O trzech takich co robią furorę i ich bardzo gadatliwym ojcu

Filip Bares
LeBron James i LaVar Ball mają ze sobą już na pieńku
LeBron James i LaVar Ball mają ze sobą już na pieńku Chicago Tribune/TNS/Sipa USA/East News
Rodzina Ball podbija światowy basket. Za kilka lat trzech synów i ojciec mogą rządzić całą ligą NBA

W młodości pokonałbym Michaela Jordana jeden na jeden. Po prostu grałbym tyłem do kosza i przepychał go. Rzucałbym hakiem z lewej i prawej, a on nie mógłby mnie zatrzymać - powiedział niedawno LaVar Ball.

LaVar jest ojcem trójki synów: Lonzo, LiAngelo i LaMelo, którzy szturmem podbijają internet swoją grą. Najstarszy z nich - Lonzo, zostanie prawdopodobnie wybrany z pierwszym lub drugim numerem w tegorocznym drafcie NBA. W piątek razem z uczelnią UCLA odpadł z turnieju NCAA.

- Powiem wam jedno: mój syn jest już w tym momencie lepszy niż Steph Curry. Zamieńcie im drużyny, a UCLA nie będzie w połowie tak dobre jak teraz. Dajcie Golden State Warriors Lonzo i zobaczycie co potrafi - ogłosił światu ojciec.

Nie pierwszy raz, bo przez ostatnie dwa tygodnie świat amerykańskiego sportu kręcił się wokół LaVara Balla, który promował swoich synów (w szczególności Lonzo) gdziekolwiek mógł. Media za oceanem wpadły w szał, co chwila donosząc co tym razem zrobił lub powiedział.

- Steph Curry... mówimy tutaj o mistrzu NBA i dwukrotnym MVP tej ligi przeciwko 19- letniemu chłopakowi z uczelni UCLA? Nie rozśmieszajcie mnie - powiedział w programie First Take amerykański dziennikarz Stephen A. Smith.

Trafnie. Co nie zmienia faktu, że LaVar z pewnością robi fantastyczną robotę pod względem marketingowym. Jego synowie, a w szczególności Lonzo, wyglądają na przyszłe gwiazdy NBA. Skauci nie mogą się nadziwić jak dojrzale gra najstarszy z rodzeństwa. Lonzo nie zachowuje się jak gwiazda na parkiecie - nie popisuje się, nie lamentuje do sędziów, nie próbuje być bohaterem. Każde jego zagranie jest szybkie, przemyślane i jest najlepszym rozwiązaniem dla drużyny. Trudno nie przyznać jego ojcu, że oglądamy obecnie na uczelni UCLA przyszłą gwiazdę NBA, z którą każdy chciałby kiedyś zagrać. Lonzo skupia się na kolegach z drużyny czyniąc ich lepszymi, a przecież tego każdy chce od rozgrywającego. Jednak LaVar stawia mu poprzeczkę jeszcze wyżej.

- Lonzo jest niczym Magic Johnson - idealny gracz zespołowy, który nie tylko wyciąga 110 procent z kolegów, ale sam może zrobić praktycznie wszystko. Powiem więcej - mój syn będzie lepszy niż Magic -oznajmił światu LaVar.

W USA głowa rodziny Ballów jest traktowana w niektórych środowiskach jako pośmiewisko, a w innych po prostu z przymrużeniem oka. Nie można mu natomiast zarzucić jednego - wykonał kawał dobrej roboty w wychowaniu swoich synów. Najwięcej piszę się o Lonzo, gdyż jest najstarszy i jeszcze w tym roku kalendarzowym zadebiutuje w NBA. Jednak LaMelo i LiAngelo są również warci uwagi.

Obaj zadeklarowali się już na uczelnię UCLA - LiAngelo zagra tam od nowego sezonu, a LaMelo za dwa lata.

LiAngelo gra na pozycji niskiego skrzydłowego i jest uważany za najsłabszego z całej trójki. Jednak z pewnością jest to zawodnik, który będzie w stanie grać w wyjściowym składzie drużyny z NBA. Wygląda na gracza, który będzie tzw. „3 and D”, czyli specjalistą od gry w defensywie i rzutów zza łuku.

Natomiast najmłodszy z trójki LaMelo Ball ma już rzeszę fanów. 16-latek podbija internet swoimi zagraniami, a w jednym z meczów licealnych zdobył oszałamiające 92 punkty! Co prawda duża część z nich przyszła, gdy LaMelo nie wracał do obrony, ale wynik wciąż budzi podziw.

Cała trójka braci Ball grała razem przez jeden sezon w drużynie licealnej Chino Hills. Styl gry zespołu przypominał trochę ten sam co Golden State Warriors z tym, że piłka chodziła jeszcze szybciej. Skróty spotkań można z łatwością odnaleźć na YouTubie. Ekspertom opadały szczęki jak tak szybka i chaotyczna gra mogła przynieść liceum Chino Hills takie wyniki. W obecnym sezonie LiAngelo notuje średnio 31 punktów na mecz, a LaMelo 26.

- Moi synowie są skazani na sukces czego nie może powiedzieć np. syn LeBrona Jamesa. Jego wszyscy będą porównywać do ojca przez co będzie mu o wiele trudniej. Moi chłopcy wiedzą co ich czeka i czego się od nich oczekuje - są gotowi na wszystko - powiedział nie dawno w wywiadzie LaVar.

- Lepiej, żebyś się zamknął. Nie odzywaj się na temat mojego syna i mojej rodziny. I mówię to jak jeden ojciec do drugiego ojca. Jeżeli będziesz to kontynuował to będziemy mieli problem - odpowiedział mu James.

- To jest moja opinia i nie będzie mnie nikt uciszał - nie odpuszczał gwiazdorowi LaVar.

LeBron James nie jest jedyną osobą, z którą LaVar Ball się pokłócił. Do spięcia doszło również z byłym MVP ligi, a obecnie ekspertem dla stacji TNT Charlesem Barkleyem.

- Po co on w ogóle się odzywa? Mówi, że pokonałby Michaela Jordana jeden na jeden, a na uczelni miał średnią dwóch punktów na mecz, gdy Jordan miał ponad 30 w NBA - skomentował Barkley.

- Nie obchodzi mnie co ktoś ma do powiedzenia. Wiem, że on by nie zagrał ze mną jeden na jeden, bo jest za gruby. Niech lepiej schowa się za kamerę i zje trochę pączków - odpowiedział legendzie NBA LaVar.

Prawdopodobieństwo, że NBA zostanie podbita przez trzech braci otwiera wiele możliwości marketingowych. Z rodziną miała się już kontaktować firma Nike, ale ojciec podobno odrzucił ich ofertę.

- To musi być miliard dolarów. To nasza liczba na start. Nie martwcie się nie musicie nam dać miliarda od razu. Możecie nam płacić np. 100 milionów rocznie przez 10 lat - powiedział.

W międzyczasie rodzina Ball stworzyła własną markę - „BBB: Big Baller Brand”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie horrendalne ceny za ich produkty. Zwykłe koszulki z ich logiem kosztują po 60 dolarów, bluzy po 70, a czapki nawet po 100! Jest to drożej niż ceny marki Air Jordan, która była często krytykowana, że dzieci zabijają inne dzieci za buty, gdyż są tak drogie.

Media krytykowały LaVara również za presję nakładaną na swoich synach.

- Oni nic złego nie zrobili, ale będą musieli odpowiadać za słowa ojca. Jeżeli Lonzo nie weźmie ligi szturmem to będzie się musiał zmierzyć z z ostrymi słowami, które będą wywołane przez komentarze jego ojca - powiedział Stephen A. Smith.

- Wiem, że jesteśmy na dobrej drodze, bo mówią, że jestem wariatem. To samo mówili o ojcu Sereny i Venus Williams. To samo mówili o ojcu Michaela Jacksona. Teraz to samo mówią o mnie - powiedział w wypowiedzi dla Bleacher Report LaVar.

Czas pokaże czy bracia Ball doskoczą do poprzeczki postawionej przez ojca. Lonzo ma największe zadatki na przyszłą gwiazdę i pozostaje nam tylko życzyć mu jak najlepiej by kibice z całego świata mogli się delektować nowym Magikiem Johnsonem. LaVar będzie wtedy z pewnością dumny.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Materiał oryginalny: O trzech takich co robią furorę i ich bardzo gadatliwym ojcu - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3