reklama

Paweł Borys: Nie chodzi o to, by w rok urosnąć 6 proc. PKB. To tylko generuje bańki

Agaton KozińskiZaktualizowano 
Paweł Borys
Paweł Borys Bartek Syta
- Optymalne tempo rozwoju dla Polski to 3,5-4,5 proc. PKB. To pozwala zachować stabilność. Lepiej iść równym tempem, niż doprowadzić do sytuacji, gdy biegniemy szybko 100 metrów do przodu, a potem stajemy - mówi Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, w rozmowie z Agatonem Kozińskim

Kiedy powstanie Centralny Port Komunikacyjny?
Proces inwestycyjny w przypadku tego typu inwestycji infrastrukturalnych trwa ok. 10-12 lat.

Polska dziś szuka nowych wyjątkowych rozwiązań, które dadzą nam przewagi konkurencyjne. CPK może nim być?
Polska zawsze miała problem, by przekroczyć pułap dobrobytu około 40 proc. PKB na mieszkańca w porównaniu do najbardziej rozwiniętych krajów. Od czasów Jagiellonów ten poziom to szklany sufit, którego nie mogliśmy przebić, głównie ze względu spóźnione włączenie się w I rewolucje przemysłową, przez rozbiory, wojny, PRL. Wydaje się, że po raz pierwszy od setek lat, możemy w najbliższych kilkunastu latach osiągnąć najwyższy w historii poziom rozwoju w relacji do najbogatszych państwa na świecie.

Niedawno PFR opublikował raport o długoterminowych uwarunkowaniach rozwoju Polski. Wskazaliście w nim, że w latach I Rzeczpospolitej mieliśmy wyjątkowy produkt: zboże, które kupowała cała Europa. Co się stało, że nagle straciliśmy przewagi konkurencyjne?
W pewnym momencie instytucje państwowe w Polsce przestały nadążać za zmianami, które zachodziły na Zachodzie - i pod względem gospodarczym, i politycznym. O ile od XVII wieku kraje Europy Zachodniej zaczęły przemodelowywać swoje instytucje, coraz bardziej je otwierając, to Polska tego nie zrobiła. Na Zachodzie rozwijano handel, akumulowano kapitał, wspierano naukę, tymczasem w Polsce pozostała dość archaiczna struktura społeczna oparta na magnaterii, ówczesnych oligarchach i instytucjach feudalnych.

CZYTAJ TAKŻE: Mateusz Morawiecki: To nie demokracja zawodzi. To elity zawodzą obywateli

Ale w okresie Jagiellonów Polska miała swój złoty wiek. Jak doszło do tego, że staliśmy się wtedy najpotężniejszym państwem Europy? Czy tamte schematy w jakiejś części są dziś aktualne?
Ówczesne sukcesy wzięły się stąd, że byliśmy „spichlerzem Europy”. Na to nałożyło się mądre przywództwo polityczne, które umiało nasze atuty wykorzystać. Mówiąc krótko, państwo było dobrze zarządzane. Ale dziś jesteśmy w zupełnie innym miejscu, musimy się zmagać z całkowicie innymi wyzwaniami.

Jakimi?
Przede wszystkim nie uda nam się oprzeć gospodarki kraju na surowcach naturalnych. My kiedyś mieliśmy sól, zboże, kraje Bliskiego Wschodu mają teraz ropę - ale za chwilę, w miarę jak będzie się rozwijać chociażby elektromobilność kraje te zapewne stracą na znaczeniu. Podobnie obecni eksporterzy gazu, którzy muszą się mierzyć z rewolucją łupkową w USA. Dlatego dziś w procesie rozwojowym kluczowe jest pozytywne sprzężenie zwrotne kilku czynników.

Co z czym się powinno sprzęgać?
Nie chodzi tylko o to, by mieć tylko dobrą infrastrukturę, albo dużo kapitału na inwestycję, czy kilku fantastycznych naukowców. Potrzebnych jest kilka silników działających łącznie. Generalnie chodzi o współpracę między biznesem, nauką oraz państwem. Dlatego tzw. Plan Morawieckiego uwzględnia tak wiele obszarów życia gospodarczego i społecznego, który budują nowy model rozwojowy Polski.

To może jednak nie warto ładować dziesiątek miliardów złotych w lotnisko w Baranowie? Sam Pan zauważa, że pojedyncze rozwiązanie nie ma większego znaczenia.
Ja wierzę w ten projekt, ponieważ wszystkie analizy jakie znam wskazują na to, że centralna Polska to najlepsza lokalizacja dla zbudowania komunikacyjnego i logistycznego hubu dla Europy Środkowo-Wschodniej. Nie ma w Europie Centralnej takiego centrum komunikacyjno-logistycznego. Najbliższy jest we Frankfurcie. Warto przy tym zaznaczyć, że w tym projekcie nie chodzi wyłącznie o duże lotnisko. Chodzi o to, żeby zbudować lotnisko, połączyć je z terminalem intermodalnym oraz siecią kolejową i drogową.
To sprzężenie zwrotne, o którym mówię, polega na tym, że kilka-kilkanaście elementów musi ze sobą współdziałać w jednym momencie. Centralny Port Komunikacyjny będzie jednym z nich układając zaawansowaną i nowoczesną infrastrukturę transportową kraju, za którą zawsze idą inne inwestycje w przemysł, czy sektor usług i nowych technologii. Polska jest nadal państwem mało innowacyjnym. Ledwo co przekroczyliśmy poziom 1 proc. PKB nakładów na badania i rozwój.

W „Planie Morawieckiego” jest zapisane, że do 2020 r. mamy dojść do poziomu 3 proc. To realne?
Izrael potrafił to zrobić - przekroczył poziom 4 proc. wydatków na badania. W Polsce też widać, że centrów badawczych przybywa z roku na rok oraz rozwijamy rynek finansowania projektów wysokiego ryzyka tzw. venture capital.

Od samego mieszania herbata nie staje się słodsza.
Dlatego właśnie powstała Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Do tej pory bowiem w Polsce obowiązywało myślenie doraźne, a to o polityce fiskalnej, a to o polityce pieniężnej, czy walutowej. Brakowało polityki strukturalnej. SOR to zmienia.

Wiemy to od niemal dwóch lat. A są jakieś konkrety zmian?
Jest wiele obszarów, ale z perspektywy misji PFR zwróciłbym uwagę na trzy istotne kwestie, bez których przełamania nie przebijemy tego szklanego sufitu, o którym mówiłem na początku.

Pierwsza kwestia?
Rozwój przedsiębiorczości. Służyć temu mają nowe regulacje opracowane przez Ministerstwo Rozwoju jak Konstytucja dla Biznesu, czy pakiet 100 zmian dla firm, z których część już weszła w życie. Ograniczają one bariery biurokratyczne, dostosowywać regulacje do zmian technologicznych we współczesnym świecie.

CZYTAJ TAKŻE: Mateusz Morawiecki: To nie demokracja zawodzi. To elity zawodzą obywateli

Druga?
Rozwój nauki i jej współpracy z biznesem. Temu służą nowe programy finansowania innowacji takich instytucji jak NCBiR, PARP, PFR, czy nowe regulacje jak np. doktoraty wdrożeniowe.

Trzeci element?
Rynek kapitałowy. W Polsce cały czas jest za mało kapitału, dlatego trzeba szukać możliwości pobudzania tego, który jest. Temu będzie służyć program rozbudowy trzeciego filaru emerytalnego, który można będzie wykorzystać do finansowania inwestycji długofalowych na przykład w infrastrukturę. W tym wszystkim swoją rolę mają do odegrania zachęty ze strony państwa.

Jaką rolę?
Wiadomo, że zbyt duża centralizacja działań działa usztywniającą na gospodarkę. Ale badania pokazują, że zbyt duża decentralizacja też ma negatywny wpływ na nią.

Teraz mamy zbyt dużą decentralizację zadań państwa?
Państwo potrzebuje silnych instytucji, choćby do tego, by stworzyć skuteczny system podatkowy. Widać, że instytucje odpowiedzialne za ściąganie podatków długo nie były wystarczająco skuteczne, brakowało efektywności - stąd choćby tak duża luka w ściągalności VAT, którą skutecznie teraz niweluje Ministerstwo Finansów.

Na marginesie - komisja śledcza ds. wyłudzania VAT-u powinna według Pana powstać?
Podnoszenie tego tematu jest uzasadnione, zwłaszcza w zakresie sektora paliwowego. Tam była ogromna skala patologii, państwo straciło setki miliardów złotych. Dobre wyjaśnienie tego procesu jest uzasadnione, pomoże nam uniknąć takich nieefektywności w przyszłości.

Wspomniał Pan o wysokich wydatkach na innowacje w Izraelu. Tam są one połączone z wydatkami na obronność, stąd tak wysokie nakłady. Może u nas warto zrobić podobnie?
Współpracujemy z MON i PGZ w kilku projektach, choć w Polsce z tego silnika wzrostu innowacji korzystaliśmy zbyt mało. Wojsko na całym świecie jest źródłem najbardziej zaawansowanych technologii. W Polsce też obecnie trwa proces zmian w tym kierunku.
Autosan, wchodzący w skład PGG, nie zdobyła kontraktu na dostawę autobusów dla armii, bo zbyt późno złożył ofertę. Umie Pan zrozumieć taką sytuację?
Wolałbym tego nie komentować.

Aż tak żenujące?
Nie, odbieram to jako wypadek przy pracy i nie znam szczegółów. Natomiast w ramach PFR mamy dwa projekty, które dotyczą nowych typów produktów z obszaru obronności. Chodzi o nowe rodzaju transportu i aplikacje internetowe. To są realne przykłady na współpracę. Zależy nam na tym, by jak najwięcej produktów powstawało w Polsce. Ale też warto pamiętać, że obszarów, gdzie mogą powstawać innowacje, jest znacznie więcej.

Na przykład?
Przemysł farmaceutyczny, czy szerzej medyczny. W Polsce widać w tej dziedzinie pozytywne trendy, mamy coraz więcej innowacji z obszaru biotechnologii, nowych centrów badawczych z tego obszaru. To jest właśnie kierunek, który pozwoli nam zbudować nowoczesną gospodarkę - nie ma innej drogi niż przez nowoczesne produkty zdolne do ekspansji międzynarodowej. Ale okienko możliwości jest małe. Nowy produkt ma dwa-trzy lata na zapełnienie niszy. Jeśli nie zdąży, w to miejsce wejdzie ktoś inny.

Podkreśla Pan znaczenie ekspansji zagranicznej - ale widać, że Zachód wpadł w turbulencję, przechodzi okres zmian. To dla nas szansa czy zagrożenie?
Nasza historia uczy nas, że najważniejsze dla nas jest bezpieczeństwo. Jako członek UE i NATO dziś możemy się czuć bezpiecznie.

CZYTAJ TAKŻE: Mateusz Morawiecki: To nie demokracja zawodzi. To elity zawodzą obywateli

Jarosław Kaczyński niedawno mówił, że Polska będzie w Europie „samotną wyspą”.
Jesteśmy członkami silnych organizacji międzynarodowych. Przez ostatnie 200 lat nasze położenie geograficzne było dla nas obciążeniem - ale dziś pojawia się szansa, by stało się naszą korzyścią.

Mówi Pan teraz o centralnym lotnisku w Baranowie, które może się stać dużym hubem przesiadkowym?
Na przykład. Wierzę, że to dla Polski duża szansa rozwojowa. Taka, jaką była budowa portu w Gdyni w 20-leciu międzywojennym. To było polskie okno na świat. CPK może się stać inwestycją o podobnym znaczeniu.

Próbują zbudować Niemcy w Berlinie - ale na razie biją tylko rekordy spóźnienia i przekroczenia kosztów.
Pokażmy, że potrafimy być skuteczni w realizowaniu ambitnych planów. Moim zdaniem ostatnie lata pokazały, że nie powinniśmy mieć kompleksów. Jeśli dobrze wykorzystamy tę szansę, fakt, że będziemy końcówką Jedwabnego Szlaku, który teraz odbudowują Chińczycy, to po raz pierwszy od bardzo dawna położenie geograficzne będzie naszym atutem, a nie problemem.

W swoim raportem polemizujecie z tezą o tym, że Polska przeżywa teraz drugi „złoty wiek”. A jakby Pan nazwał obecną epokę z polskiej perspektywy?
Może epoką nadganiania? Wyzwań jest bardzo dużo, zwłaszcza w budowaniu silnej polskiej przedsiębiorczości i myśli technologicznej o pozycji międzynarodowej. Mamy dużo małych i średnich firm, ale brakuje dużych przedsiębiorstw, międzynarodowych marek, wysokiej pozycji w światowych rankingach uniwersytetów, itp. To są wyzwania, które musimy pokonać. Do tego potrzeba wiary we własne siły i umiejętności. Dziś zbyt często sami sobie budujemy bariery. Choćby wątpliwości dotyczące tak ambitnego projektu jakim jest Centralny Port Komunikacyjny.

Idea często krytykowana.
Słychać uwagi, czy sobie poradzimy z tym wyzwaniem, czy jesteśmy w stanie mu podołać.

Obawy są inne - że przy okazji tak dużej inwestycji publicznej będziemy świadkami dużej niegospodarności, czy wręcz wyprowadzania pieniędzy. Wiadomo, że państwo to najgorszy inwestor.
W obszarze infrastruktury wszędzie na świecie państwo jest głównym inwestorem. Zbyt mało pokazujemy sukcesów, pozytywnych przykładów tego, że potrafimy. Przecież mamy wiele dużych inwestycji zrealizowanych i przedsiębiorców, którzy odnoszą międzynarodowe sukcesy.
Chodzi o inwestycję państwową. Jaka jest gwarancja, że nagle nie pojawi się przy tej inwestycji jakiś dyrektor, który będzie brał dla siebie po pięć procent wartości kontraktu od podwykonawców?
Takiej gwarancji nikt nie da. Ale faktem jest, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat z problemem korupcji sobie w dużej mierze poradziliśmy. To ma olbrzymie znaczenie gospodarcze - bo wystarczy popatrzeć na inne kraje naszego regionu, które mają z tym dużo większe problemy, jaką cenę za to płacą.

Rozumiem, że według Pana dużym problemem w Polsce jest brak umiejętności myślenia w kategoriach wielkich projektów?
Tak, ale w znaczeniu podnoszenia aspiracji. Nie chodzi tylko i wyłącznie o takie wielkie projekty jak Centralny Port Komunikacyjny. Chodzi przede wszystkim o to, by zacząć działać w innej, większej skali. Może to być mały start-up, który od razu zagospodarowuje globalną niszę. Takie DNA mają najwyżej rozwinięte gospodarki.

Kierowany przez Pana PFR ma być wolnym elektronem, którego zadaniem jest wspieranie projektów nieoczywistych, ale dobrze rokujących. Jak działać, by działać w większej skali?
Nie do końca „wolnym elektronem”, raczej w tych kategoriach „impulsem elektrycznym”. Chcemy mobilizować prywatny kapitał do inwestycji. Przede wszystkim dbamy o to, by przedsiębiorcy nie natrafiali na barierę w finansowaniu projektów. Temu służą takie programy jak gwarancje deminimis BGK, fundusze typu venture capital, czy projekty dotyczące wzmocnienia trzeciego filaru kapitałowego systemu emerytalnego. Patrząc na Izrael, czy Wielką Brytanię widać, że za kapitałem idą też wiedza i doświadczenie. Mówi się o tzw. smart money. Dodatkowo staramy się ułatwiać budować kontakty zagranicą z udziałem PAIH, czy wspierać zwiększanie skali firm w ramach programów takich jak w „Scale Up” w PARP.

CZYTAJ TAKŻE: Mateusz Morawiecki: To nie demokracja zawodzi. To elity zawodzą obywateli

Rysuje Pan atrakcyjne wizje - ale potem wybucha taki skandal jak z Polską Fundacją Narodową, który każe patrzeć na wszystko przez palce. Jaka jest pewność, że PFR nie będzie nagle musiał też finansować podobnych kampanii jak PFN?
Jestem przekonany, że działania Grupy PFR są dobrze przyjmowane przez rynek i naszych beneficjentów. Mandat PFR jest jasno określony, zdefiniowany w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

A jeśli tuż przed wyborami padnie hasło: wszystkie ręce na pokład i zaczną się telefony do Pana, w jaki sposób Pan może pomóc w kampanii?
Moją rolą jest zajmować się programami rozwojowymi. Wydaje mi się, że robimy to w sposób transparentny, zrozumiały do przedsiębiorców - potwierdza to choćby liczba zgłoszeń do organizowanych przez nas konkursów. Dbamy o przejrzystość procesów po to, by zbudować solidną, wiarygodną instytucję rozwojową. Dbamy o reputację, a etyka w biznesie, czy zwłaszcza w działalności instytucji zaufania publicznego jest istotną wartością.

Takie były też założenia, gdy powstawał PFN.
Przygotowywane przez PFR programy mają charakter konkurencyjny. Stosujemy niezależne komitety inwestycyjne, zapraszamy do nich ekspertów. Trudno mi samego siebie oceniać, ale wydaje mi się, że PFR zdołał zbudować wizerunek wiarygodnego partnera.

Umie Pan zrozumieć, jak to było możliwe, że pieniądze ze spółek skarbu państwa, które PFN miał wydawać na promocję Polski zagranicą, zostały przeznaczone na krajową kampanię dotyczącą sądów? Jaki mechanizm tu zadziałał?
Nie chcę tego komentować. W tym przypadku również nie znam szczegółów. Mój wysiłek skupiam na Polskim Funduszu Rozwoju.

Wróćmy do rozwoju Polski. Znamy Plan Morawieckiego, jest on wcielany w życie. Jak Pan sądzi, kiedy uda się pokazać jakiś realny sukces, który tę strategię zobrazuje?
Jestem przekonany, że tych efektów widać już bardzo wiele. Od lepszych regulacji otoczenia biznesu, przez skokowy wzrost efektywności systemu podatkowego, po naprawdę bardzo dobre parametry wzrostu gospodarczego. Oczywiście zmiany strukturalne wymagają więcej czasu.
Ale jak Pan sądzi, ile czasu trzeba, by coś pokazać?
Wbrew pozorom Polska ma coraz więcej innowacyjnych produktów. Oczywiście, powinno ich być trzy razy więcej, ale nie da się powiedzieć, że nie ma nic. Regularnie spotykam osoby, o których gazety nie piszą, a którzy odnoszą realne sukcesy, budują globalną pozycję w swoich niszach. Powoli poprawiamy naszą pozycję. Widzę to choćby po bliskiej sobie branży finansowej. Niedawno Polska specjalizował się w tzw. back office, ale dziś coraz częściej zajmujemy się także „middle office”. Ciągle przegrywamy z Dublinem, Londynem czy Frankfurtem w walce o „front office”, ale do najlepszych brakuje nam coraz mniej.

Akurat tegoroczne wyniki budżetowe są tego potwierdzeniem.
Mamy wzrost zatrudnienia połączony ze wzrostem płac. W Polsce właściwie już nie ma bezrobocia, rośnie produktywność. Wzrasta ściągalność podatków, maleje deficyt budżetowy. Z perspektywy makro wszystko jest tak jak powinno być.

CZYTAJ TAKŻE: Mateusz Morawiecki: To nie demokracja zawodzi. To elity zawodzą obywateli

Nadwyżka budżetowa po sierpniu najlepiej to potwierdza.
Nie zgadzam się z komentatorami, którzy twierdzą, że to ciągle za mało, za wolno, że powinniśmy rosnąć w tempie 6 proc. PKB. Wzrost musi być zrównoważony.

Dlaczego nie? Szybciej byśmy naganiali zapóźnienia do Zachodu.
Tyle, że w krajach, które się rozwijają czasami poprzez sztucznie napędzaną koniunkturę tanim pieniądzem, pojawiają się szybko silne nierównowagi. Sytuacja, kiedy tworzą się bańki czy to w sektorze bankowym, czy płatniczym, oznacza, że za chwilę trzeba będzie schładzać gospodarkę. Optymalne tempo rozwoju dla Polski to 3,5-4,5 proc. PKB. To pozwala zachować stabilność i trwałość wzrostu. Lepiej biec równym tempem, niż doprowadzić do sytuacji, gdy biegniemy szybko 100 metrów do przodu, ale potem stajemy lub się cofamy. Mówimy o biegu na długi dystans.

60 Sekund Biznesu: Wyczerpuje się imigracja ukraińska

Wideo

Materiał oryginalny: Paweł Borys: Nie chodzi o to, by w rok urosnąć 6 proc. PKB. To tylko generuje bańki - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gosc(Krk)

Polska to nie kraje bałtyckie. Polska potrzebuje kilku centrów komunikacyjnych a nie tylko jednego dla warszawki i okolic

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3