Nowy Sącz: zniszczone wiaty straszą nawet w centrum miasta

Magdalena Jadach
Taka wiata to wstyd dla miasta - uważa Tadeusz Koszek, który czeka na autobus na Lwowskiej
Taka wiata to wstyd dla miasta - uważa Tadeusz Koszek, który czeka na autobus na Lwowskiej Magdalena Jadach
Dziury w dachach, porozbijane szyby, zardzewiała konstrukcja, schodząca płatami farba - tak prezentują się wiaty przystankowe w naszym mieście. Nie dość, że nie zabezpieczają opadami atmosferycznymi, to na dodatek szpecą.

Pasażerowie są niezadowoleni z takiej sytuacji. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne stara się wiaty wymieniać na nowe, ale ma na to niewiele pieniędzy. W tym roku starczy tylko na 4-5 nowych przystanków. Gdzie staną - ma być wiadomo w tym tygodniu.

Tymczasem stare, zniszczone wiaty straszą nawet w ścisłym centrum, na reprezentacyjnych ulicach Nowego Sącza. - Uważam, że to wstyd dla miasta. Nawet na ławce nie ma jak usiąść, bo zniszczona i brudna - komentuje Tadeusz Koszek, mieszkaniec Ropy, który czeka na autobus przy ul. Lwowskiej.

Podobna sytuacja jest w całym mieście. Przy ul. Królowej Jadwigi pasażerowie nie mogą się nawet schronić pod dachem. Tamtejszy przystanek autobusowy składa się jedynie z tabliczki informacyjnej i zniszczonej ławki. Ludzie nie kryją oburzenia. - Korzystam z tego przystanku od paru lat.

Nie zmienia się tutaj nic, a przecież za bilety płacę. Najgorzej jest, kiedy przychodzi czekać w deszczu. Z góry leje, z boku zacina wiatr, a od ulicy chlapią błotem szybko przejeżdżające auta - żali się sądeczanka Janina Czaja.

W mieście powstają nowe przystanki. Ich liczba nie odpowiada jednak potrzebom. Andrzej Górski, prezes sądeckiego MPK, tłumaczy zaistniałą sytuację ograniczonym budżetem. - Rozpoczęliśmy właśnie objazd po mieście, podczas którego sprawdzamy stan wiat przystankowych. Robimy tak co roku, żeby ocenić szkody po zimie. W czasie oględzin wybierzemy te, które trzeba wymienić. Nie ukrywam jednak, że wymienione zostaną tylko te, które zagrażają bezpieczeństwu pasażerów - wyjaśnia dyrektor.

Z ustaleniem miejsc, gdzie w tym roku staną nowe wiaty, MPK czeka na raport podsumowujący oględziny przystanków. Następnie zostanie ogłoszony przetarg, który wyłoni dostawcę wiat. Koszt jednego to około 4000 zł brutto. Przystanki, które nie pojawią się na liście, będą musiały poczekać w kolejce.

Prezes MPK nie ma również dobrej wiadomości dla osób, które uskarżają się na brak wiat. - Miejsce, gdzie je ustawiamy, zależy od natężeniu ruchu w danej lokalizacji. Przystanki, na których nie ma wystarczającej liczby pasażerów, nie dostaną zadaszenia. Nie ma na to środków - rozkłada ręce.

- Poza tym te, które są nowe, od razu są niszczone przez wandali. Po nocnych zabawach szyby są porozbijane. Natomiast te, które uchodzą cało, i tak są oszpecone przez wulgaryzmy czy hasła kibiców. Na nic zdaje się nasza praca. Jego słowa potwierdzają się w czasie spaceru po mieście. Ciężko znaleźć czysty i niezniszczony przystanek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie