie złączył na planie, wyswatał poza nim. Wystarczyło mieć odrobinę wiary w to, że miłość potrafi znaleźć nas wszędzie. Oni uwierzyli i jak widać, nie żałują! Ty też możesz to przeżyć. Dlatego warto jak najszybciej wysłać zgłoszenie do następnej edycji randkowego show.

Aplikacje przyjmowane są za pośrednictwem strony internetowej www.rolnikszukazony.com

Z pewnością i dla was los szykuje coś dobrego.

Zdobyć można tak wiele

- Sukces tego formatu mówi sam za siebie. Widzowie już od dziewięciu lat z przyjemnością śledzą uczuciowe perypetie naszych uczestników. Czują, że to, co się dzieje w show, jest prawdziwe – mówi z dumą w głosie Konrad Smuga, reżyser produkcji.

- Dzięki odwadze i pokazaniu się w programie wiele par się pobrało, założyło rodziny. Ich szczęście jest miarą naszego sukcesu – mówi z dumą w głosie Konrad Smuga i zaraz dodaje: - Nie słyszałem, by ktoś nie był zadowolony z tego, że się do nas zgłosił. Nawet ci, którzy uczucia nie znaleźli, przyznawali, że dzięki udziałowi w naszym randkowym show przeżyli piękną przygodę.

Miłość od pierwszego wejrzenia

Jego słowa nie są bez pokrycia. Postanowiliśmy bowiem sprawdzić u źródła, jak wspominają tamte dni, jedni z najpopularniejszych uczestników - Paweł Bodzianny i jego żona Marta Paszkin, którzy poznali się dzięki siódmej edycji randkowego show.

- Długo szukałem dziewczyny, która chciałaby żyć ze mną na wsi. Miałem wrażenie, że wciąż pokutuje przekonanie, że rolnicy nie są oczytani, nie mogą zapewnić szczęścia i dobrego życia, a poza miastem to już nic nie ma. Dlatego się zgłosiłem, postanowiłem zaryzykować. Wśród kobiet, które nadesłały do mnie listy, znalazła się Marta. Po przeczytaniu jej słów wiedziałem, że do siebie pasujemy. Teraz mogę powiedzieć, że ona całkowicie odmieniła mój świat – przyznaje Paweł.

Dziś, ponad dwa lata po nagraniach do programu, jest nie tylko mężem Marty, ale i głową rodziny.

- Mamy już swoje mieszkanie, wcześniej razem wychowywaliśmy jej córkę z poprzedniego związku żony, a niedawno doczekaliśmy się narodzin naszego syna. Każdemu życzę takiego szczęścia, jakie teraz jest moim udziałem – przyznaje Paweł.

Jedną z najmilszych chwil, jakie zapamięta, był dzień, kiedy Marta przyszła do niego i powiedziała, że chociaż dobrze jej się żyło w Warszawie, to czuła się tam samotna. Dopiero na wsi zrozumiała, że odnalazła swoje miejsce i wszystko zaczęło toczyć się właściwym torem. Takich kobiet, jak ona, z pewnością jest więcej.

Warto dać się poznać i mieć plan

Za to nie od razu trafił na właściwą partnerkę Mikołaj Korol, uczestnik czwartej edycji "Rolnik szuka żony". Po przeczytaniu nadesłanych listów mężczyzna zaprosił na swoje gospodarstwo trzy panie. Niestety, z żadną z nich nie zaiskrzyło.

- Byłem otwarty na miłość. Poszedłem do programu z przekonaniem, że mogę ofiarować komuś uczucie i pragnę w zamian tylko tego samego. Okazało się, że moje kandydatki miały inne podejście. Nie udało się znaleźć żony – opowiada Mikołaj.

Miłość prosto z telewizji. Trwa casting do kolejnej edycji „Rolnik szuka żony”

Na szczęście szybko stało się jasne, że los ma dla niego zupełnie inny plan. Krótko po zakończeniu telewizyjnej przygody odezwała się do niego Marta, która mieszkała w pobliżu winnicy prowadzonej przez rolnika. Młodsza o 40 lat kobieta była nim oczarowana.

- Spodobałem się jej, gdy zobaczyła mnie w telewizji. Zaczęliśmy się spotykać i zrozumiałem, że to właśnie jej szukałem. Oświadczyłem się jej więc na Boże Narodzenie w 2017 roku, a już w 2018 byliśmy po ślubie – relacjonuje, zaznaczając, że ich życie nie jest usłane różami, bywa ciężko...

- Wiadomo, że musi przyjść codzienność, ale razem pracujemy, razem pomagamy sobie, wspieramy się i jesteśmy dla siebie szczęściem. Gdy niedomagałem na zdrowiu, była przy mnie. Teraz kiedy jest już lepiej, możemy planować przyszłość – mówi rolnik.

Według Mikołaja warto spróbować otworzyć się na miłość i poszukać jej w telewizji, bo jest ogromna szansa, że kobiety, które nadeślą listy, będą szukały prawdziwej i pięknej relacji.

- Sądzę, że kluczem do sukcesu jest odpowiednie nastawienie się do programu. Skoro idę po miłość, to właśnie na tym się skupiam. Jeśli się nie uda, potraktować całość jako zabawę. Po programie udzielałem sporo wywiadów, pojawiały się zaproszenia do telewizji. Dzięki niemu zostałem zauważony przez moją żonę. Jak ktoś mnie dziś zapyta, czy było warto, odpowiem, że tak – podsumowuje Korol.

Magia ekranu i pewność siebie

Z nieco mniejszym entuzjazmem o romantycznym show „Rolnik szuka żony” wypowiada się Zbigniew Klawikowski, uczestnik pierwszej edycji.

- Ja nie brałem udziału w castingu. Zapytano mnie tylko, czy chciałbym wystąpić i się zgłosiłem. Wtedy nawet nie wiedziałem, czego można się spodziewać. Razem z kolegami przecieraliśmy szlaki... Niestety, ostatecznie program skończyłem bez pary – przyznaje.

Mimo to, z perspektywy czasu mężczyzna dostrzega jednak plusy doświadczenia telewizyjnego.

- Ośmieliłem się, nauczyłem z większą odwagą podchodzić do kobiet. To dało mi szansę spotkania tej właściwej dziewczyny. Dzięki temu dziś jestem już szczęśliwym mężem i ojcem. Mogę śmiało powiedzieć, że odnalazłem swoje szczęście – mówi nam Zbyszek.

Czy zachęciłby innych do skorzystania z tej szansy, jaką daje program "Rolnik szuka żony"? Zdecydowanie tak!

- Było już dziewięć edycji. Widać dokładnie, czego można się spodziewać. Wystarczy odwaga i otwarcie na drugą osobę. Owszem, bywają przykre sytuacje, pojawia się różne komentarze, ale są też miłe momenty. A najważniejsze, że można spotkać kogoś, naprawdę wartościowego – dodaje.

Poszukiwanie miłości to tajemnicza sprawa. Niektórzy spotykają się przypadkiem i już od pierwszej chwili są pewni, że stoi przed nimi człowiek, z którym spędzą resztę swoich dni. Inni zaczynają powoli, od przyjaźni, i dopiero z czasem pozwalają relacji rozwinąć się w bardziej emocjonalną. Jednak bez względu na temperament, czy dokonywane wybory, wszystkich łączy jedno – pragną kochać i czuć się kochani. I dla tego uczucia mogą wiele zrobić. Dlaczego więc nie spróbować szczęścia w telewizji?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Miłość prosto z telewizji. Trwa casting do kolejnej edycji „Rolnik szuka żony” - Portal i.pl

Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska