Osiedle Żubr pod Krakowem. Domy-widmo to symbol jednego z największych oszustw deweloperskich [ZDJĘCIA] 21.12.2021

Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Osiedle Żubr w Podłężu pod Niepołomicami
Osiedle Żubr w Podłężu pod Niepołomicami Anna Kaczmarz/Polska Press
Udostępnij:
Kilkadziesiąt domów w stanie surowym. Puste, bez okien i drzwi. Niektóre bez dachów, choć na niektórych pokrycie dachowe prezentuje się o dziwo dobrze. Całościowo jednak mamy do czynienia z ponurym, porzuconym osiedlem-widmo w Podłężu, w powiecie wielickim, pomiędzy Wieliczką i Niepołomicami. To jedna z największych afer deweloperskich w naszym kraju, która kosztowała niedoszłych mieszkańców 20 mln zł.

FLESZ - Krótszy tydzień pracy?

Budowa osiedla pod Niepołomicami ruszyła w 2007 roku. Domy wybudowano do stanu surowego, ale nigdy ich nie ukończono i od ponad 10 lat są ponurym symbolem oszustwa, którego ofiarą padło ok. 200 osób, które straciły razem 20 mln zł.

W Podłężu koło Niepołomic miało powstać luksusowe osiedle - sześćset domów jednorodzinnych i mieszkań. Dziś budowlana inwestycja przypomina miejsce, w którym filmowcy mogliby nakręcić horror o nawiedzonym mieście. To jedna z największych afer deweloperskich ostatnich lat.

Zamiast równo przystrzyżonych trawników - gęste chaszcze, gruz i druty wystające z ziemi. Niedokończone domy straszą powybijanymi szybami i odrapanymi ścianami. Co chwilę słychać trzaskające drzwi balkonowe, za którymi - zamiast przytulnego salonu - jest ruina. Dookoła kable, puszki po piwie i potłuczone szkło.

Spółka Osiedle Mieszkaniowe "Żubr" - założona przez firmę Providentia Invest - miała zająć się budową mieszkań i domów. Ludzie chcący tam zamieszkać wpłacali jej pieniądze - od kilku do kilkuset tysięcy złotych. Inwestycja była podzielona na trzy etapy.

Nieukończona budowa osiedla pod Niepołomicami i wieloletni proces

Budowa stanęła jednak w miejscu w 2009 r. Holenderski inwestor zniknął i pozamykał oddziały firmy w całej Polsce. Razem z nim zniknęli robotnicy. Żaden z budynków nie został dokończony i oddany do użytku.

Dopiero w 2011 r. śledczy odnaleźli deweloperów. Marcelis B. i Meindert van der W. oskarżeni zostali o oszukanie około 200 klientów na ponad 20 milionów złotych. Wyrok zapadł w 2017 roku. 10 i 8 lat więzienia – takie wyroki usłyszeli dwaj Holendrzy. Mieli też naprawić szkody finansowe osób, którym niezgodnie z prawdą wmówili, że mają fundusze na inwestycję. Wyrok 2 lat i 3 miesięcy słyszała też 45-letnia Jolanta B. żona głównego oskarżonego. Proces w tej sprawie trwał pięć lat.

Choć sąd nakazał naprawienie wyrządzonych szkód, to firma Holendrów upadła i była niewypłacalna. Niedoszli właściciele domów nie odzyskali swoich pieniędzy. Właścicielem terenu był bank. Domy próbowano sprzedać. W 2017 roku były wystawione na sprzedaż za 17 mln zł. To dużo, zważywszy na to, że osiedle stało się ruiną, a budynki nadawały się to rozbiórki, a nie do wykończenia i zamieszkania. Teraz właścicielami terenu i domów jest podobno przedsiębiorstwo z Krakowa.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karol
skandalem jest opieszałość polskiego wymiaru sprawiedliwości, braku nadzoru i zapisów prawa, któe umożliwia przestępcom na takie działania.

Budynki w stanie surowym powinny być przejete przez państwo i sprzedane jak były jeszcze nie zniszczone. Opieszałość w działaniu i powiązania władzy z przestępcami do sytuacji patowej z ogromną stratą dla oszukanych nabywców nieruchomości. Ale jak zwykle , tradycyjnie, po polsku, sprawę ograniczono tylko do dwóch winnych. Teren wykupił pewnie jakiś anonimowy słup z TWA i bandziory w białych kołnierzykach sa zadowoleni. Ceny gruntów rosną szczególnie tych atrakcyjnych .
E
Ehh

Ogólnie budownictwo mieszkaniowe to JEDEN WIELKI SKANDAL .Ja nie wiem ,jak ludzie się mogą na to godzić. Dobra,jeśli chodzi o lokalizację, czy jakieś ekstra wykonczenie z rzadkim drewnem ,basenem olimpijskim i zlotymi klamkami,ale zeby stan surowy,trochę betonu,stali ,pare szyb w oknach,troche drewna z

tzw.Lasow Panstwiwych tyle kosztował to szok.Jest to skandalem, żeby Polacy u siebie wynajmowali mieszkania, albo mieli kredyty hipoteczne w zagranicznych bankach.Nie jestem w stanie tego pojąć.Czym innym jest 2,3...5 mieszkanie,a czym innym ...gniazdo legowe,dom ridzinny.Te zawody regulowane na których tzw.elyta trzyma lapy a bez których ojciec rodziny nie może domu dla siebie postawić, to następne chece.Oni juz nie wiedza ile brac.Szczerze się dziwię.Te uczelnie,które za pieniądze z budżetu kreują zawody regulowane inaczej mówiac ...handluja swistkami bez ktorych jesteś ubezwlasnowolniony.Nie powinno byc tak q gospodarce wolnorynkowej, że ktoś jest zmuszony do korzystania z czyichś usług.

G
Gość

Chore państwo...deweloper powinien mieć obowiązek dania zastawu państwu na koszt inwestycji...czyli ludzie płacą państwu a państwo zwraca deweloperowi po wybudowaniu

T
Tak to wygląda
5 kwietnia, 12:02, Gość:

Taki był wówczas klimat: kupowano przysłowiowe dziury w ziemi, banki - czego wolą dziś nie pamiętać - wciskały ludziom, których nie było na to absolutnie stać, kredyty na 100-110% wartości nieruchomości. Również w walutach. Oczywiści tzw. organy nadzoru, z KNF na czele, milcząco "monitorowały sytuację". Skutki właśnie widzimy. W sumie niewiele się zmieniło: rynek finansowy to nadal eldorado dla oszustów: SKOKi, GetBack, Amber, wszelkiej maści firmy pożyczkowe (zakazane np. w Niemczech) itp. I coś mi się wydaje, że tzw, . odwrócona hipoteka made in Poland też śmierdzi oszustwem na wielką skalę.

5 kwietnia, 15:15, Ludzi:

Uwolnienie przez po PSL sektora bankowego z monopolu partyjno związkowego, to była jedna z lepszych rzeczy które zrobiło PO PSL, to wtedy pojawił się bum budowlany, na który tak bardzo wiele osób czekało, powstawała ogromną liczba nowych mieszkań, z czasem się wypaczylo bo zabudowalywano wszystko, ale od tego jest przecie administracja. A rozsądek ludzi widać jak był i jest, jedni postępują rozsądnie a inni nie, a potem klną, płaczą, szukają zbawicilieli emerytowanych itd, państwo powinno ich informować, uczyć, że trzeba sprawdzić, że trzeba mieć ograniczone zaufanie, że nie warto ryzykowac itd A w tej inwestycji podejrzewam że nie było żadnego przekrętu, tylko pewnie zdrożały materiały budowlane, i za te pieniądze które obiecali, nie byli w stanie dokończyć inwestycji.

5 kwietnia, 15:56, Gość:

Każdy rząd, od prawa do lewa, zawsze skwapliwie dbał o to, aby deweloperom nie stała się krzywda. A jak dochodziło do spektakularnych afer, zawsze winni byli "niedouczeni ludzie", "czynniki obiektywne", mityczne "rynki"; nigdy ustawodawca, który uchwalił przepisy umożliwiające przekręty w białych rękawiczkach, nigdy urzędnicy, wydający decyzje, za które nie odpowiadają, nigdy wreszcie deweloperzy, którzy stadami brali się za robotę, o której ryzykach nie mieli pojęcia. Jedno co wiedzieli to marża, jaką należy wyciągnąć z metra.

Nie negując powyższego ani trochę chciałbym jednak zauważyć, że człowiek, który wykłada kasę bazując na obietnicach "dewelopera" oraz przedstawionych mu "wizualizacjach" jest po prostu człowiekiem głupim.

Mieszkanie kupuje się wtedy, jak można wejść do niego, obejrzeć je -- i nawet drugiego dnia objąć w posiadanie. A jak ktoś wykłada forsę na "dziurę w ziemi" to sam się prosi o wyru..anie.

G
Gość

Co za bzdurny tytuł Gdzie podłęże a gdzie Kraków

G
Gość
5 kwietnia, 12:02, Gość:

Taki był wówczas klimat: kupowano przysłowiowe dziury w ziemi, banki - czego wolą dziś nie pamiętać - wciskały ludziom, których nie było na to absolutnie stać, kredyty na 100-110% wartości nieruchomości. Również w walutach. Oczywiści tzw. organy nadzoru, z KNF na czele, milcząco "monitorowały sytuację". Skutki właśnie widzimy. W sumie niewiele się zmieniło: rynek finansowy to nadal eldorado dla oszustów: SKOKi, GetBack, Amber, wszelkiej maści firmy pożyczkowe (zakazane np. w Niemczech) itp. I coś mi się wydaje, że tzw, . odwrócona hipoteka made in Poland też śmierdzi oszustwem na wielką skalę.

5 kwietnia, 15:15, Ludzi:

Uwolnienie przez po PSL sektora bankowego z monopolu partyjno związkowego, to była jedna z lepszych rzeczy które zrobiło PO PSL, to wtedy pojawił się bum budowlany, na który tak bardzo wiele osób czekało, powstawała ogromną liczba nowych mieszkań, z czasem się wypaczylo bo zabudowalywano wszystko, ale od tego jest przecie administracja. A rozsądek ludzi widać jak był i jest, jedni postępują rozsądnie a inni nie, a potem klną, płaczą, szukają zbawicilieli emerytowanych itd, państwo powinno ich informować, uczyć, że trzeba sprawdzić, że trzeba mieć ograniczone zaufanie, że nie warto ryzykowac itd A w tej inwestycji podejrzewam że nie było żadnego przekrętu, tylko pewnie zdrożały materiały budowlane, i za te pieniądze które obiecali, nie byli w stanie dokończyć inwestycji.

Każdy rząd, od prawa do lewa, zawsze skwapliwie dbał o to, aby deweloperom nie stała się krzywda. A jak dochodziło do spektakularnych afer, zawsze winni byli "niedouczeni ludzie", "czynniki obiektywne", mityczne "rynki"; nigdy ustawodawca, który uchwalił przepisy umożliwiające przekręty w białych rękawiczkach, nigdy urzędnicy, wydający decyzje, za które nie odpowiadają, nigdy wreszcie deweloperzy, którzy stadami brali się za robotę, o której ryzykach nie mieli pojęcia. Jedno co wiedzieli to marża, jaką należy wyciągnąć z metra.

L
Ludzi
5 kwietnia, 12:02, Gość:

Taki był wówczas klimat: kupowano przysłowiowe dziury w ziemi, banki - czego wolą dziś nie pamiętać - wciskały ludziom, których nie było na to absolutnie stać, kredyty na 100-110% wartości nieruchomości. Również w walutach. Oczywiści tzw. organy nadzoru, z KNF na czele, milcząco "monitorowały sytuację". Skutki właśnie widzimy. W sumie niewiele się zmieniło: rynek finansowy to nadal eldorado dla oszustów: SKOKi, GetBack, Amber, wszelkiej maści firmy pożyczkowe (zakazane np. w Niemczech) itp. I coś mi się wydaje, że tzw, . odwrócona hipoteka made in Poland też śmierdzi oszustwem na wielką skalę.

Uwolnienie przez po PSL sektora bankowego z monopolu partyjno związkowego, to była jedna z lepszych rzeczy które zrobiło PO PSL, to wtedy pojawił się bum budowlany, na który tak bardzo wiele osób czekało, powstawała ogromną liczba nowych mieszkań, z czasem się wypaczylo bo zabudowalywano wszystko, ale od tego jest przecie administracja. A rozsądek ludzi widać jak był i jest, jedni postępują rozsądnie a inni nie, a potem klną, płaczą, szukają zbawicilieli emerytowanych itd, państwo powinno ich informować, uczyć, że trzeba sprawdzić, że trzeba mieć ograniczone zaufanie, że nie warto ryzykowac itd A w tej inwestycji podejrzewam że nie było żadnego przekrętu, tylko pewnie zdrożały materiały budowlane, i za te pieniądze które obiecali, nie byli w stanie dokończyć inwestycji.

G
Gość

Taki był wówczas klimat: kupowano przysłowiowe dziury w ziemi, banki - czego wolą dziś nie pamiętać - wciskały ludziom, których nie było na to absolutnie stać, kredyty na 100-110% wartości nieruchomości. Również w walutach. Oczywiści tzw. organy nadzoru, z KNF na czele, milcząco "monitorowały sytuację". Skutki właśnie widzimy. W sumie niewiele się zmieniło: rynek finansowy to nadal eldorado dla oszustów: SKOKi, GetBack, Amber, wszelkiej maści firmy pożyczkowe (zakazane np. w Niemczech) itp. I coś mi się wydaje, że tzw, . odwrócona hipoteka made in Poland też śmierdzi oszustwem na wielką skalę.

I
Igi

Wpłacać kasę nieznanej firmie aj aj ja

Przejdź na stronę główną Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie