Podhalańskie jagnięta wywożone do Włoch za grosze

Józef Słowik
Mięso z podhalańskich jagniąt jest pożądanym przez Włochów przysmakiem
Mięso z podhalańskich jagniąt jest pożądanym przez Włochów przysmakiem Józef Słowik
Jeszcze w tym tygodniu rozpocznie się doroczny skup jagniąt na Podhalu. Ceny małych owiec, które trafią jako rarytas na wielkanocne włoskie stoły, nie są dla hodowców zadowalające. Tegoroczny kurs euro jest o wiele niższy niż w ubiegłym roku. Dodatkowo gazdowie muszą zapłacić za badania weterynaryjne każdej sztuki i wypełnić dodatkowe dokumenty. Gdy słyszą, że mają opisać łańcuch żywieniowy jagnięcia wykarmionego jedynie mlekiem matki, chwytają się za brzuchy ze śmiechu.

W minionych latach górale sprzedawali Włochom średnio ok. 30 tysięcy młodych owiec. Niestety, z roku na rok liczba ta spada. W ubiegłym udało się wyeksportować jedynie 20 tys. W tym roku zwierząt, które osiągnęły wagę odpowiednią do sprzedaży, będzie ok. 25 tys. Jan Janczy, dyrektor Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz w Nowym Targu, skarży się na brak zrozumienia ze strony urzędników nie tylko unijnych, ale również polskich.

- Koszty dla hodowców poszły niemiłosiernie w górę przez te kolczyki z czipami, plus badania weterynaryjne. Za wszystko to musi płacić rolnik, a ceny są bardzo wysokie - mówi Janczy. - Za to ceny skupu w tym roku będą jeszcze niższe niż w poprzednich latach. Już nie wiem, jak jeszcze ludzi zachęcać do chowu owiec i mówić, że dzięki skupowi do Włoch zarobią spore pieniądze. Rzeczywiście, jeszcze rok temu euro, którym płacą Włosi za podhalańską jagnięcinę, kosztowało 4 zł 20 gr. W tym roku rolnicy dostaną za nie najwyżej 3 zł 80 gr. W przeliczeniu na złotówki za kilogram jagnięciny Włosi płacą ok. 9 zł.

Nic tak jednak gazdów nie irytuje jak papierkowa robota, której dołożono im w tym sezonie.
- Oczy przecieraliśmy ze zdumienia, gdy przyszedł do mnie baca z papierem i pokazuje, że musi opisać łańcuch żywieniowy jagnięcia mlecznego - opowiada Jan Janczy. - O jakim łańcuchu żywieniowym mówimy, gdy jagnię jest wychowane na mleku matki?

Podhalańscy gazdowie martwią się, że wiosenny skup młodych owiec przestaje być dla nich sposobem na podreperowanie domowych budżetów. Tymczasem smakoszom jagnięciny z Półwyspu Apenińskiego od jakiego czasu bliżej do węgierskich, rumuńskich, a nawet słowackich hodowców - nie tylko ze względu na odległość, ale i na cenę, która okazuje się w tych krajach o wiele niższa.

Zarówno Jan Janczy, jak i Kazimierz Furczoń, prezes spółdzielni Gazdowie, która również skupuje owce, przekonują, że wiosenny skup jagniąt do Włoch nie może być lekiem na kłopoty hodowców. Dlatego wspólnie złożyli w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi wniosek o rejestrację zastrzeżonej nazwy jagnięcina podhalańska. To według nich jedyny sposób, aby za jagnięcinę przez cały rok płacono dobrą cenę.
Ważna jest informacja, że bazę skupu jagniąt przygotowuje nie tylko ZHO (w Bańskiej Niżnej), ale także spółdzielnia Gazdowie (w Leśnicy).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie