Ojciec Święty w Izraelu

    Ojciec Święty w Izraelu

    Marek Zając, Jerozolima

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Władimir Putin, George W. Bush i Pan Bóg płaczą - tak zaczyna się kawał sprzed kilku lat, który opowiada o. Narcyz Klimas, polski franciszkanin z kościoła św. Piotra w Jaffie, gdy pada pytanie o sytuację w Ziemi Świętej.
    Dlaczego płaczesz? - pytają Putina. Bo za mojego życia nie będzie pokoju w Czeczenii - odpowiada Rosjanin. A czemu ty płaczesz? - pytają Busha. Bo za mojego życia nie będzie pokoju w Iraku i Afganistanie - tłumaczy Amerykanin. A Ty, Panie Boże, dlaczego ronisz łzy? Bo za mojego życia nie będzie pokoju w Ziemi Świętej - odpowiada Pan Bóg.

    Ojciec Klimas zastrzega jednak, że jako chrześcijanin nie traci wiary w pojednanie między Izraelczykami a Palestyńczykami. Z takiego samego założenia wychodzi Benedykt XVI, który dziś z Jordanii przylatuje do Izraela. Na lotnisku im. Ben-Guriona w Tel Awiwie rozpocznie się - jak zgodnie podkreślają komentatorzy - najtrudniejsza podróż tego pontyfikatu. I to z kilku powodów.

    Jeżeli spojrzeć na kwestie czysto polityczne, nad bliskowschodnim procesem pokojowym znów zawisły ciemne chmury. Wprawdzie udało się zatrzymać falę palestyńskich zamachów i ataków rakietowych, to radykalny Hamas - za cel stawiający sobie zniszczenie państwa żydowskiego - przejął kontrolę nad Strefą Gazy i poszerza wpływy na Zachodnim Brzegu Jordanu. Z kolei nowy izraelski rząd z premierem Beniaminem Netanjahu na czele z dużo większym dystansem niż partie lewicy i centrum podchodzi do jakichkolwiek negocjacji z Palestyńczykami. Ambicje nuklearne Iranu i tlący się konflikt w Iraku, a daleko w tle wojna w Afganistanie, dodatkowo pogarszają sytuację w regionie.

    Jest jasne, że papież będzie unikał politycznych deklaracji. Już na pokładzie samolotu lecącego ze stolicy Włoch do Jordanii oświadczył: "Nie jesteśmy siłą polityczną, ale duchową. Ta rzeczywistość może przyczynić się do postępu procesu pokojowego".

    Kłopot jednak w tym, że neutralne w papieskim zamyśle wypowiedzi i gesty obie strony konfliktu mogą interpretować na własną korzyść. Niedzielne wydanie dziennika "The Jerusalem Post" wybija np. w podtytule pierwszostronnicowego artykułu, że Benedykt XVI nie pomodlił się w jordańskim meczecie im. Króla Husajna. Rzeczywiście, watykański rzecznik ks. Federico Lombardi zaznaczył, że papież nie modlił się w meczecie, tylko zatrzymał się na "pełną szacunku chwilę refleksji". Jak widać, ta uwaga, istotna być może dla fachowców zajmujących się dialogiem międzyreligijnym, w bliskowschodnich realiach urosła do takiego znaczenia, że redaktorzy popularnego dziennika umieścili ją na czołówce.
    1 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo