"Nie podoba mi się Komorowski, jakiego poznajemy"

Redakcja
Zdaniem Bartosza Arłukowicza wybory prezydenckie powinny się odbyć 20 czerwca, tak jak zostały zaplanowane - z posłem lewicy rozmawia Dorota Kowalska.

Jak Pan ocenia kandydaturę Marka Belki na prezesa Narodowego Banku Polskiego?
Marek Belka jest bardzo dobrze merytorycznie przygotowany do pełnienia tej funkcji. Jest z całą pewnością człowiekiem, który nadaje się na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Zresztą, proszę zauważyć, że jego kwalifikacji nie podważają ani ludzie lewicy, ani prawicy.

A nie uważa Pan, że wysunięcie teraz tej kandydatury przez Bronisława Komorowskiego to cios w Grzegorza Napieralskiego?

Nie, dlaczego? Bronisław Komorowski szuka tam, gdzie są przygotowani ludzie. A, jak widać, przygotowani ludzie do pełnienia tak odpowiedzialnych funkcji są także na lewicy.

Będę się jednak upierać przy swoim. Przecież teraz sympatycy lewicy mogą chętniej zagłosować na Bronisława Komorowskiego niż przewodniczącego Napieralskiego. Jaki był problem, aby tę kandydaturę wysunąć później?
Rzeczywiście, wydaje się, że czasem Bronisław Komorowski zbyt szybko używa narzędzi prezydenckich, które ma w ręku jako pełniący obowiązki prezydent. Takie propozycje zawsze będą wzbudzały kontrowersje, zwłaszcza jeśli są składane w szczycie kampanii prezydenckiej. Ale Marek Belka to po prostu odpowiedni kandydat na stanowisko prezesa NBP.

A jak Pan ocenia przewodniczącego Grzegorza Napieralskiego w kampanii prezydenckiej?
Prowadzi bardzo aktywną kampanię, dużo pracuje, rozmawia z ludźmi, przyszłymi wyborcami. Jego kampania przynosi zresztą wymierne efekty.

Siedmioprocentowe poparcie to więcej niż dwuprocentowe, jakim cieszył się na jej początku. Ale to wciąż za mało, aby poważnie myśleć o Pałacu Prezydenckim.
Trzeba walczyć o jak najlepszy wynik. I wszyscy ludzie lewicy, członkowie klubu Sojuszu, powinni w tym Grzegorzowi Napieralskiemu pomagać.

Wierzy Pan w przemianę Jarosława Kaczyńskiego?
Wszyscy znamy Jarosława Kaczyńskiego od wielu, wielu lat. Znamy jego styl prowadzenia polityki, to jest polityk walki. Nie wyobrażam sobie nagłej przemiany Jarosława Kaczyńskiego, który jawi się nagle jako dobrotliwy, spokojny człowiek, który wzywa do pojednania. Więc jeśli pani pyta, czy wierzę w tę przemianę, to odpowiadam: nie, nie wierzę.

Zmiana wizerunkowa przygotowana na czas kampanii?
Dokładnie tak: zaplanowany zabieg marketingowy. Zresztą, proszę zauważyć, w Prawie i Sprawiedliwości nastąpił swoisty podział ról. Jarosław Kaczyński przyjął rolę polityka, który chce łączyć, ale jego zaplecze wyraźnie pokazuje, że chce dzielić.
W jaki sposób to pokazuje?
Poprzez wypowiedzi niektórych stronników Jarosława Kaczyńskiego. Przecież publiczne wypowiedzi tych ludzi wzywają do tego, aby prowadzić walkę i niczym nie różnią się od słów sprzed wielkiej przemiany Jarosława Kaczyńskiego. Wzbudzają złe, negatywne, ale co najważniejsze, zupełnie niepotrzebne emocje. Mam wrażenie, że w tym obozie nastąpił podział zadań zaplanowany z pełną świadomością.

Będzie druga tura wyborów?
Myślę, że będzie. Bronisław Komorowski popełnia wiele błędów w tej kampanii wyborczej i mam wrażenie, że dopiero teraz poznajemy prawdziwego Bronisława Komorowskiego.

I podoba się Panu ten nowy Bronisław Komorowski?
Nie podoba.

A jakie błędy popełnia?

Poczynając od gaf, których można naliczyć całe mnóstwo, poprzez w ogóle, patriarchalny styl uprawiania polityki. Mam wrażenie, że Bronisław Komorowski uważa, że stanowisko prezydenta i wygrana w tych wyborach po prostu mu się należą. Nie podejmuje próby debaty publicznej, nie zajmuje stanowiska w najważniejszych sprawach czy kwestiach dotyczących Polskiej polityki i gospodarki. Tak naprawdę nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ukrywa przed nami swoje poglądy.

Więc Bronisław Komorowski miał u Pana wyższe notowania, zanim zaczął zastępować prezydenta Lecha Kaczyńskiego?
Bronisławowi Komorowskiemu zdecydowanie lepiej wychodzi prowadzenie obrad Sejmu wtedy, kiedy wszystko ma napisane w punktach na kartkach. Problemy zaczynają się, kiedy musi zacząć mówić to, co naprawdę myśli.

Lepszym kandydatem na prezydenta byłby Jarosław Kaczyński?

W Polsce scena polityczna nie jest ukształtowana w sposób naturalny. Dziś toczą ze sobą bój dwie prawicowe partie podzielone konfliktem z lat 90., sporem Kaczyński - Tusk, i to wokół tych partii kręci się życie polityczne. Wyborcom brakuje alternatywy. I my tą alternatywą mamy ambicje być.

Rozmawiała: Dorota Kowalska

Cały wywiad przeczytasz w poniedziałkowym wydaniu dziennika "Polska The Times"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie