Ostatni raz taki start Wisła miała szesnaście lat temu...

Bartosz Karcz
Sobotnią porażkę Wisły w Bełchatowie śmiało można zaliczyć do historycznych. Tak nieudanego startu do wiosennych gier w ekstraklasie krakowianie nie mieli bowiem od... szesnastu lat.

W marcu 1994 roku nikt w Wiśle nie śnił jeszcze o złotych czasach, które miały dopiero nadejść, drużyna pałętała się w dole tabeli i po kilku miesiącach na dwa lata pożegnała się z ekstraklasą. W marcu 1994 roku trener Maciej Skorża miał 22 lata i był dopiero kandydatem na trenera. Wtedy "Biała Gwiazda" pojechała do Sokoła Pniewy - drużyny, o której dzisiaj mało kto już pamięta - i poległa 0:5.

Później - aż do ostatniej soboty w Bełchatowie - Wisła na inaugurację piłkarskiej wiosny w ekstraklasie nie przegrała ani razu.
W II lidze, w sezonie 1995/96, czyli tym, w którym "Biała Gwiazda" wróciła do ekstraklasy, krakowianie polegli natomiast na stadionie Unii Tarnów w identycznym stosunku jak w sobotę w Bełchatowie. Jedyną bramkę dla "Jaskółek" w niedzielne popołudnie strzelił wtedy Krzysztof Palej.
W tym sezonie wiślacy w ogóle mają "szczęście" do przerywania swoich serii. Jesienią przegrali przecież pierwszy raz od dwunastu lat z Legią Warszawa w roli gospodarza. Przegrali też pierwszy raz od czternastu lat z Cracovią, a na szczeblu ekstraklasy nawet pierwszy raz od lat 26.

Na szczęście dla krakowian statystyki to tylko zabawa, a oni ciągle pozostają liderem ekstraklasy. Zresztą - pozostając przy statystycznym ujęciu sprawy - odkąd Wisłę objął Maciej Skorża, "Biała Gwiazda" nie zanotowała udanej inauguracji, a później i tak w obu przypadkach sięgała po mistrzostwo Polski.
W pierwszym roku swojej pracy Skorża pojechał z drużyną na inaugurację wiosny do Kielc, gdzie po mocno przeciętnym spotkaniu Wisła zremisowała 1:1.
Rok później padł identyczny wynik - tym razem na stadionie Polonii Bytom. To właśnie po tym spotkaniu Lech Poznań powiększył przewagę nad krakowianami do pięciu punktów, a jak się to skończyło w maju wszyscy doskonale pamiętamy.

Dlatego po przegranej w Bełchatowie nie ma co rozdzierać szat. Ciągle bowiem wszystkie atuty są w rękach krakowian, a przed Wisłą teraz teoretycznie kilka łatwiejszych spotkań, w których będzie zdecydowanym faworytem. Z zespołem ze ścisłej czołówki wiślacy zagrąją dopiero w kwietniu, gdy podejmą Lecha Poznań.
Żeby jednak rozpocząć serię zwycięskich potyczek, trzeba na pewno grać lepiej i przede wszystkim skuteczniej niż w Bełchatowie.

Pocieszeniem dla trenera Macieja Skorży może być fakt, że na mecz z Arką Gdynia wróci do składu Patryk Małecki. Pytanie tylko czy "Mały" będzie gotowy na 90 min gry? W środę wystąpi bowiem najprawdopodobniej w meczu reprezentacji Polski z Bułgarią i jeśli zagra dłużej niż 45 minut, to pewnie w piątek, gdy "Biała Gwiazda" podejmie Arkę, nie wyjdzie w podstawowym składzie.
Raczej będzie mógł grać Paweł Brożek. Napastnik Wisły wczoraj nie trenował. "Brozio" przeszedł natomiast badania, z których wynika, że w środę napastnik "Białej Gwiazdy" powinien już trenować normalnie z drużyną.

Najnowsze informacje piłkarskie znajdziesz naEkstraklasa.net

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie